Czy przepisowa jazda na pewno sprzyja bezpieczeństwu?

Opublikowano Styczeń 3, 2015 | przez lucky bastard

Miejsce speed

Opublikowano Styczeń 3, 2015 | przez lucky bastard

0

Czy polskie przepisy drogowe, a konkretnie ograniczenia prędkości, są wyznaczone prawidłowo i sprzyjają bezpieczeństwu ruchu? Jeżeli zapytać policji lub urzędników GDDKiA, usłyszymy odpowiedź twierdzącą. Według nich to właśnie nadmierna prędkość jest główną przyczyną fatalnych statystyk, więc należy z nią bezwzględnie walczyć. Czy to przez restrykcyjne ograniczenia, czy ciągle rosnącą liczbę fotoradarów i suszarek.

W Polsce mamy całe kampanie pod tytułem „zwolnij”. Takie wnioski wynikają z corocznych, tragicznych bilansów wypadków, taki przekaz płynie z licznych materiałów filmowych i z ust polityków. Policjant z ekranu telewizyjnego na okrągło tłumaczy różnicę w drodze hamowania przy prędkości odpowiednio 50 i 60 km/h. Coraz więcej osób – zazwyczaj tych, które niezbyt często jeżdżą – przychyla się do tezy, że całym złem jest prędkość.

Jakkolwiek patrzeć, trudno się z tym nie zgodzić. Wszystkie wypadki drogowe – bez wyjątku – biorą się z nadmiernej prędkości. Gdyby wprowadzić ogólnokrajowe ograniczenie do 30 km/h, liczba wypadków drastycznie by zmalała. A gdyby ograniczyć prędkość do 5 km/h, wypadków nie byłoby wcale. Czy właśnie w ten sposób kombinują mądre głowy z policji i sal sejmowych?

Największym problemem nie są użytkownicy dróg, którzy przekraczają dopuszczalną prędkość o 10 km/h, ale ci, którzy jadą znacznie szybciej. Trudno przypuszczać, by facet jadący setką po terenie zabudowanym nie rozumiał, że do zatrzymania pojazdu potrzebuje więcej czasu. Gdyby licznik każdego polskiego kierowcy permanentnie wyświetlał tylko o 10 km/h więcej, niż pozwalają na to przepisy, na naszych drogach panowałoby całkowite bezpieczeństwo.

Działoby się tak dlatego, bo polskie ograniczenia prędkości są absurdalnie restrykcyjne. Wie to każdy, kto chociaż raz spróbował przejechać dłuższą trasę bez popełnienia choćby minimalnego wykroczenia. Przykładowe 150 kilometrów przepisowej jazdy to istna udręka, pełna niebezpiecznych zdarzeń wokół naszego pojazdu. Pojazdu, który jest zawalidrogą, blokuje ruch i jest nieustannie wyprzedzany.

Na taki „eksperyment” zdecydowałem się na trasie E372, na odcinku Lublin-Warszawa. Nie przekroczyłem dozwolonej prędkości nawet o 1 km/h, ale też nie jechałem wolniej. Innymi słowy, mój pojazd poruszał się z maksymalną dopuszczalną prędkością. Teren zabudowany? Nie przekraczałem pięćdziesiątki. Stosowałem się również do wszystkich trzydziestek i dwudziestek (remonty drogowe), które mijałem na swojej drodze. Czyli jechałem tak, jak tego ode mnie oczekiwano.

Dość napisać, że nie wyprzedziłem na swojej trasie ani jednego samochodu, mimo że droga była pełna różnego rodzaju pojazdów ciężarowych. Po prostu nie było takiej potrzeby, bo po jakimś czasie i tak każdy mi odjeżdżał i znikał z pola widzenia. Natomiast mnie wyprzedzano non-stop, często „na trzeciego”. Wokół mnie nieustannie coś się działo, ciągle trwały niebezpieczne manewry, a mi pozostało tylko ufać ocenie sytuacji kierowców, którzy mnie omijali.

W pewnym momencie na ogonie usiadł mi stary PKS i zaczął się przystawiać do wyprzedzania. Przeszkadzały mu jednak przystanki, na których raz na jakiś czas musiał się zatrzymać. W końcu skręcił, więc ostatecznie nie udało mu się mnie wyprzedzić. Odetchnąłem z ulgą, bo udało mi się uniknąć sporej rangi kompromitacji.

Ten przykład świetnie obrazuje, jaki szacunek do znaków drogowych mają polscy kierowcy. Jeśli widzą pięćdziesiątkę, to zwalniają tylko przy górce lub krzakach, za którymi mogłyby się ukryć misie z suszarką. Ale i to coraz rzadziej, bo wielu ludzi jeździ z Yanosikiem, czyli aplikacją ostrzegającą przed wszelkimi kontrolami.

Polskie znaki ograniczenia prędkości nie sugerują kierowcom, że szybsza jazda może być niebezpieczna. Jedyne, co mówią, to że można dostać po kieszeni. W większości przypadków dany odcinek można pokonać zacznie szybciej, bez zmniejszenia bezpieczeństwa jazdy. Bezpieczeństwo spada natomiast, kiedy stosujemy się do ograniczeń, a wokół nas roi się od szybciej jadących pojazdów.

To powinno dać niektórym do myślenia.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑