Czy na trasie niedzielnego maratonu w Warszawie dojdzie do skandalu?

Opublikowano Wrzesień 25, 2013 | przez Dżordż

maraton

Mieszkańcy ul. Arbuzowej w Warszawie przeżywają wielki dramat i od kilku dni publicznie o tym mówią. Co takiego się tam dzieje – spytacie. W okolicy grasuje pedofil? Szajka włamywaczy? A może zgraja bezdomnych, wściekłych psów? Nic z tych rzeczy. Nasi bohaterowie są rozgoryczeni, ponieważ w niedzielę, przez CAŁE cztery godziny, ich ulica będzie nieprzejezdna. A wszystko to przez tych okropnych maratończyków…

Gdyby na Arbuzową wprowadziło się kilku studentów, którzy permanentnie nie pozwalaliby spać sąsiadom, rozumiałbym ich wzburzenie. Gdyby rozpoczął się tam remont restauracji, trwający od rana do nocy przez pół roku, także stanąłby po stronie tamtejszych mieszkańców. Ale w tej sytuacji mam do nich uprzejmą prośbę: włóżcie wszyscy głowy pod zimną wodę i zamilczcie, a tym samym przestańcie się kompromitować.

Ludzie, w czasach kryzysu ekonomicznego, w których każdy ma do spłacenia jakiś poważny kredyt, naprawdę nie macie nic poważniejszego do roboty niż publiczne łkanie z powodu tego, że wasza ulica będzie nieprzejezdna w niedzielę między 9 a 13 i że trasa zahaczy o jedną prywatną działkę? Serio? To śmieszne, szczególnie, że wiedzieliście o tym nie np. od 20 września, a od dawna, każdy miał więc multum czasu, by jakoś zaplanować sobie tę niedzielę. Jeżeli mimo tych wszystkich faktów 35. Maraton Warszawski to dla was problem miesiąca, to zazdroszczę, znaczy się, że nie wiecie co to prawdziwe kłopoty.

Na różnych dosyć poważnych stronach czytam, że na samym skamlaniu może się nie skończyć i mieszkańcy Wilanowa, gdzie znajduje się Arbuzowa, zastanawiają się nad zablokowaniem trasy maratonu. Gdyby do tego doszło, byłaby to kompromitacja. Dla całej dzielnicy, Warszawy, ale i dla kraju. Już widzę w dużych zagranicznych serwisach te obrazki: setki biegaczy kłócących się z ludźmi z Arbuzowej, ostra rozmowa po jakimś czasie przeradza się w bijatykę.

Jakie czasy, taki stan wojenny?

foto: www.polskabiega.sport.pl

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑