Człowiek, który podbił świat w tym tygodniu, kiedy ty się opierdalałeś: Pan Józek Złota Rączka

Opublikowano Styczeń 10, 2016 | przez MB

Ciepło ci, wygodnie? Jesteś najedzony, wypoczęty, browar z kumplami zaliczony? Po pracy mała drzemka, osiem godzin w tyrce a potem laba? Ludzie, których opisujemy w tym cyklu, przekraczają granice własnych możliwości, pobijają rekordy i zostają sławni dzięki ciężkiej pracy, hartowi ducha i wyrzeczeniom. A ty co? Opierdalasz się. Głupio ci teraz?

Pan Józek Złota Rączka to z zamiłowania oczywiście majsterkowicz. Z racji swojej pasji posiada w domu sporo narzędzi. Naprawia, poprawia, skleja, wbija, wierci i szlifuje, takie ma hobby. Sam remontował mieszkanie, pomagał też rodzinie doprowadzić do porządku jej lokale. Zawodowo zajmował się jednak zupełnie czymś innym. Grał na flecie w Polskiej Orkiestrze Radiowej, w Orkiestrze Filharmonii Narodowej i pracował w szkole. Obecnie jest na emeryturze, flet rzucił w kąt i właściwie nie rozstaje się z młotkiem. I to właściwie byłby koniec historii Pana Józka, gdyby nie poniższe ogłoszenie, które postanowił wywiesić.

złota rączka

Choć ze swoją altruistyczną inicjatywą Pan Józek nie miał zamiaru wychodzić poza swoją najbliższą okolicę, Internet zrobił to za niego. Zdjęcie ogłoszenia szybko trafiło do sieci i zostało udostępnione już kilkaset razy. Skromny warszawiak podbił serca internautów. Co jednak ważniejsze, udało mu się dotrzeć do mieszkańców dzielnicy, którzy chętnie korzystają z jego usług, a sam majsterkowicz ma z tego dużo rozrywki i jeszcze więcej satysfakcji. Tyle mu wystarczy, by robić dla sąsiadów, to co robi.

W bezinteresowne pomaganie innym tak mocno się wkręcił, że już przeszło sześć lat jak odwiedza mieszkania ludzi, którzy go potrzebują. Wykonuje zarówno te skomplikowane prace, jak i te najprostsze czynności. Zgodnie z ogłoszeniem przychodzi do emerytów, rencistów oraz osób niepełnosprawnych, którym trudność może sprawić nawet proste przybicie gwoździa lub przestawienie regału. Za swoje usługi nie pobiera żadnych opłat, prosi jedynie o zwrot kosztów przejazdu oraz zapewnienie materiałów potrzebnych do zleconych prac.

Pan Józek nie afiszuje się ze swoją inicjatywą. Nie podaje nazwiska, nie ujawnia twarzy i w przeciwieństwie do zakłamanych celebrytów, którzy spełniają dobre uczynki jedynie pod okiem kamer i obiektywów, nie chce być na świeczniku. Jest niczym superbohater działający pod osłoną pseudonimu, który swój heroizm zachowuje wyłącznie dla siebie i osób, którym pomaga. Choć tego nie chciał, teraz zna go cała Polska. A właściwie nie jego, tylko Pana Józka Złotą Rączkę. Prawdziwą tożsamość prawdopodobnie będzie starał się do końca zachować w tajemnicy.

I bardzo dobrze, wystarczy, że dzięki niemu mieszkańcy Tarchomina i Nowodworów oraz internauci share’ujący ogłoszenie w mediach społecznościowych uwierzyli na nowo w zwykłe, ludzkie odruchy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑