Cztery najbardziej irytujące typy żebraków

Opublikowano Październik 4, 2016 | przez Sofronow

życia-żebrak-człowiek-broń_3297432-1-640x416

Mam dziwną przypadłość – przyciągam żebraków. Może wyglądam na frajera, od którego łatwo wydębić kasę, a może żebraków jest już tylu, że wszyscy macie podobne wrażenie i fakt, iż nie umiem przejść przez centrum Krakowa czy Poznania bez prośby o poratowanie, nie jest niczym szczególnym. Doskonale znacie ten dylemat, gdy ktoś podbija z prośbą o pomoc. Dać? Nie dać? Zwykle jednak dajesz. Najgorzej, jeśli po czasie najdzie cię refleksja, że zrobiłeś to niepotrzebnie, bo gość ewidentnie naciągnął cię na kasę, a prawdziwi potrzebujący chowają się w swoich norach i wstydzą się poprosić o pomoc.

Oto cztery typy żebraków, którzy podbijając do ciebie irytują najbardziej.

1. Goście, których sytuacja wcale nie zmusza do żebrania (biznesmeni spod sklepu)

Cwaniaczki z żyłką biznesową. Kombinatorzy, którzy przekalkulowali, że przy klepaniu cyferek w Excelu narobisz się więcej, a pieniądze wcale nie są dużo lepsze, a jeśli się postarasz to są wręcz dużo gorsze. Znaki rozpoznawcze to markowe buty, brak zarostu, szeroko pojęta żebracka ekskluzywność i chęć wykorzystania do maksimum poświęconego czasu. Na początku proszą oczywiście o kasę i nie wahają się, by z tobą negocjować („to daj całego piątaka, bo widzę, że nie masz wielu drobnych”). Jeśli zgodzisz się tylko na zakup jedzenia, oczywiście nie spotkasz się z odmową, ale zakupione jedzenie prawdopodobnie znajdziesz w pobliskim śmietniku (u żebraków z niższym levelem), ewentualnie będzie ono dalej dystrybuowane (u tych z wyższym). Kiedy będziesz stał przy kasie i zastanawiał się, czy wziąć maślankę czy pasztet, on prawdopodobnie ogarnie trzy następne osoby i oczywiście nie zrozumie twojego zażenowania, gdy będziesz zmuszony poczekać na swoją kolej, chcąc dobić się z darami do wielce potrzebującego.

Co z takimi robić? Kategorycznie nie dawać. Do roboty, cwaniaczki.

2. Goście, których sytuacja wcale nie zmusza do żebrania (śmierdzący lenie)

Kolesie w wieku 20-25 lat, których boje z dorosłym życiem polegają na jaraniu dżointów (nie swoich), piciu taniego piwa (wysępionego) i spaniu pod gołym niebem. Zwykle wyglądają jak człowiek po trzech tygodniach Woodstocku – glany, długie włosy, smród toczący się kilometrami. Wychodzą z założenia, że łatwiej im zaczepić kogoś na ulicy, niż zaczepić się gdzieś do pracy. Na plus można wyróżnić to, że są kompletnie nienatarczywi. Coś rzucisz – OK, fajnie. Olejesz – no i też luz.

Typowy reprezentant żebraków-leni patentowanych zaczepił mnie ostatnio w Krakowie.

– Mam już bułki, potrzebuję jeszcze coś do chleba.
– Jest tu jakiś sklep? – odpowiadam.
– Tak, tutaj.
– OK, coś ci ogarnę.

Nie zdążyłem wejść do sklepu, a tu kolejna zaczepka.

– Poczekaj! Mogę mieć prośbę?
– Tak?
– Tylko niech to nie będzie pasztet. Proszę.

Potraktowałem to jako okazję, by gościa wybadać, sprawdzić. Do jednej reki wziąłem paczkę z paroma plasterkami sopockiej, do drugiej pasztet. Zapłaciłem za obie rzeczy i schowałem je za siebie.

– Dlaczego żebrzesz?
– Nie żebrzę.
– A co robisz?
– Sępię!
– Przecież ty masz ze 20 lat.
– 23 dokładnie.
– Chory jesteś?
– Nie.
– To czemu nie siedzisz w pracy?
– Heh…

Po tym bezradnym uśmieszku wyciągam zza siebie pasztet i mu go wręczam.

– Masz. I pamiętaj, że jak niczego nie zmienisz, do końca życia będziesz wpierdalał właśnie pasztet.

Może podziałało mobilizująco, może jak grochem o ścianę. Co z takimi robić? Kategorycznie nie dawać (chyba że pasztet, gdy wiesz, że na pasztet już nie mogą patrzeć). Tylko ich rozleniwiasz.

3. Stratedzy.

Zaczepienie akurat ciebie na ulicy jest efektem przemyślanego planu, wariant rozmowy jest dokładnie przećwiczony, strój delikwenta przeszedł niejedną analizę „za i przeciw” i już na starcie woła „o Jezu, ale mi źle, ale potrzebuję pomocy”. Strateg ma zawsze rozrysowany scenariusz poszczególnych kroków. Wie, kiedy wziąć na litość, wie, kiedy można sobie pozwolić na natarczywość, wie co odpowiedzieć, gdy zlejesz go i ruszysz dalej. Jest przy tym śmiertelnie przekonujący.

Jak wygląda misternie utkany plan? Jednym z przykładów jest zaczepienie cię w pozornie bliskiej, a jednak dalekiej odległości od sklepu. Żebrak załatwia sobie kulę i pozoruje uraz nogi, przez który nie może normalnie zarabiać na chleb. Chleb to oczywiście słowo klucz – żadnego piwska nie chce, wystarczy mu bułka i – zupełnie ewentualnie, jeśli wasza szczodrobliwość raczy – coś do niej. Na pytanie o najbliższy sklep wskazuje na niego palcem, ale

a) zwykle dzielą cię od niego dwa pasy ulicy (czyli dwie sygnalizacje)
b) jest oddalony o jakieś dwie minuty drogi (a zwykle jednak nie masz wolnych dwóch minut, bo idziesz w przeciwnym kierunku)
c) żebrak zaczyna klepać swoje żale i idzie razem z tobą (ale że ma niesprawną nogę, podróż dłuży się jak z Warszawy do Ełku).

W efekcie, skoro już obiecałeś pomoc, rzucasz żebrakowi dwójkę, a ten robi swoją robotę dalej i pełen dumy obmyśla kolejne koncepcje.

Co z takimi robić? Sprawdzać. Jeśli masz wątpliwości, lepiej nie dawać.

4. Uczciwi.

Wyskakują znienacka, często uśmiechnięci i biorą cię na szczerość.

– Kierowniku, nie będę ściemniał. Potrzebuję 1,70 do piwka!

Zwykle kwota jest dokładnie wyliczona, budżet jest transparentny, żebrak wyjmie go z kieszeni i co do miedziaka pokazuje, że za 60 groszy nie kupi się niestety żadnego piwka. Lubi rzucić żartem, lubi ponarzekać na politykę, często próbuje się z tobą zakumplować. Podaje ci rękę, pokazuje na swoją ekipę i zaprasza na malucha (o ile oczywiście postawisz), proponuje, że gdyby kiedyś coś, można walić jak w dym.

Później na mieście możesz liczyć na okazy serdeczności, pozdrowienia i oczywiście prośby o kolejne poratowanie, bo w końcu życie drogie, a pić się jednak chce. W szczególnych przypadkach pomogą, gdy np. dorwie cię banda dresów albo twoje auto nie będzie mogło odpalić. Zwykle jednak skończy się na tym, że nie będziesz mógł już wejść do sklepu niezauważony.

Co z takimi robić? Dawać bardzo mało. Chyba że grupa wywiera presję i sytuacja robi się nieciekawa – wtedy dawać mało.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑