Drogówka – Smarzowski w mistrzowskiej formie

Opublikowano Luty 2, 2013 | przez Fox

 

Gdyby Wojtek Smarzowski nakręcił „Władcę Pierścieni”, pierścień nie dotarłby do Mordoru – po drodze by go sprzedano, a Hobbici leżeliby w lesie pijani. Ludzie mówią, że twórca „Domu Złego” i „Wesela” widzi w otaczającym nas świecie same ciemne strony, hmmm, czy lepiej byłoby, gdyby tworzył filmy o 25-letnim prawniku granym przez Zakościelnego, który ma apartament nad Wisłą i jeździ Ferrari? Może byłoby ładniej. Ale czy bardziej prawdziwie? Ja nie chcę, żeby Smarzowski się zmieniał. Jego filmy są coraz lepsze, a najnowszy, „Drogówka”, to mistrzostwo. Wgniata w kinowy fotel.

Czytałem wywiad z jakimś policjantem, który powiedział, że może kiedyś w policji tak było: chlało się od rana do wieczora. Ale dziś to już przeszłość. Drażni mnie to usilne szukanie prawdziwości w filmach Smarzowskiego, bo mam wrażenie, że ludzie zapomnieli o najważniejszym: to nie są filmy dokumentalne. Postaci w tych filmach są, owszem, przerysowane do bólu, ale gdzieś tam na końcu możemy sobie śmiało powiedzieć, że to wszystko mogło się zdarzyć. Że oni są przerysowani, ale jednocześnie cholernie prawdziwi.

Jeśli Smarzowski dożyje czasów, w których w sali kinowej będziemy mogli poczuć zapachy z ekranu, widzowie będą wymiotować od zapachu wódką. Wszędzie wódka. Alkohol wylewa się strumieniami, z ekranu leje się zresztą nie tylko on, także sperma i krew. Wszyscy są, jak zwykle brudni, najebani, upodleni. Brudne są mieszkania, brudna jest kasa i brudne są dziwki. Natomiast byłoby przekłamaniem stwierdzenie, że wszystkie te sceny są tylko tanimi efektami, a Smarzowski nie ma niczego ciekawego do opowiedzenia.

Ten film jest wartki. Bohater grany przez Bartłomieja Topę ma swoje za uszami, ale i tak z całego serca kibicujemy mu, żeby odnalazł prawdę. Fenomenalne w „Drogówce” jest to, że jeśli pomyślisz sobie w trakcie oglądania o jakimś czołowym polskim aktorze, to pewnie on za chwilę pojawi się na ekranie. Oczywiście u Smarzowskiego nikt nie jest przystojny, nawet Dorociński. To są mordy. Mordy dają: Grabowski, Dyblik, Braciak (nikt tak nie gra pijanego jak on), czy obleśny do bólu, uzależniony od seksu bohater grany przez Jakubika.

„Drogówka” wciąga, intryguje, a czasem śmieszy, chociaż człowiek się śmieje, a po chwili dochodzi do wniosku, że to z czego się zaśmiał jest żałosne. Sprytnie wstawione kawałki nakręcone telefonem komórkowym, reakcje zatrzymywanych przez policję ludzi – księży, nowobogackich, pijaków – są genialne. Nawet postaci epizodyczne ciągną ten film w dobra stronę (Simlat).

Mamy więc w „Drogówce” wszystko. Tajemnicę, akcję, poważny problem społeczny i próby charakterów. Ludzkie słabości. Kary za grzechy. Mamy kawał dobrego kina i już nie mogę się doczekać „Pod Mocnym Aniołem” z Więckiewiczem w roli głównej. Za bilet do kina na film Smarzowskiego zapłaciłbym i sto złotych, bo wiem, że nie wyjdę zawiedziony. Zdecydowanie wolę świat Smarzowskiego niż świat Łepkowskiej. Przynajmniej coś zostaje w pamięci.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Poziom alkoholu we krwi
Aktorstwo
Ładne obrazki
Ciemne strony Warszawy

Podsumowanie: Kiedy już film wyjdzie na DVD nie puszczajcie go na pierwszym proszonym obiedzie u przyszłych teściów.

4.3

Epicki


Ocena użytkowników: 3.5 (50 głosów)

Tagi: ,



Back to Top ↑