Człowiek, który podbił świat w tym tygodniu, kiedy ty się opierdalałeś: Steve Rothstein

Opublikowano Lipiec 12, 2015 | przez lucky bastard

051412_greta_airlines

Poznajcie Steve’a Rothsteina, niepozornego 61-letniego bankiera z Manhattanu. Faceta, który z zimną krwią wydoił American Airlines, a przestworza zna jak własną kieszeń.

Wprawdzie z tym, że podbił świat w minionym tygodniu, to nie do końca prawda – właściwie zajmował się tym nieustannie przez ćwierćwiecze, ale właśnie w ostatnich dniach jego historia stała się hitem internetu. Obiegła dziesiątki stron i portali. Stała się jednym z najpopularniejszym tekstów na amerykańskim odpowiedniku Wykopu.

Wszystko zaczęło się jednak w 1987 roku, gdy Steve Rothstein zakupił jeden z kilkudziesięciu tzw. złotych biletów, oferowanych przez American Airlines. Elitarną przepustkę gwarantującą mu dożywotnio – uwaga – nieograniczoną liczbę lotów samolotami tychże linii! Zapłacił niemało – 250 tysięcy dolarów. Przeciętny człowiek, choćby się bardzo starał, przez całe życie nie byłby w stanie sprawić, że ten koszt by mu się zwrócił, ale nie Rothstein. On najwyraźniej wziął sobie za punkt honoru poznanie każdego pracownika American Airlines. Z prezesem spółki włącznie. Kto wie, czy nie stał się jednym z powodów, dla których firma w końcu zupełnie wycofała tego typu złote karty. A zanim to zrobiła, w 2004 roku, szacowała wartość jednej na 3 miliony dolarów. „Nie musiałem się czymkolwiek martwić. Wystarczyło, że dokonałem rezerwacji i o odpowiedniej porze przychodziłem na lotnisko”, opowiadał dziennikarzom.

Zdaniem American Airlines, pokonał w powietrzu 10 milionów mil. Latał wszędzie i absolutnie w każdej sprawie. Nawet kiedy zachciało mu się obejrzeć w innym mieście mecz baseballa albo zjeść kolację. W lipcu 2004 roku, dla przykładu, zarezerwował 18 lotów. Do Nowej Szkocji, Maine, Londynu, Denver, Los Angeles. Gdy spotkanie biznesowe w Miami przesunęło mu się o jeden dzień, poleciał w tym czasie do Caracas.

W sumie kosztowało go to 400 tysięcy, bo za 150 dokupił jeszcze dożywotni bilet dla współtowarzysza. Dzięki temu jego córka mogła na przykład studiować w Szwajcarii, a syn – oczywiście razem z ojcem i pomysłodawcą diabelskiego planu –  regularnie latać na baseballowe mecze. Z czasem Rothstein stał się jednak coraz bardziej bezwzględny. Oferował miejsca zupełnie obcym ludziom – na przykład kobiecie rozpaczającej na lotnisku, że nie wróci na czas do domu, a jej małe dziecko nie ma opiekuna.

American Airlines, gdy wyczuły, że facet wykorzystuje swój „free pass” dosłownie do maksimum, długo próbowały go przyłapać i udowodnić nadużycia. W końcu udało im się na lotnisku w Chicago, gdy Steve kolejnego nieznajomego próbował przemycić do Europy. „Czuję się zdradzony. Zniszczyli dotychczasowego mnie. Odebrali moje hobby, całe życie.”, mówił dziennikarzom, po tym jak sąd federalny stanu Illinois udowodnił mu próby rezerwacji biletów pod fałszywymi nazwiskami. Kiedy Rothstein akurat nie wiedział, kto mógłby być jego towarzyszem podróży, zdarzało się, że bukował drugie miejsce używając nazwy „Bag Rothstein”. Okazało się to na tyle nierozważne, że linie lotnicze łatwo oskarżyły go o nadużycia. Złota karta przepadła bezpowrotnie, jednak pecha w tej historii ma przede wszystkim firma.

Trafiła na klienta, który miał dość czasu, chęci i fantazji, by swoje 400 tysięcy $ zamienić w niekończącą się podróż. Jak wyliczono, w samym Tokio przez ostatnie ćwierćwiecze był ponad sto razy. W Australii – siedemdziesiąt. Jego wojaże kosztowałyby miliony.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑