Coraz ciekawsi ludzie wchodzą na naszą scenę muzyczną. Tacy… niepolscy

Opublikowano Wrzesień 16, 2014 | przez Tomas

bdd95691-9b55-4815-a165-d85240e60f28.file

Znajomy napisał ostatnio, że właśnie dowiedział się o istnieniu zespołu „Kamp!”. I momentalnie dopytał: jak bardzo jestem dziś do tyłu z polską muzyką współczesną? Odpowiadam więc tu i teraz – raczej bardzo. Problem jednak w tym, że być teraz na czasie też jest niezwykle ciężko.


Mnie osobiście muzyka towarzyszy na każdym kroku. Biegam – słuchawki. Siedzę w pracy – słuchawki. Prowadzę samochód – wiadomo, radio. Pierwsze, co robię po wejściu do mieszkania, to nie telewizor, a odtwarzacz kompaktów. Siadam przy laptopie i, zanim zdążę odpalić przeglądarkę, to już coś brzęczy. Jakoś tak mam, że przy jakimkolwiek dźwięku każda czynność przychodzi mi łatwiej i przyjemniej.

Uwielbiam co jakiś czas odciąć się od tego, co mainstreamowe, co dobrze znam i usiąść sobie wieczorem przy komputerze, poprzeglądać tablice kilku konkretnych znajomych,  nadrobić to, co wrzucili, wymienić się kilkoma kawałkami w wiadomościach. Uwielbiam odpalić tematyczne radio w Spotify, oddać się w ręce różnego rodzaju algorytmów, odsłuchać powiązanych wykonawców w SoundCloud czy poklikać w ciemno to, co podpowiada zaprogramowany YouTube. Ale wszystkich tych artystów, wszystkich ich utworów jest dziś tak wiele, że jakkolwiek ogarnąć tego się po prostu nie da.

I właśnie w tym stanie kompletnej dezorientacji narodziła się bardzo sympatyczna, godna pochwał i wypychania jak najdalej polska scena muzyczna. Scena z muzyką współczesną i alternatywną, ale już bez dalszego szufladkowania. To, w jaki sposób miesza się dziś różne style muzyczne, zdecydowanie wykracza poza granice jakiejkolwiek definiowalności. Zresztą to dla samych artystów jest obecnie często problem sprecyzować odpowiedź na pytanie: a jaką gracie muzykę?

Dlatego nazwijmy ich krótko – młodzi, współcześni, alternatywni. Z wielkim potencjałem. No i – jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – tacy… niepolscy. Poznajcie ich zanim zdominują środki masowego przekazu. Albo, co chyba gorsze, w ogóle się do nich nie przebiją i przepadną.

KAMP!

Że nie warto głębiej tego definiować, niech posłuży cytat z Wikipedii: „grający muzykę elektro pop (…) melodyjny synth-pop z wpływami nowej fali lat 80., francuskiego house’u i chill wave-u”. Nie, nie zamierzamy się w to zagłębiać. Przede wszystkim: pełni energii, niebanalni, wychodzący poza standardy, delikatnie hipnotyzujący. Ekipa z Łodzi, byli już na Open’erze, coś zagrali za granicą. Niezły materiał na towar eksportowy.

 

XXANAXX

W sumie to ciekawa historia tego duetu. Facet Michał Wasilewski bardziej muzycznie doświadczony, już chyba po trzydziestce, który sporo wcześniej nagrywał, eksperymentował – bez większych sukcesów. Ale w trakcie „X Factor” zauważył Klaudię Szafrańską, urodziwą nastolatkę, z pięknym subtelnym głosem i… postanowił to połączyć. Ona błyszczy za mikrofonem i szaleje w sukieneczkach na scenie, a on delikatnie z tyłu robi „czarną” robotę, od pisania tekstów po tworzenie muzyki. Efekt wgniata w fotel.

 

KARI

Prawdziwa. Naturalna. Emocjonalna. Lekko nieśmiała. Oddająca całą siebie. Widziałem z nią kilka wywiadów i byłem mocno zauroczony – tą jej naturalnością właśnie. Ona nie gra, nie udaje, nie robi show. Ona po prostu jest. I się cieszy. Cieszy się tym, że ludzie zaczynają jej coraz chętniej słuchać. I to jest dla niej cała ta najważniejsza esencja. Jedyna esencja. Raz zapytana, dla kogo chciałaby wystąpić na drugim końcu świata, odpowiedziała: „dla nikogo specjalnego, po prostu dla ludzi, którzy chcieliby mnie słuchać”. Ale w nią trzeba by się wsłuchać.

 

THE DUMPLINGS

To chyba moje największe odkrycie. Usłyszałem ich już blisko rok temu, puściłem chyba wszystkim znajomym, i to nie tylko tym z Polski. Ona ma bodaj 17 lat, on jest rok starszy. Tak naprawdę to świat – ale ten mały, undergroundowy – usłyszał o nich dopiero jak wystąpili w „20 m2 Łukasza”. Włączcie sobie, bo to niebywałe: dwójka dzieciaków, którzy jakby wpadli po szkole (chyba podrzucili ich do programu rodzice), zdecydowanie speszona robi kapitalną muzykę. Płyta – jeśli dobrze pamiętam, to nagrywali ją początkowo w domu – może jeszcze aż tak nie chwyta za serca, bo ma kilka słabszych momentów, ale nadrabiają tymi najlepszymi. Aha, i ta dwójka, zupełnie jak Kari, pasjonaci, zafiksowani na muzykę, bez parcia na sukces.

Jakość na YT mocno psuje efekt – odpalcie sobie chociaż Spotify.

 

REBEKA

W jednym aspekcie pokrywa mi się z The Dumplings – płyta Rebeki jest mocno nierówna. Ma gorsze momenty i lepsze. Ale na pewno dziewczyna i jej ekipa wiedzą, co robią, czego się podjęli. Tym bardziej, że nagrali już coś z Kamp!… Dla mnie to wciąż pewna zagadka. Jak wcześniejszą czwórkę polecę każdemu, tak tutaj odbioru pewien nie jestem.

 

FAIR WEATHER FRIENDS

Miałem wątpliwości, czy ich tutaj umieszczać, bo wiem o nich naprawdę niewiele, odkryłem parę dni temu. Nawet nie wiem, czy do tego zestawienia w ogóle się nadają, ale… Ten kawałek na pewno pokazuje jedno: warto czasem kliknąć w nieznane. Warto mieć ich na oku.

 

NOVIKA

Niewiele brakowało, a kompletnie bym o niej zapomniał. Novika, czyli Katarzyna Nowicka, dziennikarka radiowa, już z czterdziestką na karku, ale o bardzo ciepłym głosie i – co najważniejsze – naprawdę przyjemnej płycie, wydanej w zeszłym roku. Żeby nie rzucać słów na wiatr, mówić o czymś kompletnie nieznanym, rzucam na zachętę kawałek „Safest”.

 

I ci powyżej zgromadzeni artyści to – nie będę ukrywał – tak zebrani na szybko. Wszystko to, co siedzi w głowie, a raczej wciąż brzęczy w uszach. Co najlepsze: jest takich ludzi znacznie więcej!

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑