Człowiek, który podbił świat w tym tygodniu, kiedy ty się opierdalałeś: Adele

Opublikowano Listopad 1, 2015 | przez MB

Adele

Ciepło ci, wygodnie? Jesteś najedzony, wypoczęty, browar z kumplami zaliczony? Po pracy mała drzemka, osiem godzin w tyrce a potem laba? Ludzie, których opisujemy w tym cyklu, przekraczają granice własnych możliwości, pobijają rekordy i zostają sławni dzięki ciężkiej pracy, hartowi ducha i wyrzeczeniom. A ty co? Opierdalasz się. Głupio ci teraz?

Główną bohaterką minionego tygodnia bez wątpienia została Adele. Ostatnie dni minęły pod dyktando jej nowego singla „Hello”, na który cały świat niecierpliwie czekał aż trzy lata. Niezależnie od tego, czy utwór się komuś podoba, czy też nie, jedna z największych wokalistek naszych czasów kroczy od sukcesu do sukcesu, a premierową piosenką udowodniła, że jej życie artystyczne nie skończyło się na „Skyfall”. Zainteresowanie, jakie wzbudza, i siła, z jaką oddziałuje na ludzkie emocje, nadal są niesamowite. Liczby nie kłamią.

W tzw. dniu otwarcia klip do „Hello” obejrzano ponad dwadzieścia siedem milionów razy, dzięki czemu artystka ustanowiła nowy rekord (wcześniejszy należał do Taylor Swift, teledysk do kawałka „Bad Blood” zaliczył o siedem milionów wyświetleń mniej). Trzy dni po premierze piosenka doczekała się aż siedmiuset pięćdziesięciu tysięcy sprzedanych kopii w serwisach digitalowych, a w tym momencie, czyli po tygodniu od publikacji, tylko w USA przekracza już milion i staje się pierwszym singlem, który tego dokonał. W związku z tym nowy utwór Adele można uznać za najlepiej sprzedającą się piosenkę w historii digitalu.

Jest to też kawałek, który najszybciej uzyskał sto milionów wyświetleń na Vevo. Adele zajęło to tylko pięć dni. Miley Cyrus ze swoim przebojem „Wrecking Ball” zajęło to cały dzień dłużej. W momencie gdy piszę ten tekst „Hello” obejrzano już ponad sto czterdzieści milionów razy.

Na tym nie koniec rekordów, sukcesów i triumfów. W serwisie iTunes singiel aktualnie jest na samym szczycie w ponad stu krajach, co w kontekście sprzedaży muzyki w Internecie, jest gigantycznym osiągnięciem. Ten wynik prawdopodobnie utrzyma się przez lata. Mało jest na świecie artystów, którzy byliby w stanie przebić Adele. No, chyba, że sama Adele.

Dla fanów ważniejsza od premiery nowej piosenki mogła być jedynie przedsprzedaż zapowiadanej na drugą połowę listopada płyty „25”. Z rachunków wynika, że po pierwszym tygodniu w tzw. preorderze zamówiono już prawie dwa miliony egzemplarzy. Jeśli wyniki się potwierdzą, Adele pobija rekord Britney Spears z 2000 roku, kiedy to krążek „Oops… I Did It Again” w pierwszym tygodniu sprzedał się w liczbie  jednego miliona trzystu tysięcy kopii.

Dodajmy do tego jeszcze, żę Adele dzięki nowej piosence błyskawicznie stała się hitem Internetu. Użytkownicy prześcigają się w robieniu parodii, memów, mash upów i porównań z przebojem „Hello” Lionela Richiego. Po pierwsze, można to traktować jako czysty, niczym nieuzasadniony hejt, z którego słyną internauci. Po drugie, popularność wokalistki w sieci można traktować jako przejaw zwykłego poczucia humoru. W końcu po trzecie, skoro Internet upomina się o Adele, to znaczy, że Adele nadal ma ogromną siłę rażenia, że zarówno na nią, jak i jej twórczość, jest potężne zapotrzebowanie. W końcu dziś ikony popkultury powstają właśnie w Internecie.

Czy trzeba więcej, by uznać Adele za królową minionego tygodnia? Wokalistka wróciła na tron i prędko z niego nie zejdzie.

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑