Drogi kitesurferze, mam dla Ciebie same złe wiadomości

Opublikowano Marzec 27, 2013 | przez Redakcja

kitesurf

Po Facebooku krąży dziś głupi zdjęcio-apel przygotowany przez jakiegoś człowieka, którego boli, że piłka nożna jest w Polsce popularniejsza, niż kitesurfing. Wklejam tę fotkę powyżej. Nie trzyma się kupy (dlatego do niej nie linkuję), ale nie przeszkadza to setkom ludzi lajkować i udostępniać, co jest powodem mojego zgryzu i smutku. Na całe szczęście mam ten serwis internetowy, więc mogę tu wyprostować kilka spraw, choć do zachwyconych tym genialnym porównaniem i tak nie dotrę.

Reprezentacja Polski, słusznie wyszydzana publicznie, choć zbyt często przez ludzi, którzy nigdy nie byli na meczu, podczas ostatnich dwóch spotkań była oglądana przez jakieś 90 tysięcy osób na żywo i kilka milionów (ile – to już nieistotne przy tej skali) telewidzów. W prasie i internecie czytało o niej w ostatnim tygodniu, myślę, minimum 5 milionów Polaków (szacuję to na podstawie oficjalnego rankingu popularności polskich serwisów internetowych). Ile o niej rozmawiało w pracy i w szkołach – nie wiem. Ogólnie jednak przyjmijmy, że ta kadra, jaka by nie była, obchodzi przy okazji ważnych meczów z 10 milionów ludzi.

O Karolinie Winkowskiej w tym kraju nie wie praktycznie nikt. Spojrzałem na jej fanpage’a. Szanuję ją za dokonania sportowe, jak widzę, jest prawdziwym asem (czy też: królową) ale aktualnie ma na FB 3800 fanów. Na żywo świadomie widziało ją pewnie z pięciuset Polaków. Dziś, w dniu, w którym jej zdjęcie krąży po fejsie, prawdopodobnie ogląda największą w tym kraju eksplozję swojej popularności.

News o Winkowskiej – przepraszam, że ciągle tak o niej piszę, ale została tu użyta do walki z piłką – w skali masowej nie interesuje więc… nikogo. Nawet ja, a sportem się interesuję ponadprzeciętnie, musiałem google’ować informacje o tym, kim ta dziewczyna jest. Wzywanie więc do dofinansowania jej kariery nie do końca trzyma się kupy, choć w 2016 roku kite debiutuje na Igrzyskach w Rio, więc kadra i renta olimpijska czeka. W tej chwili pani Karolina uprawia sport tak drogi i elitarny, że ciężko się dziwić, jeśli ministerstwo nie chce do niego dokładać.

Można się więc z piłkarzy śmiać, i róbmy to, ale niech masy nie zapominają, że za pół roku i tak wrócą przed telewizory i na trybuny, gdy tylko Lewandowski znów wyjdzie na murawę Camp Nou Narodowego. Zresztą, to mnie coraz mocniej denerwuje. Po każdym sukcesie jakiegoś niszowego sportu w rodzaju zapasów, strzelania z pistoletu, hokeja na trawie, albo pchnięcia kulą, podnoszą się w kraju okrzyki: „Skandal! Nasz medalista zarabia 1/50 tego, co ten niedorajda z ataku Legii”! „Co za żenada! Mistrz świata musi trenować w zapleśniałych ruderach, a dla tych skórokopów robi się nowe stadiony”!

Oczywiście, to jest przykre, że aby w niektórych dyscyplinach wejść na szczyt, trzeba najpierw przeżyć lata głodu i nędzy. Ale spójrzmy prawdzie w oczy. Ktoś tym piłkarzom jednak te wysokie kwoty płaci. Płacą kluby, które dostają pieniądze od sponsorów i telewizji. Sponsorom i telewizji ta reklama się najwyraźniej opłaca. A skoro się opłaca, to znaczy, że wydawanie kasy na ten akurat sport zapewnia odpowiednie dotarcie do konsumentów.

Nie chcecie pośrednio płacić piłkarzom? Przestańcie oglądać ich mecze. Przestańcie klikać na newsy o nich. Przestańcie kupować u ich sponsorów.

Niech Onet przestanie notować wysokie statystyki klików, niech Biedronka zobaczy, że miliony na kadrę PZPN nie przekładają się na wzrost obrotów w sklepach, niech Cisowiankę pije mniej ludzi, niż wcześniej. Wtedy futbol dostanie mniej pieniędzy. Tymczasem jednak, dostaje dużo, bo zapewnia dużo.

Co zapewnia natomiast dotarcie z przekazem reklamowym na stroju Karoliny Winkowskiej i innych mistrzów sportów niszowych? 3800 like’ów, trochę wizerunku wśród kolejnych kilku tysięcy zapaleńców. Piłka, nawet chujowa, po prostu jest w tym kraju najważniejsza. Jest, była i będzie. Brutalna prawda, nie ma się co na nią obrażać. Nie zamyka to przecież drogi innym sportowcom do bogactwa. Adam Małysz nie narzeka. Agnieszka Radwańska pewnie też. Ale ich po prostu oglądamy.

To nie wina Boruca i Piszczka, ze wybrali dyscyplinę, w której jest więcej kasy.

 

Aha, jeszcze jedno. Dofinansowanie z budżetu państwa do seniorskiej reprezentacji Polski w piłkę nożnej? Autorze, przyłóż lodu na głowę.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑