Czy w Soczi padnie medalowy rekord? To bardzo możliwe!

Opublikowano Marzec 13, 2013 | przez ZP

stoch

W zimowych igrzyskach olimpijskich zdobyliśmy tylko czternaście medali. Wiele wskazuje na to, że za rok w Soczi Polacy dorzucą minimum… siedem kolejnych krążków.  Tak mocnej ekipy przedstawicieli sportów uprawianych głównie między listopadem, a marcem nie mieliśmy bowiem chyba nigdy.

Od początku XXI wieku sytuacja była klarowna: zimą możemy liczyć tylko na Adama Małysza, Justynę Kowalczyk i – czasem –  na Tomasza Sikorę. Cała reszta sportowców zawodziła.

Kamil Stoch nie wytrzymywał nerwowo poważnych imprez, a biegaczki pozostawały lata świetlne za naszym króliczkiem Duracella. Biahtloniści i biathlonistki strzelali do tarczy jakby mieli wadę wzroku – 5, poza tym poruszali się na nartach w żółwim tempie. Na łyżwach też nie było lepiej: poza jednorazowym wyskokiem dziewczyn w biegu drużynowym w Vancouver (brąz, jakby ktoś nie pamiętał), nie działo się nic. 

Tej zimy wszystko się zmieniło. Stoch na dobre uwierzył w siebie, a tym samym osiadł, chyba już na stałe, w ścisłym gronie najlepszych skoczków. Znakomite występy Kamila plus mądre treningi Łukasza Kruczka odpowiednio podziałały na pozostałych skoczków. Nagle okazało się, że nasza drużyna nie musi być złożona z parodystów typu Robert Mateja, którzy osiągali na buli kompromitujące wyniki. Piotr Żyła, Dawid Kubacki czy Maciej Kot świetnie współpracują ze Stochem czego najlepszym dowodem jest medal na mistrzostwach świata. Dosyć niespodziewany zważywszy na to, że podczas pierwszego drużynowego turnieju w Kuusamo biało-czerwoni się skompromitowali i zajęli ostatnie miejsce.

O ile krążek dla skoczków jest zaskoczeniem, o tyle dwa medale na MŚ dla biathlonistek to już prawdziwa sensacja. Krysia Pałka nigdy wcześniej nie była chociażby w piątce zawodów pucharu świata, a tymczasem od razu wskoczyła na podium, i to na drugie miejsce! Zaszalała też Monika Hojnisz, dotychczas kompletnie anonimowa postać nawet dla zadeklarowanych polskich fanów sportu. Dziewczyna zdobyła brąz czym wprawiła kibiców w euforię.

Pozytywne wibracje u społeczeństwa wywołał też pewien… strażak. Niejaki Zbigniew Bródka wygrał puchar świata na 1500 metrów łyżwiarzy szybkich – to dystans olimpijski, więc faceta należy traktować poważnie w kontekście Soczi. Świetnie, że wreszcie znalazł się kozak, który jeździ na panczenach lepiej niż Jaromir Radke i Paweł Zygmunt razem wzięci.

OK, podsumujmy więc na spokojnie: w Rosji dwie indywidualne szanse medalowe będzie miał Stoch, jedną drużyna, minimum dwie Kowalczyk, kilka Pałka oraz Hojnisz, jedną Bródka, drużyna łyżwiarek też nie jest bez szans w walce o podium. Diabli wiedzą co odwali nieobliczalnej Magdalenie Gwizdoń i poczynającemu sobie coraz lepiej na skoczni Kotowi.

I jak, jest nieźle? Powiedziałbym wręcz nawet, że świetnie!

Nie twierdzę oczywiście, że biało-czerwoni wykorzystają każdą ze swoich okazji. Ale i tak jestem pewien, że mamy realne szanse, aby pobić rekord z Vancouver. W Kanadzie zdobyliśmy sześć medali, w Soczi jest wykonalne, by zgarnąć przynajmniej  siedem.

Jeżeli uda się tyle razy stanąć na podium, po raz pierwszy w historii polskiego sportu przedstawiciele dyscyplin zimowych mogą na dobre zostawić w tyle bohaterów sportów letnich.

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑