Europejskie kraje, które mają w dupie piłkę nożną

Opublikowano Kwiecień 27, 2015 | przez Tomas

jikl5e

„Nie rozumiem co w tym ciekawego, że dwudziestu dwóch gości biega za piłką przez półtorej godziny”. Każdy z nas słyszał to zdanie co najmniej kilka razy. A to z ust mamy, dziewczyny, koleżanki z pracy albo – co gorsza – innego faceta. A teraz pomyślcie, że są kraje, w których piłką nie jarają się w ogóle.

Litwini

Od nich należałoby chyba zacząć. Piłkę mieli w dupie od zawsze. Liczył się kosz i tylko kosz. W pewien sposób da się to uzasadnić: oni w koszykówkę byli dobrzy po prostu od zawsze. Rok 1937 – mistrzostwo Europy. Rok 1939 – również. Miłość do tej dyscypliny mają po prostu przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Mają nawet gościa, którego nazywają „dziadkiem litewskiej koszykówki”. To Amerykanin z litewskimi korzeniami, który najpierw odnosił sukcesy w USA, a potem w kraju, z którego pochodził. Owocne były początki tego sportu na Litwie, potem kilku reprezentantów zawsze występowało w kadrze Związku Radzieckiego, a po odzyskaniu niepodległości przyszły kolejne trofea.

v49cb7

Białorusini

W ubiegłym roku Białoruś zorganizowała pierwsze mistrzostwa świata w hokeju, a więc dyscyplinie, którą uwielbia Alaksandr Łukaszenka. Gospodarze odpadli w ćwierćfinale tego turnieju, w którym przegrali 2:3 ze Szwecją.  Zanim zorganizowali tę imprezę, mocno zainwestowali w infrastrukturę. Kryte lodowiska zwane „lodowymi pałacami” to w tym kraju już niemal normalka (jedno z nich macie na zdjęciu poniżej). Białoruś dorobiła się już jedenastu hokeistów, którzy zagrali w NHL, a pewnie w kolejnych latach będzie ich jeszcze więcej: w końcu sport, których kocha przywódca, uprawiany jest przez masy chętniej niż jakaś tam piłka nożna.

smvbcp

Łotysze

2d2fzlz

Ich obsesję na punkcie hokeja najlepiej obrazuje pewna historia, która miała miejsce kilka miesięcy temu. Uczestniczy meczu All Stars w NHL wybierani są na dwa sposoby: o części nazwisk decyduje organizator rozgrywek, o pozostałych kibice. Internetowe głosowanie zdominował niejaki Zemgus Girgensons, zawodnik jednego z z najsłabszych w lidze zespołów. Szybko wyszło na jaw, że większość z oddanych na niego głosów – a uzbierał ich ponad milion (!) – pochodziło z jego ojczyzny. – Kibice w moim kraju bardzo kochają hokej – mówił Girgensons, gdy miał swoje pięć minut.

Estończycy

Kiedyś czytaliśmy, że futbolu oduczył ich Józef Stalin. Wielu wybitnych estońskich piłkarzy zostało uznanych za wrogów ludu, aresztowanych i rozstrzelanych. Niektórzy zdołali uciec, niektórzy przeżyli, ale wszelka miłość futbolu została w nich zabita. To tyle z historii. Estończycy jarają się dziś koszykówką, choć nie potrafimy do końca zrozumieć, dlaczego. Reprezentację mężczyzn mają dość mizerną, reprezentację kobiet – również, a i zawodników z ich kraju w lidze NBA ciężko się doszukać. Ale oni to chyba w niczym nie są dobrzy, co?

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑