Czas na prawdziwą walkę. Czas na KSW 22

Opublikowano Marzec 15, 2013 | przez Dżordż

blacho

 

Jest tak zawzięty, że dałby radę walczyć nawet ze złamaną ręką. Jan Błachowicz.

Olbrzymiego doświadczenia może pozazdrościć mu 99% zawodowych fighterów. Paweł Nastula.

Wielu uważa go za największą polską nadzieję MMA. Piotr Strus.

Między innymi ta trójka wystąpi w sobotę na KSW 22. Mimo że na Torwarze zabraknie Mameda Khalidova, to i tak możemy być spokojni – będzie się działo.

Obok piłki nożnej, ręcznej i boksu MMA to mój ulubiony sport. Cenię to, że nie ma tam jebania się w tańcu. Naprzeciwko siebie staje dwóch konkretnych, wytrenowanych ludzi, którzy gotowi są na wszystko, żeby tylko wyjść z placu boju jako zwycięzca. Nie przeraża ich to, że po walce mogą mieć powybijane palce, ponaciągane więzadła, połamane kości. To nie są delikatni skoczkowie narciarscy czy siatkarze. To prawdziwi wojownicy. Nie pękają nie tylko na ringu, ale i w życiu. Dowód? Najbliższy rywal Błachowicza, Goran Relijć, jakiś czas temu uratował dwie tonące osoby.

Jadący autem mężczyzni z Privlaki mieli wypadek w efekcie którego wylądowali w morzu. Huk obudził mieszkającego nieopodal Chorwata. Goran bez zastanowienia wyskoczył z łóżka, wskoczył do wody, zbił szybę w aucie i wyciągnął z niego pasażerów.

Co za odwaga! Liczymy, że Relijć wykaże się równie dużą brawurą w walce wieczoru z Błachowiczem. Gościowi niedawno podziękowano w UFC, więc chyba tym bardziej możemy być pewni, że na Torwarze da z siebie wszystko. Będzie chciał pokazać, że szefowie najbardziej znanej federacji na świecie popełnili błąd.

– Przyjechałem znokautować Nastulę – mówi tymczasem inny zagraniczny zawodnik, Kevin Asplund. Z wyglądu i stylu ubioru przypomina bardziej producenta hip-hopowej muzyki niż prawdziwego wojownika. Ale już statystyki ma jak najbardziej poważne – z 18 walk MMA zwyciężył w 15.

Liczby Pawła robią dużo mniejsze wrażenie: 8 pojedynków, cztery wygrane, cztery porażki. No ale nie zapominajmy, że Nastula przez lata szalał na tatami, gdzie zdobył niesamowite doświadczenie, które powinno zaprocentować także i w sobotę.

Nie łudzimy się, że nasz mistrz judo zrobi w KSW oszałamiającą karierę, na to jest już zdecydowanie zbyt dojrzałym mężczyzną (rocznik 1970), ale kto wie, może występ na Torwarze będzie początkiem krótkiej acz fajnej przygody z tą federacją? Nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Liczymy, że Nastula „zestarzał się” tak ładnie, jak Przemysław Saleta, a nie strasznie niczym Andrzej Gołota.

Czlonkiem „Nastula Club” jest nie tylko Paweł, ale i Piotr Strus. Chłopak z buzi przypomina bardziej modela niż wojownika, który przeżył niejedno. A z gadki – prymusa. Miły, grzeczny, uśmiechnięty. Nie znaczy to jednak, że nie potrafi przypierdolić. Przekonał się o tym m.in. dużo bardziej doświadczony Krzysztof Kułak, który na poprzednim KSW nie miał z młodzianem większych szans.

Strus miał walczyć z niejakim Abu Azaitarem. Niestety, Niemiec najadł się czegoś okropnego = doznał zatrucia i zamiast wylądować na ringu w Warszawie skończył w szpitalu. Może to dla niego i lepiej? Wydaje się, że po starciu z Piotrkiem mógłby się czuć gorzej niż po spotkaniu z talerzem niezdrowego żarcia.

Strus swoją drugą walkę w KSW stoczy więc z zastępcą Azaitara, niejakim Azizem Karaoglu, który kiedyś nie dał rady Błachowiczowi. Naszym zdaniem to dobry rywal dla Piotrka jak na ten etap kariery: koleś nie jest leszczem, ale też nie prezentuje Bóg wie jakiego poziomu.

Na Torwarze w akcji zobaczymy też m.in. Kamila Walusia, Rafała Moksa, Marcina Naruszczkę i Karola Bedorfa. Ten ostatni to prawdziwy weteran KSW – stoczył już sześć walk dla tej federacji, z czterech z nich wychodził jako triumfator.

To zapewne nie będzie najciekawsza z gal w historii polskiego MMA, ale i tak warto ją obejrzeć – my zrobimy to z perspektywy Torwaru. W niedzielę wrzucimy na stronę reportaż z tej imprezy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑