Człowiek, który podbił świat w poprzednim tygodniu, kiedy ty się opierdalałeś: Krystian Herba

Opublikowano Marzec 30, 2015 | przez MB

herba

Ciepło ci, wygodnie? Jesteś najedzony, wypoczęty, browar z kumplami zaliczony? Po pracy mała drzemka, osiem godzin w tyrce a potem laba? Ludzie, których opisujemy w tym cyklu, przekraczają granice własnych możliwości, pobijają rekordy i zostają sławni dzięki ciężkiej pracy, hartowi ducha i wyrzeczeniom. A ty co? Opierdalasz się. Głupio ci teraz?

Najbardziej nas cieszą sukcesy Polaków, wiadomo. Dlatego zaczynamy od naszego wyczynowca, który dokonał rzeczy niewyobrażalnej.

Budynek Taipei 101. W latach 2004-2010 najwyższy na świecie. Wieżowiec mierzący 509,2 m (wysokość do dachu: 449,2 m) znajduje się w Tajpej na Tajwanie. Posiada 101 kondygnacji naziemnych i 5 podziemnych.  Ogólnie mówiąc – kawał budowli. Idąc schodami normalnie ludzie łapią dętkę już na piątym piętrze. Znalazł się jednak taki, któremu ta architektoniczna bestia nie jest straszna.

Krystian Herba, na co dzień trialowiec. Zawodowiec od 1995 roku. Medalista Mistrzostw Polski i laureat wielu konkursów o charakterze międzynarodowym. Były reprezentant Polski, w tej chwili zajmuje się uczestnictwem w trialowych pokazach i nauczaniem. Szerzej kojarzony z występu w Mam Talent. W wolnych chwilach na zawołanie bije rekordy Guinnessa.

Kolejny pobił, kiedy ty się opierdalałeś.

Poruszając się na rowerze, Krystian Herba pokonał 3139 schodów wspomnianego budynku Taipei 101. Co ciekawe, osiągając ten wynik, pobił… samego siebie. W lutym 2014 roku w Melbourne polski trialowiec wspiął się na 2919 stopni.

W zwykłych okolicznościach wejście na taką wysokość przeciętnemu człowiekowi zajęłoby pewnie od tygodnia do dwóch. Herba dokonał tego w 2 godziny i  13 minut. Co więcej, gdyby tylko dostał się na szczyt, z rekordu byłyby nici. Dlatego najpierw doskoczył do 60. piętra, potem zjechał windą na sam parter i dołożył jeszcze 91 pięter. To wyzwanie spokojnie mogłoby się znaleźć wśród mitycznych dwunastu prac Herkulesa. Prawdziwy heros.

Warto dodać, że taki wyczyn to dla Herby nie pierwszyzna. Poza Tajwanem i Australią w latach poprzednich ogarnął najwyższe wieżowce w Niemczech, Austrii, Hiszpanii, Chinach i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wskażcie mu wysoki proporcjonalnie do jego talentu budynek, a na pewno dostanie się na sam szczyt. Oczywiście na rowerze. Windą byłoby dłużej.

Wpis o tegorocznym sukcesie Polaka będzie pięknie wyglądał w Księdze Rekordów Guinnessa.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑