„Daredevil”: najlepszy serial tego roku?

Opublikowano Czerwiec 10, 2015 | przez MB

daredevil

Widzowie na całym świecie wydają się być jednogłośni. Pierwszy sezon marvelowskiego serialu „Daredevil” o samotnym, niewidomym mścicielu wygrywa w rankingach na najlepszą tegoroczną tasiemcową produkcję i wszystko wskazuje na to, że pierwszej pozycji tak łatwo nie odda.

Do tej pory postać Daredevila miłośnikom kina i wielkoekranowych adaptacji bohaterskich komiksów kojarzyła się z Benem Affleckiem i dość niezgrabnym filmem z 2003 roku. Musiało minąć dwanaście lat, by Diabeł z Hell’s Kitchen zaczął być brany na poważnie. Dziś ma twarz Charliego Coxa, znanego chociażby z innej serialowej superprodukcji, „Zakazanego Imperium”. Zmianie uległy też okoliczności. Komiksową groteskę zastąpiono mrokiem miasta, przerysowane postaci ludźmi z krwi i kości. Zamiast kasowych nazwisk zatrudniono dobrych aktorów. Tak dobrych, że w świadomości widza potrafili zaistnieć całkowicie na nowo. Już nikt nie wyobraża sobie innego Kingpina niż Vincent D’Onofrio, a Elden Henson w roli prawnika Foggy’ego, którego pokolenie lat 90. pamięta głównie z roli w „Potężnych Kaczorach”, odrodził się w masowej świadomości.

O sukcesie serialu zaważyły też dbałość o szczegóły oraz troska o realizm i zachowanie czynnika ludzkiego w docelowo zupełnie odrealnionej historii. „Daredevil” umiejętnie balansuje między dobrem a złem i uświadamia, że każdy z nas może być bohaterem, ale równie dobrze może być złoczyńcą i współczuć czarnym charakterom.

Widać, że Marvel robiąc seriale zaczyna uczyć się na błędach. Odpuścił tanie efekciarstwo, ckliwe historie i nie wnoszące nic w rozwój akcji dialogi. Zaczął grać niuansem, suspensem i klimatem. W „Daredevilu” liczy się każdy szczegół i wszystko jest doskonale przemyślane. Bazą wyjściową dla twórców było zbudowanie dobrej historii i poprowadzenie jej w pasjonujący sposób. Supermoce są jakby na drugim planie, przez co serial Netflixa to coś więcej niż opowiastka o superbohaterze w masce, to perfekcyjnie skrojony kryminał.

Dzięki takiemu podejściu do sprawy serial podbił serca widzów, którzy w ramach uznania nie szczędzą produkcji pochwał i wysokich not na tematycznych portalach. Użytkownicy Filmwebu oceniają „Daredevila” na 8,3, kinożercy śledzący Rotten Tomatoes dają 8,2 i 98% pozytywnych głosów, z kolei fani Netflixa, który jest producentem serialu, dorzucają swoje 4,6 / 5 i cenią go sobie wyżej niż „Sherlocka”, „Breaking Bad” i, uwaga, „House of Cards”. Wychodzi na to, że ta produkcja to największy dotychczasowy sukces Marvela. „Agentów Tarczy” i „Agentkę Carter” nietrudno było przebić.

Śmiało można powiedzieć, że Diabeł poradził sobie także z konkurencją z przeciwnego obozu DC Comics. Najbardziej przebojowy do tej pory „Arrow” trochę zbladł w obliczu Matta Murdocka, „The Flash” jeszcze nie zdążył do końca zażreć, a już musi uznać wyższość Marvela.

„Daredevil” zażarł za to znakomicie i z pewnością jest największym zaskoczeniem tego roku. Być może też najlepszym serialem 2015. Do ostatecznych podsumowań jednak jeszcze  bardzo daleko. Za to rokowania są niezwykle obiecujące.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑