Dlaczego powinieneś oglądać „Dziewczyny”

Opublikowano Styczeń 22, 2013 | przez Redakcja

girls

Obejrzałem przed chwilą pierwsze dwa odcinki drugiego sezonu serialu „Dziewczyny” (zaczęły lecieć na HBO) i pomyślałem: „O rany, a ja wciąż go nie rekomendowałem na Wyszło”! Błąd, błąd, błąd. Świetny serial, ale nie dla każdego.

Przede wszystkim nie dla tych, którzy lubią tylko historie o ładnych, bogatych ludziach i szczęściu. Tak samo nie dla tych, którzy oczekują akcji, emocji, powalenia na kolana od pierwszym odcinku. No i nie dla tych, którzy są nietolerancyjni.

Reszta będzie miała dobrą wkrętkę, bo może zobaczyć życie towarzysko-uczuciowe Nowego Jorku, które dalekie jest od mitologii „Seksu w wielkim mieście”. Zobaczyć życie ludzi z problemami finansowymi, nie zawsze atrakcyjnych, których seks jest – w najlepszym wypadku – krępujący, a często po prostu nieudany.

Ludzki, świetny serial.

Trailer nie mówi wszystkiego, bo spłyca:

 

Ale dość dobrze widać na nim, że nie mamy tu do czynienia z córkami milionerów. Główna bohaterka, Hanna (jej zdjęcie wkleiłem na górze), jest lekko przy kości, ma złe tatuaże i ładną, sympatyczną buzię koleżanki ze studiów. Koleżanki, od której bardziej chciałbyś ściągać na egzaminie, niż ściągać jej majtki. Taki… śmieszek. Ziomeczek. „Sympatyczna, dobra dziewczyna, ale przyjaciółka”.

Hanna chciałaby być pisarką, ale jej nie wychodzi. Rodzice odcinają ją od pieniędzy (jest klasycznym, nowojorskim słoikiem), z beznadziejnej roboty zostaje szybko zwolniona, koleżanki nie chcą jej utrzymywać, a inne propozycje pracy są dalekie od ideału. Jest młoda i bardzo pozytywna, więc film wciąż jest komedią, ale tło jest takie, że wielu z nas od razu poczuje jedność. A ci, którzy myśleli, że ciężko jest tylko w Polsce, szybko zostaną wyprowadzeni z błędu, choćby brutalnie szczerym wątkiem stażu w wydawnictwie.

W jej paczce jest bardzo podobnie. Przyjaciółki mają same problemy, a ich faceci są nieporadni, niezdecydowani i też nie śmierdzą groszem. Kiedy dodać do tego zbiorowy brak doświadczenia oraz klasycznie zachodnie wyzwolenie seksualne, dostajemy sceny, przy których często niby śmiałem się z litości, ale tak naprawdę – ze swojej młodości. Pal licho kłótnie czy rozterki emocjonalne, tu robotę robi seks, momentami pełen zażenowania, niepewności, zupełnie nieatrakcyjny do oglądania. Z wyjątkiem jednej z bohaterek, przygody łóżkowe są w „Dziewczynach” boleśnie nastoletnie. Ja je znam i gwarantuję, że jeśli ktoś przeżyje podobne deja vu, od razu łyknie cały sezon.

Serial podobnie dobrze opisuje też związki. Lęk przed samotnością, niezdarność, rozbrajające niezdecydowanie, zupełnie ludzkie uczucia, o których ktoś powie: „Ej, co w tym fajnego, przecież to takie zwykłe”. No, zwykłe. To my, nasi znajomi w pigułce. I to mi się właśnie podoba. Nie oglądałem dawno niczego tak bliskiego – może nie temu, kim jestem dzisiaj, ale temu, kim byłem kiedyś.

Momentami na ten film patrzę i myślę: chciałbym się z nimi czasem bujać, pójść na imprezę, nie mieć pieniędzy na nowe ubrania, mieszkać w kilka osób w kwadracie wielkości trzech barowych stolików*. Chcę wiedzieć, czy wydorośleją, znajdą robotę, przestaną się bać o przyszłość i kryzys. Chciałbym, choć boję się, że gdyby to się stało, całość straciłaby jakość.

Na szczęście prognozy gospodarcze są po mojej stronie.

*A potem wrócić do swojego bezpiecznego, ułożonego życia.

Komentarze

Życiowość
Różnorodność postaci
Nowojorskość
Świeżość

Podsumowanie: Zaczynasz oglądać i myślisz: "hmm, to jest dość... zwykłe". I ta zwykłość wiąże na dłużej, bo u ludzi z podobnym życiorysem buduje poczucie bliskości z bohaterami.

4.8

Bardzo dobry serial dla myślących


Ocena użytkowników: 2.5 (54 głosów)

Tagi: ,



Back to Top ↑