Crowdfunding. Biznesowi geniusze pośród szaleńców

Opublikowano Maj 21, 2015 | przez Tomas

shutterstock_crowdfunding-1280x960

Mydło o zapachu bekonu? Poduszka, do której wkładasz głowę? Pistolet na owady? A może sztuczna broda, która ogrzewa? Istnieje na świecie miejsce, które potwierdza: nie ma rzeczy, które nie zostały wynalezione, co najwyżej jeszcze o nich nie słyszałeś. Każdy może dziś założyć startup i każdy może zgarnąć kasę. Nawet, jeżeli sprawia wrażenie totalnego świra. A może tym bardziej?

Crowdfunding. Czyli finansowanie społeczne. W skrócie: nowoczesny model pozyskiwania środków pieniężnych na realizację pomysłu biznesowego. Dziś o pieniądze na własny projekt wcale nie jest tak łatwo – Unia Europejska, rozdając dotacje, wymaga coraz większego zaangażowania finansowego przedsiębiorcy, a przekonać indywidualnych inwestorów to naprawdę sztuka.

Natomiast crowdfunding wszelkie te wymagania łamie. Wystarczy mieć pomysł, opracować projekt i zgłosić się na jeden z konkursów organizowanych w ramach finansowania społecznego. Jeśli komukolwiek – staruszce z warzywniaka czy studenciakowi – spodoba się twój pomysł, może go wesprzeć. Platforma internetowa publikuje bowiem projekty, które są ogólnodostępne i na które można oddać głos. Głos przeciętnego Kowalskiego oznacza zaś wsparcie pieniężne dla realizacji projektu, w zamian za co otrzymuje się różnego rodzaju nagrody, np. jeden z pierwszych stworzonych potem produktów gotowych.

Dla potencjalnych milionerów crowdfunding to rozwiązanie idealne. Po pierwsze, mogą uzyskać środki na sfinansowanie idei. Po drugie, mogą zobaczyć jak wysokim zainteresowaniem wśród społeczeństwa cieszy się ich przyszły produkt. Po trzecie, zyskują darmową reklamę.

 Crowdfunding, gdzie może zgłosić się każdy, pokazuje, że ludzka wyobraźnia nie zna ograniczeń (zwłaszcza, kiedy nie musi wiązać się z nakładem finansowym już na starcie). Bo powiedzcie: co mógł mieć na myśli gość, który wymyślił mydło o zapachu bekonu? O co chodziło facetowi, który stworzył samochód z jacuzzi? Albo pomnik Robocopa?

Najbardziej zdziwił nas pomysł strusiej poduszki. Otóż The Ostrich Pillow polega na tym, że nie kładziemy głowy na poduszce, tylko głowę w niej umieszczamy. Mówicie, że głupota? No to słuchajcie: autor tego pomysłu zgarnął na Kickstarterze, internetowej platformie crowdfundingowej, prawie 200 tysięcy dolarów. Nigdy więc nie wiesz, czego naprawdę potrzebują ludzie.

insd9f

Żebyśmy nie zostali źle zrozumiani – crowdfunding to w dzisiejszych realiach świetna sprawa. Przedsiębiorcy, przeważnie początkujący, mogą pochwalić się wszystkim i sprawdzić, czy ich pomysł faktycznie zbawi świat. W ten sposób prezentowali się już m.in. twórcy Oculusa, który przenosi gracza do wirtualnej rzeczywistości i zapewnia maksimum doznań, czy coraz popularniejszego ostatnio zegarka łączącego się z telefonem Pebble. Obaj pozgarniali po kilka milionów dolców. Znaczy, że warto.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑