Dojrzałe panie coraz częściej pukają młodszych facetów

Opublikowano Sierpień 13, 2015 | przez ZP

older_women_younger_men

2015 rok, przynajmniej w moich oczach, przyniósł spore zmiany w relacjach damsko-męskich. Otóż znajome 30-latki zaczęły hurtowo bzykać facetów o 7-10 lat młodszych.

Dotychczas pośród ludzi, wokół których się obracam, wyglądało to raczej tak: atrakcyjny trzydziestolatek a przy nim dziesięć, dwanaście lat młodsza siksa, którą czasem zaprasza na kolacje, a potem puka. Chłop niespecjalnie ceni jej walory intelektualne, ale przecież nie o rozmowę o Platonie tutaj chodzi tylko o seks, wiadomo.

Scenariusz ów znany jest mi bardzo dobrze, sam nie raz i nie dwa wcielałem go w życie. Pamiętam, że gdy opowiadałem o tym koleżankom-rówieśniczkom, to przeważnie skrzywiały się z niesmakiem. I matkowały:

Jak ty możesz sypiać z taką małolatą? Bez sensu!

Tak było do niedawna, true story. W ostatnich miesiącach sytuacja drastycznie się jednak zmieniła, o 180 stopni. Nagle dziewczyny, które z takim oburzeniem mówiły mi co sądzą o bara-bara z młodymi laseczkami, same zaczęły dobierać się do studenckich, chłopięcych ciał!

Dlaczego? No właśnie, też zadałem sobie to pytanie. I jako że nie umiałem na nie znaleźć odpowiedzi, bo przecież jestem tylko nieskomplikowanym samcem, porozmawiałem z koleżankami. Nr 1, 32-letnia rozwodniczka powiedziała mi wprost:

Kiedyś nie wyobrażałam sobie romansu z młodszym, ale teraz? Facet-rówieśnik mnie zawiódł, postanowiłam więc poszaleć. Wyrwałam gościa na studiach, ładnego, niezbyt lotnego. Zabawiłam się z nim, nie żałuję.

Nr 2, 31-letnia kobieta po długim, nieudanym związku:

Nie mam teraz ochoty na nic stałego. Nie chcę mi się spotykać z rówieśnikami i słuchać o ich pracach, kredytach, planach podboju świata. Zamiast tego wolę zwykłe pieprzenie, z kimś kto dobrze wygląda i ma kondycję. Studenci i goście tuż po studiach mi to zapewniają.

Bywa też jednak tak, że młodzi nie są wykorzystywani tylko jako seksualne maszynki. Mam znajomą, która przekroczyła już trzydziestkę i od prawie roku spotyka się z kolesiem młodszym o siedem lat. Obserwuję ich relację uważnie i zastanawiam się, jakim cudem wytrzymali ze sobą tak długo? Nasuwa mi się jedna odpowiedź: ona jak na swój wiek jest mało dojrzała, on odwrotnie. Spotykają się więc gdzieś pośrodku i jakoś ciągną ten wózek, choć na dłuższą metę nie wróżę im sukcesu. Świat jest bowiem skonstruowany brutalnie i nie oszukujmy się – gdy np. młodszy o około dekadę facet skończy czterdziestkę, jego partnerka będzie już mamuśką. Wtedy gość na pewno poszuka sobie siksy, jestem o tym przekonany.

No ale na razie jest im dobrze, podobnie jak koleżankom, które bzykają pięknych, dwudziestoletnich bez zobowiązań. W sumie podoba mi się, że to robią, ponieważ te dziewczyny pieprzą konwenanse i dobrze się bawią. Jeszcze do niedawna wiele Polek działało na zasadzie „chciałabym, a boję się”, bo „co ludzie powiedzą”. Teraz kobiety nabrały pewności siebie i generalnie mają w dupie opinie tak zwanego społeczeństwa, żyją jak chcą.

Spoko, choć jak znam życie prędzej czy później dopadnie je refleksja „co ja robię”, a potem jednak wrócą do tak zwanego odpowiedzialnego życia. Dowód? W klubach niezwykle rzadko widuje się 40-50-latki polujące na gówniarzy. Za to panów w takim wieku na imprezach pełno, co po raz kolejny przypomina mi o jednej sprawie: generalnie rzecz biorąc laski są od nas mądrzejsze, wiedzą kiedy powiedzieć stop, co by nie zatracić się w zabawie i nie wyglądać na parkiecie groteskowo.

Puenta dosyć chujowa, bo oczywista, ale myślę sobie, że warto ją napisać, żeby przypomnieć o tym niektórym tatuśkom.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑