Czy obcinanie sobie…członka stanie się nową, warszawską modą?

Opublikowano Kwiecień 17, 2014 | przez Dżordż

johnson

Raper Andre Johnson obciął sobie ostatnio penisa. Jest to wiadomość, która zrobiła na mnie duże wrażenie.

Bynajmniej nie dlatego, że byłem jakoś specjalnie przywiązany do członka owego muzyka. Nie, nie widziałem go na oczy i oglądać nie zamierzam, nawet teraz,  kiedy zapewne prezentuje się  oryginalnie – lekarze ponoć doszyli owego kutasa właścicielowi z powrotem za nic mając jego niezwykle odważną decyzję o amputacji.

Chodzi o co innego: od czasów słynnej, oscarowej samojebki gwiazd kina zauważyłem, że warszawiacy bezmyślnie naśladują wszystko, co dzieje się w Los Angeles i okolicach. Odkąd Bradley Cooper i spółka pacnęli sobie selfie, widziałem na fejsbuku dziesiątki mniej lub bardziej udanych prób nawiązania do ich wyczynu. A skoro tak, skoro ludzie w stolicy tak bardzo wielbią wszystko co hollywoodzkie, jaką mam gwarancję, że nie znajdą się w tym pięknym mieście wariaci-naśladowcy Johnsona?

Już to sobie wyobrażam: człowiek spaceruje niespiesznie Nowym Światem delektując się początkiem wiosny a tu nagle jeb, pod nogami leży penis, którego właściciel biega nagi i zakrwawiony krzycząc coś w szale, być może pijackim, twórczym – na pewno.

Spokojny, zrównoważony przechodzeń widzący tę scenę rodem z horroru zapewne puściłby bełta. Z drugiej strony jeśli trafiłoby na człowieka naprawdę odważnego, mógłby postarać się o… uratowanie penisa poprzez włożenie go do lodu zdobytego w pośpiechu z jakiejś pobliskiej restauracji (jakie to szczęście, że w Warszawie jest ich multum).

Tylko co tu robić dalej? Biec za tym szaleńcem z jego sprzętem pod pachą i krzyczeć: zastanów się czy nie chcesz go z powrotem?! Nieeee, chyba lepiej byłoby po prostu oddać sprawę w ręce odpowiednich… organów, policji lub pogotowia.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑