Czy będąc jedynym kandydatem można przegrać wybory? Można!

Opublikowano Grudzień 2, 2014 | przez MB

moskorzew

Zakończone niedawno wybory przyniosły kilka zaskoczeń, kolejną kompromitację polskiego systemu, prezydenta homoseksualistę, niespokojne noce pewniaków, dobre wyniki osób znikąd i jeden paradoks, do którego doszło w gminie Moskorzew.

PKW podało, że łącznie wybrano 889 wojtów, burmistrzów i prezydentów miast. Gdyby wszystko poszło jak trzeba, ta liczba byłaby bardziej okrągła. Polska to jednak nie jest taki zwyczajny kraj i nie mogło obyć się bez kuriozum.

W gminie Moskorzew, powiat włoszczowski w województwie świętokrzyskim, do drugiej tury wyborów zakwalifikował się tylko jeden kandydat, dotychczasowy wójt Jarosław Klimek (na zdjęciu). Wydawałoby się, że wygra w cuglach. W końcu z nikim nie konkurował, strzelał do pustej bramki. Niestety, jak to się mówi w żargonie futbolowym, skiksował. Mieszkańcy gminy wyraźnie dali do zrozumienia, że takiego wójta to oni sobie zdecydowanie nie życzą i wolą nie mieć żadnego, niż takiego jak Klimek. W drugiej turze wyborów kandydat otrzymał mniej niż połowę ważnych głosów i jego kariera polityczna zawisła na włosku. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.

Zgodnie z prawem rzutów karnych nie będzie i nowego wójta wybierze rada gminy. Los Jarosława Klimka jest więc w rękach radnych, czyli wszystko zależy od tego, jak jest poukładany, z kim trzyma sztamę i komu smaruje pod stołem. Jeśli wybiorą dotychczasowego wójta, na pewno dojdzie do skandalu i mieszkańcy gminy głośno wyrażą swoje niezadowolenie.

Gmina Moskorzew nie jest jednak jedyną częścią kraju, w której doszło do tak niecodziennej sytuacji. Wybory Anno Domini 2014 przejdą do historii również dzięki gminie Pakosłowice w województwie opolskim. Tam w drugiej turze zmierzyli się ze sobą Jarosław Nosal oraz Adam Raczyński, na polskiej scenie politycznej postaci raczej mało znaczące. Mimo to ich pojedynek był bardziej ekscytujący niż ten we Wrocławiu. Obaj kandydaci otrzymali taką samą liczbę głosów – 705  i… wygrali w trzech obwodach.

Co w takiej sytuacji nakazuje polskie prawo?

Losowanie, brawo.

Karteczki z nazwiskami obu panów wsadzono do kopert i komisyjnie wylosowano jedną z nich. Więcej szczęścia miał Raczyński. Ot, demokracja.

Mało brakowało a szczęśliwy traf zadecydowałby również o wyborze głowy gminy Kwidzyn w województwie pomorskim. Starający się o posadę wójta Ewa Nowogrodzka i Dariusz Wierzba zdobyli po 1373 głosy. Ostatecznie wygrała Nowogrodzka. Wbrew pozorom nie dlatego, że kobiety zawsze mają pierwszeństwo. Wygrała po prostu w sześciu obwodach a Wierzba tylko w czterech.

foto: www.moskorzew.pl

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑