Czy za trzy lata czeka nas spektakularny koniec FB?

Opublikowano Styczeń 25, 2014 | przez Dżordż

facebook

Amerykańscy naukowcy wieszczą, że koło 2017 roku może dojść do upadku Facebooka. Ich zdaniem do tego czasu aż 80 % użytkowników się nim znudzi i skasuje konto.  Nawet jeśli nie mają racji i portal przetrwa dłużej, to i tak za jakiś czas może mieć problemy. Powód? FB zaczyna się zwykłemu człowiekowi przejadać…

Jeszcze do niedawna to była wielka miłość. Gorąca, namiętna, jedna z tych, których końca nie sposób sobie wyobrazić. Wrzucałem na fejsa dziesięć postów dziennie, informując świat o każdej pierdole w stylu „zrobiłem właśnie najlepszą jajecznicę w życiu!”. Napieprzałem sporo zdjęć z każdego wydarzenia, nawet tak „istotnego” dla świata, jak spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką. Jednym zdaniem – w 100 % uległem magii Facebooka. Znajomi śmiali się, że nie muszą do mnie dzwonić ani się ze mną widywać, bo i tak cały czas wiedzą co i jak.

Gdzieś tak z końcem sierpnia 2013 roku uczucie zaczęło wygasać. Od tego czasu daję coraz mniej wpisów i fotek dochodząc do wniosku, że w sumie ludzi gówno obchodzi to, że kupiłem sobie nowe buty albo zaliczyłem właśnie ciekawy koncert. Co więcej, stwierdziłem, że i ja mam w coraz głębszym poważaniu posty innych, ponieważ generalnie to są one… powtarzalne. Młode mamy do znudzenia maltretują fotkami swoich pociech, sportowcy wpisami z nowymi biegowymi/rowerowymi rekordami, dziennikarze kolejnymi „błyskotliwymi” artykułami itd., itp.

Facebook zaczął mnie więc nudzić, ponieważ stał się PRZEWIDYWALNY. Nie znaczy to oczywiście, że jest całkowicie niepotrzebny. Cały czas przydaje się np. w kwestii szybkiego złapania kogoś na czacie czy przeczytania o fajnej imprezie, która ma odbyć się za kilka dni. Tylko czy właśnie to czyni tę stronę niezwykłą? Nie sądzę. Tak naprawdę jeśli potrzebuję pilnie informacji od kumpla, zawsze mogę przecież do niego zadzwonić, a o zabawie jestem w stanie dowiedzieć się z dziesiątek stron kulturalnych.

Zaletą FB było co innego niż jego charakter informacyjny – fajna interakcja z innymi użytkownikami. Możliwość przeczytania zajebistego, zaskakującego postu, czy też polemiki z kimś, kto według mnie ewidentnie odjechał publikując coś dziwnego. Teraz tych pierwszych jest naprawdę coraz mniej, a co do drugich… już mi się nie chcę wdawać w te małe wojenki w komentarzach. Zrozumiałem, że ja nie zmienię punktu widzenia internetowego zapalczywca, tak samo jak i małe są szanse na to, żeby on przekonał mnie do swojego światopoglądu. Nie mam więc ochoty tracić czasu na coś na co i tak nie będę miał wpływu.

Facebook drażni mnie na dziś nawet wizualnie. Nuży mnie jego szata graficzna, o kolorystyce nie wspominając. Ten niebieski (chabrowy?) po prostu się przejadł. Odpalam stronę i bum – znów widzę te same barwy. Jestem nimi znużony, jak człowiek, który przychodzi od pięciu lat do tego samego biura, którego ściany nie były przemalowywane od wieków.

Oczywiście wiem, że do upadku FB jeszcze BARDZO daleka droga. Że na razie ma się dobrze, czego najlepszym dowodem jest fakt, że… wrzucę ten tekst na walla Wyszło, bo to najlepszy sposób, żeby dotarł do jak największego grona odbiorców.

Jednak wcale nie jest przesądzone, że dzisiejszy gigant nie będzie jutro tylko liliputem. Przesada? To spójrzcie na Myspace, który kiedyś osiągnął status strony kultowej, a przy okazji wycenę na grubo ponad miliard dolarów, by potem zostać sprzedanym za „grosze”, czyli marnych 25 baniek…

Uważam, że jeśli Zuckerberg i spółka nie znajdą w najbliższych 2-3 latach nowego, genialnego pomysłu na FB, może ich czekać równie smutna przyszłość. Podkreślam – ich, a nie nas. W razie upadku fejsa przeciętny człowiek na pewno sobie poradzi. Nie mam wątpliwości, że szybko powstanie coś, co sprawi, że znów spotkamy się w sieci z naszymi dawnymi znajomymi. Co to może być? Uwierzcie, gdybym wiedział, już dziś zacząłbym rozkręcać taki portal.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑