Co trzeba zrobić, by ze słuchu grać na dudach? Upaść na głowę

Opublikowano Grudzień 8, 2013 | przez MB

connors

Sportowiec grający na kilku instrumentach? Nigdy w życiu. Chyba, że uderzy się w łeb.

Tak się stało z niejakim Lanchanem Connorsem. Miał zadatki na gwiazdę lacrosse (o ile w tym sporcie w ogóle można mówić o kimś takim), zajebiście się nazywa (imię i nazwisko rodem z „Terminatora”), młody, zdolny, sprawny, chłop na schwał. Lecz pewnego dnia młodzieńcza werwa zamiast do sali gimnastycznej poniosła go wprost na glebę. Tak mocno, że jebnął o nią tyłem dyńki.

To zdarzenie zaprowadziło go do szpitala, mały Connors zaczął miewać drgawki i halucynacje. Lekarze kategorycznie zabronili mu powrotu do sportu. Wtedy zwrócił się w stronę dawno zapomnianego zainteresowania, do muzyki. Konkretnie do pianina. Choć wcześniej po klawiaturze poruszał się jak najebany w trzy dupy menel po linii prostej, po wypadku zaczął nieźle naparzać.

Czegoś takiego nie widzieli ani „Chirurdzy”, ani Doogie Howser, ani lekarze z Leśnej Góry.

Pianino to jednak pikuś. Lanchan wywija obecnie na gitarce jak się patrzy. Umie też grać na, uwaga, dudach szkockich i irlandzkich. Z gracją mistrza radzi sobie również z akordeonem. I to bez żadnych ćwiczeń, na wszystkim gra ze słuchu i ma w dupie nuty. Teraz świat się nim jara, a międzynarodowe telewizje smarują reportaże.

Bardzo słusznie, bo taki przypadek zdarza się tak samo często jak ciepły śnieg albo oczytany piłkarz.

Od razu po tym jak przeczytałem o sytuacji Connorsa, zamarzyły się inne super zdolności, które mógłbym nabyć, gdybym przypadkowo palnął się w baśkę. Mógłbym na przykład zacząć ultraszybko czytać. Zawsze imponowała mi umiejętność połykania i rozumienia książki w piętnaście minut. Uniknąłbym wyrzutów sumienia z powodu piętrzącej się piramidki na moim biurku.

Na maksa chciałbym także, by mój  mózg umiał rozwiązywać najtrudniejsze zagadki matematyczne, potrafił tworzyć receptury, leki i mechaniczną broń. Nadałbym się wtedy do S.H.I.E.L.D. Albo mógłbym też być bystry jak serialowy Sherlock. Poznać adres zamieszkania, numer buta, stosunek do służby wojskowej, ulubione potrawy, formy spędzania wolnego czasu i preferowane pozycje seksualne tylko po tym w jaki sposób ktoś wiąże buta – to byłoby dopiero coś!

Instrumenty już mnie nie jarają. Jak jeszcze w liceum można było na gitarę wyrwać najlepszą szprychę w szkole, to wówczas pewnie coś takiego chodziłoby mi po głowie. Ale teraz marzy mi się wyłącznie sprawny intelekt. Ale jeśli już miałbym wybrać jakąś harmoszkę, to zdecydowanie wybrałbym saksofon. Sam seks.

Wcale nie jest to aż tak niemożliwe bym i ja miał podobne szczęście w nieszczęściu, co Lanchan Connors. Historia unikalnych case’ów medycznych zna bowiem sprawę Dereka Amato, który po doznaniu wstrząśnienia mózgu nauczył się grać aż na… ośmiu instrumentach. Czyli gdyby chłopaki kiedyś się symbolicznie naparzali, to Amato by wygrał.

To się dopiero nazywa upaść na głowę!

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑