Ech, ci niesforni Hiszpanie…

Opublikowano Lipiec 1, 2014 | przez MB

hiszpan

Mówi się, że Polacy nie potrafią zachować się za granicą. Inne narodowości też mają z tym problem. Na przykład Hiszpanie.

Dlaczego piszemy o Hiszpanach? Bo autor tekstu mieszka we Wrocławiu, a tam Hiszpanie stanowią drugą pod względem liczebności nieformalną mniejszość etniczną. Zaraz po cyganach, o których powiedziano już sporo i nie kłamano.

Hiszpanów jest tam jak psów. Więcej niż odzianych w polar Niemców, zaprzężonych w aparaty fotograficzne Azjatów i nie rzucających się w oczy Anglików. Wszystko przez tego Erasmusa. Kto by pomyślał, że zacny program wymiany studenckiej spowoduje plagę wkurwiających rodaków Picassa.

Przyznać można im tylko jedno. Są, kurwa, ładni. Mają te swoje śniade cery, gęste, czarne włosy, ciemne oczy i brylantowe uśmiechy. Żaden elektryk Krzysiek nigdy nie będzie Sergio Ramosem i żaden student polibudy nigdy nie wyrwie gorącej Hiszpanki. Pedro i Gonzalo będą kopulować z polskimi teensami do woli. Właściwie nie muszą się szczególnie starać. Ale czy to tak przystoi? Przyjeżdżać do obcego państwa i ruchać tutejsze kobiety?

Hiszpanie w ogóle nie mają taktu.

Nie tylko w relacjach damsko-męskich, do których za chwilę wrócimy. Spożywanie posiłku w tej samej restauracji, w której stołują się aktualnie mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego, jest jak wieczerza z Bifurem, Bofurem i Bomburem, krasnoludami Śródziemia. Co z tego, że są schludnie ubrani i nie noszą skarpet do sandałów, skoro jedzą jak prosięta. Napychają do japy ile się da, resztki sypią im się z kącików, Cola rozlewa się po stole. Są głośni, nieestetyczni i odpychający. Dziwne, że te polskie laski potem chcą lecieć z nimi w ślinę.

Polscy Hiszpanie to niestety nie tylko fleje. To także gbury, które trzymają się wyłącznie we własnym gronie. Z Polakami bujają się rzadko. Za to cieszą ich nasze piękne kamienice, nocne kluby i niskie ceny. Mimo to mówić po polsku nawet się nie starają. Z angielskim idzie im niewiele lepiej. Nawet w McDonaldzie cheesburgera zamawiają na migi. Albo na siłę starają się wmówić biednej ekspedientce, że jednak hiszpański jest łatwiejszy niż jej się wydaje, wystarczy się osłuchać.

Wyobrażacie sobie Polaka, który w madryckiej restauracji robi podobną siarę? Może trzydzieści lat temu owszem, teraz – nie do pomyślenia.

W ogóle z kompromitacją Hiszpanie mają wiele wspólnego. Przykład pierwszy z brzegu – mundial w Brazylii.

Ok, to było poniżej pasa.

Nie da się jednak ukryć, że jeśli na wrocławskim Rynku ktoś sieje wiochę, to na osiemdziesiąt procent są to rodacy Iniesty. Najbardziej ekscytują ich hostessy Cocomo, bary typu zakąski-przekąski, małe turystyczne samochodziki, pręgierz i fontanna. Wokół wszystkich tych atrakcji skaczą jak małpy.

Takiemu zachowaniu na pewno sprzyja im absurdalna wrażliwość na alkohol. W Polsce przeciętny pięciolatek ma mocniejszy łeb niż dorosły Hiszpan. Ilość wódy, jaka jest w stanie zwalić go z nóg, to dla bywalca Bezsenności żart.

Celowo wspomnieliśmy o Bezsenności, by płynnie powrócić do relacji damsko-męskich.

Klub zlokalizowany przy tzw. Pasażu Niepolda działa na Hiszpanów jak magnes. Pewność, że na swój podryw najgorszego sortu złapią dwie, trzy młódki, jest niemal stuprocentowa. Tam mają swoją bzykalnię, lecz próbują się z tym kryć. Więc kolejny minus za hipokryzję. Polskiemu samcowi przynajmniej od razu wiadomo, o co chodzi. Sprawa jest jasna. Hiszpan jest przymilny, łasi się i łamaną angielszczyzną opowiada jak bardzo podoba mu się Polska, jak piękne są polskie kobiety i dlaczego najpiękniejsza jest właśnie ta, z którą gada. Albo ta, z którą będzie gadał za chwilę. Ewentualnie ta, z którą skończy w łóżku.

Podrywają więc w najbardziej oślizgły sposób z możliwych. Ble.

Czasem zdarza się tak, że dziewczyna, którą biorą za cel, nie jest zainteresowana ich towarzystwem. Ma chłopaka, jest lesbijką albo lubi grubych i łysych. Kiedy Hiszpanie nie są w stanie przyjąć tego do wiadomości, bo nie są, słoma wychodzi im z butów bardziej niż Antoniemu Macierewiczowi.

Hiszpanie zamieszkujący wrocławskie akademiki w kontekście Odry lubią chwalić się swoją Ebro.  Łączą ich z nią dwie rzeczy: ładny wygląd i rzeczny muł.

ebro

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑