Dariusz, mięsny jeż, wampir… Dlaczego oglądamy paradokumenty?

Opublikowano Marzec 11, 2015 | przez Gofrey

„Trudne sprawy”. „Ukryta prawda”. „Dlaczego ja”. „Pielęgniarki”. „Pamiętniki z wakacji”. „Dzień, który zmienił moje życie”. Moglibyśmy tak wymieniać długo – głupawych seriali o „prawdziwych problemach normalnych ludzi” w ostatnim czasie powstało kilkanaście, a każda mutacja jest równie idiotyczna, jak pierwowzór. Delikatnie zmieniają się scenerie, trochę zmienia się „katalog” kłopotów głównych bohaterów, schemat działania jest jednak wszędzie ten sam. Sztywni jak trup aktorzy, fatalne, nienaturalne dialogi, przerywanie akcji wypowiedziami bohaterów do kamery i udawanie dokumentu przez naiwne wstawki typu: „do toalety jednakże nasza ekipa wejść nie zdołała”. Na czym polega sukces tych produkcji? Czemu miliony Polaków chcą oglądać tak kiczowate szmiry?

Najprostszą odpowiedzią wydaje się prześledzenie kilku – naszym zdaniem – „najlepszych” odcinków, które bez dwóch zdań dają dość jasną odpowiedź, skąd ta znakomita oglądalność kompletnego badziewia.

Otóż – „dla beki”. Dla żartu, dla śmiechu, dla załamywania rąk, że telewizja może być aż tak infantylna. Jeśli macie jakiś wątpliwości, wybraliśmy dla was TOP 5 historii z tego typu seriali.

5. Dzień, który zmienił moje życie. Tym razem naszym bohaterem jest Grzegorz, bardzo sławny… magik. Niestety, na jego umiejętności czyhają przebiegli oszuści, którzy chcą wykorzystać czarodzieja do swoich niecnych celów. By nakłonić go do oszustwa i wykiwania bogatego biznesmena… porywają mu córkę. Możecie przewidzieć zakończenie, ale naprawdę, musieliśmy jakoś uhonorować scenarzystów, którzy wymyślili tak sprytną intrygę. To zresztą i tak tylko rozgrzewka przed TOP 4, w której znajdujemy już wyłącznie historie, które porwały miliony rodaków.

4. Dariusz w wannie. Klasyka gatunku. Odcinek sam w sobie nie kipi dowcipem, no bo przecież w stalkingu nie ma nic zabawnego, ale gdy główna bohaterka odkrywa, że pod jej nieobecność prześladowca włamał się do jej domu, rozsypał wszędzie płatki róż, po czym zanurzył się w wannie wraz z lampką szampana – nie sposób nie buchnąć śmiechem.

Zresztą o tym czym stała się dariuszowa wanna niechaj świadczy półtora miliona (!) wyświetleń na YouTube, które osiągnęła piosenka Darka…

 

Kręcone na poważnie? Bez jaj. Nikt nam nie powie, że ekipa filmowa nie śmiała się po kątach z Dariusza recytującego miłosne wiersze.

3. A skoro już przy liryce jesteśmy. Mięsny jeż. Szczerze? Nikt już nie pamięta, o czym był ten odcinek „Pamiętników z wakacji”. Prawdopodobnie chodziło o chłopaka, który związał się z nieco otyłą dziewczyną wbrew woli swojej matki, szukającej dla niego lepszej partnerki. Sytuacji na linii przyszła teściowa – przyszła synowa nie poprawiło jej popisowe danie – ociekający tłuszczem mięsny jeż. Dlaczego stał się sławny? Ano z uwagi na piosenkę, która towarzyszyła zakochanym podczas jego przygotowania. Niektórzy nucą ją do dziś. Dziesięć melonów wyświetleń na YouTube nie wzięło się z powietrza.

 

2. Co tu dużo pisać, opis od producentów jest absolutnie wystarczającą recenzją tego show. „W jednej z podwarszawskich miejscowości mieszka bardzo religijna rodzina Dolaków. Gospodyni domu, 45-letnia Anna, podczas porządkowania pokoju syna znajduje przedmioty związane z praktykami satanistycznymi. Rodzice obawiają się, że ich syn wstąpił do sekty. On jednak oznajmia im, że jest wampirem”.

Kurwa, ktoś naprawdę wymyślił, że znakomitym pomysłem na odcinek serialu jest opowieść o 15-latku, który wierzy, że jest wampirem, pije krew i ogółem odpieprza taki cyrk, jakiego jeszcze w telewizji nie widzieliśmy. Bez kitu, to była patologia na dotąd nieznanym poziomie. Na YouTube niestety latają tylko przeróbki, ale i tak możecie poczuć klimat.

Najlepsze sceny to bezwzględnie jego pełne wiary we własne możliwości przemowy o tym, że czerpie siłę z picia krwi i jest nieśmiertelny. Całkiem w porządku jest też naklepanie nieśmiertelnego mocarza w pelerynie przez dwóch dresiarzy oraz bajerowanie dziewczyny-fanki Justina Biebera. Sto procent, że ludzie odpowiedzialni za tę historię układali ją na domówce przy alkoholu. Takie opowieści nie powstają w klimatyzowanych biurach, nie ma szans.

1. Chłopak z dobrego domu zrywa z dziewczyną z patologicznej rodziny. Matula nakazuje jej za wszelką cenę odzyskać byłego. Najpierw organizują „erotyczny show”, potem transparent z wyznaniem miłości („koham cie”), wreszcie wpadają na bajeczny pomysł – złapać typa na dziecko. Człowiek mięknie, przygarnia z powrotem tę dziewczynę, a wraz z nią i pato-matkę. Po kilku tygodniach, gdy brzuch tej typiary nie chce rosnąć, pomysłowa mamusia kupuje dla niej sztuczny brzuch, objaśniając między innymi w jakich pozycjach ma się kochać z chłopakiem, żeby się nie połapał, że zaokrąglenie jest puchowe. Absolutne mistrzostwo, odcinek odcinków i ukoronowanie głupoty wszystkich tych seriali.

Wrzucamy wam całość, bo nie uwierzycie: KLIK!.

Patologiczna matula, która rozkazuje córce mocniej kręcić biodrami przed chłopakiem i jego kumplami zagrała rolę życia, a cały odcinek nominowalibyśmy do Fryderyków, Orłów, czy co tam rodzimym filmowcom serialowym się wręcza.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑