Czy ludzkość jest gotowa na darmowy internet na całym świecie?

Opublikowano Luty 6, 2013 | przez Dżordż

Free-wifi

Barack Obama chciałby dać Amerykanom darmowy internet w całym kraju. Czytam o tym i od razu myślę jakby to wyglądało, gdyby w Polsce w najbliższych latach podobny pomysł zrealizował Donald Tusk. Wyszłoby chyba średnio – nie jesteśmy wystarczająco dojrzali na tego typu udogodnienie. Zresztą podobnie jak cała ludzkość…

Sieć za free to teoretycznie dobry pomysł dla wszystkich. Poza operatorami telefonii komórkowych i firmami, które instalują net w domach.

Darmowe wi-fi może otworzyć dostęp do nowych technologii dla najbiedniejszych. Może pomóc… uratować życie – np. rozrusznik serca mógłby sam „zadzwonić” po karetkę, żeby ratować życie swojego właściciela. Te przykłady przytaczała ostatnio „Gazeta Wyborcza” w swoim tekście. Zgadzam się, są trafne. W tego typu sytuacjach darmowa sieć byłaby zajebista. Podobnie jak wtedy, gdy w mieście trzeba na szybko ustalić jakąś pierdołę: sprawdzić na smartfonie za ile minut odjeżdża ci autobus, czy jaki jest numer knajpy, w której musisz zrobić szybką rezerwację. I tak dalej, i tak dalej.

Pytanie: na ile często Polacy, ale i inni ludzie, wykorzystywaliby sieć w takich celach? Jestem przekonany, że częściej internet za free miałby inne zastosowanie, dużo bardziej negatywne.

Już teraz sieć jest miejscem niekończącego się hejtingu. Nie ma w niej popularnego tekstu pod którym nie wpisywałaby się banda bezmózgów, których życiową misją jest obrażanie wszystkich wokół popełniając przy okazji rekordowom liczbem błenduf ortograficznyh.

Jest też miejscem przez które… maleje nasze IQ. Wszystko w związku z zalewem bezsensownych, głupawych, do niczego nam niepotrzebnych informacji, których dziesiątki, ba, nawet setki odczytujemy codziennie. Zamiast poświęcać czas na rozwijająće książki, sprawdzamy, czy jakieś gwieździe nie poszło oczko w rajstopach. Albo czy znany celebryta wydymał nową aktoreczkę.

Darmowy internet = 0 ograniczeń = jeszcze więcej okazji dla hejterów do wylewania żółci, będą mogli robić to w autobusach, galeriach handlowych i parkach (teraz też niby mogą, ale jakieś tam limity operatorów telefonii komórkowych niektórych ograniczają) = rosnące z każdym miesiącem uzależnienie szarych ludzi od stron typu Pudelek.

I dlatego jestem przeciwny gratisowemu wi-fi. I w Polsce, i na świecie. I dziś, i jutro. Niech zostanie tak, jak jest: niech internet będzie dostępny z limitami w naszych telefonach, a bez nich w domach, kawiarniach czy restauracjach. Parki zarezerwujmy do spacerów z rodziną, a nie do przeglądania twittera, teatry do kontemplowania sztuk, a nie odpisywania na maile, a muzea do podziwiania talentu dawnych mistrzów, a nie sprawdzania, czy Monika nie wrzuciła akurat nowej, zajebistej fotki na walla.

Niech ten świat zachowa jakiś ład, niech sieć nie będzie jego monarchą absolutnym. Nawet świnie czasem nie mają już siły żreć. Tym bardziej my, ludzie, powinniśmy wiedzieć, gdzie jest granica dobrego smaku.

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑