Dwa obrazki, których nie chciałbym zobaczyć: Kliczko na Majdanie i Majdan w polityce

Opublikowano Luty 6, 2014 | przez Pato

 pomponik

Przyznam z obrzydzeniem, że ostatnio coraz częściej czytam prasę brukową. Chodzi chyba o lekką dawkę humoru w te nudne, zimowe popołudnia albo o potrzebę wewnętrznych hejtów, które co chwilę rozgrywają się w mojej głowie. Innego wytłumaczenia nie mam. No więc czytam sobie te brednie, a tam to samo. Ciągle on. Niezniszczalny, niezatapialny, występujący pod wieloma postaciami. Majdan…

W tej chwili nie ma chyba w mediach drugiego słowa, które występowałoby tak często. Majdan walczy, Majdan nie bierze władzy, Majdan pokazuje siłę. Chwila oddechu i znowu. Tym razem zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Majdan dba o potencję, Majdan opowiada o seksie, w końcu Majdan… spędził noc u Małgorzaty Rozenek.

W skrócie: nie ma ostatnio dnia bez Majdana. W „Fakcie” widzę rozkład jego mieszkania z zaznaczeniem miejsca, w którym rozgrywa się główna akcja. Podpisane: pluszowe gniazdko miłości. Gdzieś indziej widzę zdjęcia jak chodzi za rączkę, w końcu dzisiaj natrafiłem na informację, że miałby wrócić do polityki. Tak, trzymajcie się mocno. Perfekcyjna Pani Domu namawia Radzia, by ten przypomniał sobie stare czasy i znowu zajął się poważnymi rzeczami. Osiem lat temu był przecież radnym PO w Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego.

Poważne rzeczy. Stare czasy. Hmm… To już chyba naprawdę ten moment. Czas, kiedy Majdana jako byłego piłkarza postrzegają już tylko nieliczni. Futbolowe oszołomy, zepchnięte do podziemia, bo przecież prawdziwy świat, ten mainstremowy rozgrywa się gdzie indziej. A tam Majdan to były rockendrollowiec, wydawca perfum, uczestnik Tańca z Gwiazdami, autor broszurki zwanej autobiografią, pogodynka i jeszcze ktoś tam. Przypięto mu łatkę hulaki, a on przecież się zmienił. Chce być stateczny. Chce być poważny. Według Rozenek (albo brukowców) chce być politykiem.

To jakieś fatum. Jednego dnia politykiem ma być Siwiec, drugiego Marczuk, trzeciego Żurawski, a czwartego czytam o jakichś przymiarkach Majdana. Codziennie na deski teatru wchodzi inny błazen i odgrywa swoją tragikomedie. Żeby nie było, Majdan na tle piłkarzy to naprawdę sensowny gość. Człowiek z trochę szerszym spojrzeniem na rzeczywistość. Z inną wrażliwością, ale z głową raczej do melanżu niż wielkich idei i naprawiania świata.

Także nie i nie. Niech lepiej skupi się na brzdąkaniu w zespole „Trash”. Niech znajdzie w końcu z Rozenek to wspólne mieszkanie. Niech pojadą na te opisywanie szeroko wakacje. Albo zwyczajnie niech nie wystawia się na świecznik, bo przy swojej popularności, zawsze będzie obrywał w łeb. Tak już jest.

Majdan to, Majdan tamto. Kończę pisać te wypociny, ale nawet w tej chwili na Twitterze wskakują jakieś newsy z Ukrainy, a na telewizyjnym pasku widzę absurdalny napis „Kliczko na Majdanie”. Niestety, chyba głupieję, bo ilekroć jakaś baba mówi w radiu, że była na… no na Majdanie, to w głowie zapala się lampka.

Tak, wiem. Surrealizm. Kliczko na Majdanie i Majdan w polityce. Dwa obrazki, których nie chciałbym zobaczyć.

foto: www.pomponik.pl

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑