Dlaczego nie jara mnie akcja „zawieś kawę”

Opublikowano Kwiecień 7, 2013 | przez ZP

zawieskawe

Pół Polski podnieca się ostatnio akcją „zawieś kawę”. Polega ona na tym, że kiedy wpadasz do knajpy, kupujesz dwie małe czarne: jedną dla siebie, a drugą dla kogoś, kto…przyjdzie później. Fundujesz więc kawę, ewentualnie herbatę czy sałatkę, kompletnie nieznajomej osobie. „Wow, jakie to fajne, jakie nowoczesne” – piszą niektórzy internauci. Jakoś nie podzielam ich entuzjazmu.

Nie jestem przeciwnikiem pomagania innym. Jeśli mam w szafie nadmiar koszul, chętnie oddaje je biedniejszym. Jeżeli akurat na półkach zalegają przeczytane książki, „pożyczam” je znajomym na wieczne nieoddanie. Kiedy na ulicy podchodzi do mnie starsza, wybiedzona kobieta nie ma możliwości, żebym ją olał. Zawsze daję kilka złotych.

Nie piszę tego, żeby wychodzić tu na wielkiego społecznika. Nie jestem nim. W kwestii wspierania bliźniego mieszczę się pewnie w światowej średniej: nie pozostaje obojętny na ciężki los innych, ale też pomaganie ludziom nie zajmuje mi zbyt wiele czasu.

Właśnie, pomaganie. To słowo-klucz w kontekście akcji „zawieś kawę”. Czytam, że jeśli kupię dwie, to potem z mojej hojności skorzysta jakiś biznesman, student czy ktoś inny. Hm, i tu nasuwa mi się pytanie: po co mam sponsorować kogoś, kto tej pomocy nie potrzebuje? Przecież klienta dajmy na to warszawskich kawiarni stać na to, żeby sobie zafundować latte. W imie czego miałbym go zatem wspierać?

– Bo to sympatyczny gest – odpowecie. OK, nie mówię, że nie. Tyle że sympatyczne gesty bywają niepotrzebne – patrz wymiana koszulek przez piłkarzy po meczach. To jest fajne, ale czy futbol by bez tego upadł? Nie, nadal miałby się dobrze. Podobnie jak świat bez akcji typu „zawieś kawę”, która została już rozpropagowana w Neapolu, Pradze, Florencji czy w Moskwie.

Jestem pragmatykiem. Jeśli mam coś komuś kupić/oddać, to chcę być pewien, że ta osoba rzeczywiście potrzebuje owej rzeczy. Że bez niej może nie przetrwać kolejnych dni. Takie pomaganie ma sens. Inaczej niż wydawanie dwunastu złotych, by zaspokoić pragnienie jakiegoś gościa, który będzie na tyle przebojowy, że kiedy wpadnie do kawiarni trzy godziny po mnie i zobaczy, iż jakaś kawa jest zawieszona, to ją weźmie, ponieważ ma np. w kieszeni węża.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑