Do mistrzów życia: gratuluję, jeśli byliście tacy od zawsze. Wszyscy dwaj na świecie

Opublikowano Styczeń 26, 2013 | przez Redakcja

girls_2

Zostałem spytany, czy naprawdę uważam, że w serialu „Dziewczyny” najlepsze są momenty nieporadności, niezdarności, niezdecydowania i ogólnie: krępujące życie seksualne bohaterów.

Cóż…

Wyjaśnię: gdybym miał ochotę na żarty, zamiast pisać tę recenzję, wszedłbym na Kwejka. Bardzo mi się te momenty podobały. A teraz powiem, dlaczego.

Ja wiem, że każdy z nas chciałby urodzić się bogiem seksu, idealnym produktem genetycznej ruletki, ostatecznym rozwiązaniem kwestii ideału. Każdy chciałby też, żeby już jego pierwsze łóżkowe kontakty były perfekcyjne, wielkie, epickie, zapierające dech w piersiach, wspominane latami. Chciałbym opowiadać wnukom o tym, jak pierwszy raz zdejmowałem dziewczynie majtki.

Niestety, historia ta bardziej nadaje się na spotkanie z kolegami i to po kilku browarach. O tym, ile trwał mój pierwszy raz krążyły zresztą z moją pierwszą laską żarty. Ja byłem przekonany, że około 10 minut, ona – że sekund. Nie muszę chyba dodawać, że nigdy się tu nie dogadaliśmy..?

Panowie, niestety. Bądźmy szczerzy. Droga do seksualnej i miłosnej przyzwoitości wielkości wiedzie – za wyjątkiem największych, urodzonych talentów w tej dyscyplinie – przez cierniowe szlaki niedających się rozpiąć przez 40 sekund staników, anihilujące w mgnieniu oka namiętną atmosferę najpierw szukanie, a potem otwieranie paczek prezerwatyw (prośba do firmy Durex: zróbcie ten pasek, którym rozrywa się opakowanie, fluorescencyjny), walkę z przedwczesnymi zakończeniami, głupie teksty, przypadkowe przygniatanie partnerek – i dziesiątki innych rzeczy, które większość z nas zna, ale, być może, nie chce ich wspominać.

Ja z tym problemu nie mam. Mam dystans, potrafię spojrzeć na siebie ironicznie, z uśmiechem. Przypomnieć sobie te małolackie czasy, kiedy myśl o tym, że za chwilę zdejmę z siebie koszulkę, paraliżowała mnie jak wystąpienia publiczne. Ta niepewność: jak wypadnę? Czy będę dobry? Czy się spodobam? Co opowie o mnie koleżankom?

Na tym etapie myślałem zresztą, że płeć piękna takich dylematów nie ma, że jest pozbawiona stresu, ma chłód w mózgu i nerwy na postronkach. Że czeka, patrząc z góry, aż się ugotuję, by rzucić mi linę, gdy będę na skraju jakiejś kompromitacji.

(Wiedza, że to samo, co u mnie, dzieje się u nich, pojawiła się po latach i była prawdziwym uwolnieniem. Wymagała dużej ilości alkoholu i miękkich narkotyków oraz wyczerpania innych tematów do rozmowy z zawodniczką, z którą zupełnie nie mieliśmy na siebie ochoty)

Wszystko minęło po setkach zbliżeń. Po pewnym czasie przestałem o tym myśleć, bo wiedziałem, co się będzie działo na każdym etapie: od pierwszego kontaktu wzrokowego, przez pierwszego drinka/żart/uśmiech, po wylądowaniu w łóżku.

Myślę, że jeśli ktoś sądzi, że „Dziewczyny” są głupim serialem, a jego sceny – żenujące, po prostu być może nie ma tego bagażu, z którym chodzą fani. Ja w tym lustrze oglądam siebie, ale młodszego: chuderlaka, nastolatka bez pieniędzy, nieśmiałego, panicznie bojącego się odmowy. Kiedyś się takim nie lubiłem, teraz oglądam te sceny i jestem wdzięczy życiu, że dostałem od niego lekcję pokory. Pokory, bo historie takie, jak ta, nie pozwalają zapomnieć o tym, skąd się wyszło.

Nawet, jeśli teraz się wchodzi w każdą.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑