Człowiek, który podbił świat w zeszłym tygodniu, kiedy ty się opierdalałeś: Liam Neeson

Opublikowano Kwiecień 20, 2015 | przez ZP

neeson

W wieku 56 lat można przejść na wcześniejszą emeryturę. Albo zostać dziadkiem. Można też… rozpocząć karierę gwiazdy kina akcji, tak jak to miało miejsce w przypadku Liama Neesona.

Do 2008 roku pochodzący z Irlandii Północnej aktor był kojarzony głównie z kinem ambitnym (tytułowa rola w kultowym filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera”), romantycznym („Love Actually”) i science fiction („Gwiezdne wojny: Mroczne widmo”). I wtedy nastąpiło mocne uderzenie. Dosłownie. Oto Neeson zagrał w filmie „Uprowadzona”, w którym genialnie sprawdził się jako odważny, charyzmatyczny i prawy… zabijaka, gotów na wszystko, byle tylko uratować własną córkę. 193 cm wzrostu, kocie ruchy, głęboki, niski głos, przenikliwe spojrzenie – to wszystko zapewniło Liamowi sukces w światku kina akcji.

Neeson jest w nim gwiazdą do dziś, choć nie wszystkie filmy, w których brał udział, rzuciły widzów na kolana. Nie szukając daleko: druga i trzecia część „Uprowadzonej” nie zbliżyły się nawet do oryginału, jak dla mnie były tylko typowymi kontynuacjami nagranymi po to, by wyciągnąć od widzów setki milionów $.

No ale już taka „Drużyna A” to majstersztyk: idealne połączenie komedii z naparzanką, w którym Neeson – grając pułkownika Smitha – dorównał kunsztem serialowemu odpowiednikowi, w którego wcielił się znakomity George Peppard. Liam błysnął też w kilku innych produkcjach, mi zapadł w pamięć w „Tożsamości” i – przede wszystkim – w znakomitym „Non-stop”, którego akcja dzieje się w samolocie. Film trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej sekundy, naprawdę warto przeznaczyć na niego niespełna dwie godziny życia.

No dobrze, ale tak właściwie to czemu piszę o Neesonie w tym właśnie cyklu? Bo niedawno na ekrany wszedł kolejny film z jego udziałem – „Nocny pościg”. Liam gra w nim – a jakże by inaczej! – starzejącego się płatnego mordercę, który musi ochronić swojego syna przed bandziorami. Znajomy scenariusz? Pewnie! Oglądając filmy akcji z Neesonem człowiek ma wrażenie, że właściwie w kółko patrzy na jeden i ten sam obraz, w którym zmieniają się tylko poszczególni bohaterowie otaczający Brytyjczyka. Mimo to z chęcią wybieramy się do kina, by obejrzeć jak kolejny raz spuści manto złym chłopcom. I na tym właśnie polega fenomen Liama.

Pytanie: na jak długo starczy mu sił i chęci, by na ekranie uganiać się za opryszkami? W końcu facet ma już 63 lata, a to wiek, w którym człowiek bardziej myśli o tym, żeby pojechać na wczasy w egzotyczne miejsce i napić się dobrego drinka, a nie zakładać dźwignie kolejnemu złoczyńcy. Z drugiej jednak strony niewykluczone, że dobrze zakonserwowany Neeson pójdzie w ślady Chucka Norrisa, który bawił się w kino akcji jeszcze w 2012 r. („Niezniszczalni 2”), kiedy to miał… 72 lata.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑