Czego mężczyźni wstydzą się najbardziej?

Opublikowano Sierpień 15, 2013 | przez MB

wstyd2

Każdy facet lubi być postrzegany jako skała nie do ruszenia. Bez kompleksów, słabości, po prostu tytan. Pracy, związków, seksu i luksusu. To wszystko to jednak tylko pozory. Wszyscy, jak jeden mąż, czegoś się wstydzą. W przeciwieństwie do kobiet, jednak o tym nie paplają.

Najczęściej, wiadomo, rozmiar penisa. Raz się liczy, raz nie, ciągle te zagadki. A chłopaki się martwią. Wypychają gacie skarpetami, na basenie noszą luźne spodenki zamiast dopasowanych kąpielówek, na siłowi sami chodzą pod prysznic. Często popadają w kompleksy i obwiniają się, a właściwie swojego, o nieudane pożycie seksualne. Zdecydowanie najbardziej drażliwy temat, z którego raczej kobiety nie powinny stroić sobie żartów.

Tak samo jak z łysienia. Choć Ci obdarzeni większym poczuciem humoru i dystansem pewnie się nie obruszą, to i tak poczują lekkie ukłucie. Utrata włosów dla mężczyzny zawsze będzie przykrym tematem. To oznaka tzw. posunięcia. Spada wówczas atrakcyjność dla płci przeciwnej, facet czuje upływające lata, często wpada w doła i za wszelką cenę próbuje wyprzeć ten fakt. Zaczesuje fryz na różne sposoby i stara się nie zauważać tego, że wygląda jak debil.

Z problemem owłosienia bardzo blisko związany jest również zarost. Każdy licealista czeka na pierwsze szczeciny i wąsik typu Adam Małysz. Potem chce więcej i więcej. Jest dumny z rzadko rosnących kępek, ale goli je bo to podobno pomaga na równomierne zarastanie. Gorzej, kiedy okazuje się, że nic się nie da z tym zrobić i już do końca życia jego zarost będzie wyglądał jak kupa rosomaka. W takiej sytuacji naturalne jest codzienne golenie, ale który z panów, chociaż raz w życiu nie chciałby błysnąć na imprezie trzydniowym zarostem Hanka Moody’ego?

Głęboko skrywane żal i pretensje do matki natury.

Równie czułym punktem przypadkowo wybranego macho są pieniądze. A konkretnie sytuacja, w której zarabia mniej niż kobieta. Absurd, ale tak się dzieje. Mężczyźni za punkt honoru stawiają sobie niezależność finansową. Jeśli zarabiasz mniej niż swoja kobieta, jesteś życiową fajtłapą. Jeśli nie przynosisz do domu odpowiednio wysokiej wypłaty, zależysz od baby. Dlatego przy piwie w ściśle męskim gronie, żaden z uczestników zgromadzenia nigdy nie pozwoli sobie na taką nieuwagę, by przyznać się do kiepskich zarobków. Nawet najbardziej najebany facet, zawsze jest przy kasie i basta.

I zawsze ma prawo jazdy. To jak płeć męska celebruje samochody doczekało się już niejednej towarzyskiej legendy. Świat samców żyje w głębokim przekonaniu, że facet bez prawka  jest jak krowa bez wymion. Mężczyzna nie osiąga dojrzałości póki nie nauczy się prowadzić auta.

Męski świat, męskie zasady.

Kolesie za wszelką cenę tuszują również wszelkie kobiece zainteresowania oraz zachowania społecznie przypisane wyłącznie płci pięknej. Np. zdrobniałe nazewnictwo. Na zewnątrz Sebastian chce być nazywany Sebą, jednak w domowych pieleszach nie przeszkadza mu, gdy partnerka zwraca się do niego per Kotek, Misiaczek, Pieseczek albo Słodziak. Co więcej, on to lubi i równie chętnie nadaje swojej dziewczynie podobne przydomki. Ale nigdy przy ludziach.

W towarzystwie na pewno nie zwierzy się również do spędzania wolnego czasu przy ajerkoniaku, maszynie do szycia albo czytaniu Jane Austen. Wszelkie babskie hobby są powszechnie wstydliwe ukrywane pod stertą Ligi Mistrzów.

W kręgu gachów największą tzw. guilty pleasure jest jednak coś innego. Słabość do programów kulinarnych. Szokujące jest jak wielu z nas ogląda Master Chefa nie mając zielonego pojęcia o gotowaniu. Gordon Ramsey to bóg, a program jest świetnie skonstruowany.

Ale o tym, cicho sza…

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑