Facet czyta „50 twarzy Greya” – odcinek 2. Wyuzdany!

Opublikowano Marzec 28, 2013 | przez ZP

grey2

 

W moim drugim spotkaniu z „50 twarzami Greya” (str. 67-127) najbardziej wstrząsające było to, że główna bohaterka – Anastasia Steele – zarumieniła się ze wstydu po raz pierwszy dopiero po jedenastu stronach!

<Wszystkie odcinki analizy książki „50 Twarzy Greya” znajdują się pod tym linkiem>

Miała ku temu wyraźny powód: oto narąbała się po raz pierwszy w życiu. Po części z rozpaczy, że Christian Grey prawdopodobnie jej nie chce (co okazuje się nieprawdą). A po części dlatego, że oblewała zakończenie studiów.

Zapowiedź tego, że będzie ostrzej niż na spotkaniu swingersów w klubie „Usta”, otrzymałem już na stronie 69: „Jest piątek i wieczorem będziemy świętować. Możliwe że nawet się upiję!”.

Jak powiedziała, tak zrobiła. Ta pocieszna pierdoła nabzdrynogliła się do tego stopnia, że Christian Grey – ten czarujący, dowcipny, niedostępny, wyrzeźbiony, elokwentny, niesamowity i błyskotliwy milioner – musiał trzymać jej głowę kiedy rzygała. Oczywiście robił to perfekcyjnie – dzierżył tę napuchniętą łepetynę pod idealnym kątem w stosunku do ziemi.

W tym miejscu ważna adnotacja: Grey jest doskonały we wszystkim co robi. Doskonale pilotuje śmigłowiec, doskonale gra na fortepianie, doskonale prowadzi interesy, ma doskonale zadbane ciało. Autorka co prawda tego nie napisała, ale zakładam, że np. jego bąki też są doskonałe i nie śmierdzą, tylko pachną lawendą.

Christian może wszystko. Jestem pewien, że w sklepach całego świata przyjęliby bez wahania bankoty z „Monopolu” gdyby tylko miał kaprys nimi płacić. Kiedy Grey wchodzi pod prysznic, nie staje się mokry. To woda robi się greyowata. I tak dalej, i tak dalej.

Wróćmy jednak na chwilę do naszej coraz bardziej wyuzdanej Any. Jeśli myślicie, że upicie się na imprezce było najostrzejszą akcją jaką zaliczyła w drugim fragmencie książki, który czytałem, to jesteście w błędzie. To może być dla was szokujące, ale co tam, napiszę: Steele pojechała jeszcze bardziej po bandzie.

Rzecz działa się w apartamencie Greya, w którym nocowała po swojej libacji (nie muszę chyba dodawać, że była to tak wypasiona kwatera, iż dom Billa Gatesa to przy niej co najwyżej Wóz Drzymały). A dokładnie: w jego łazience. Oddaje głos samej bohaterce:

„Chcę umyć zęby. Dostrzegam szczoteczkę Christiana. To byłoby tak, jakbym czuła go w swoich ustach. Zerkając z miną winowajcy na drzwi, dotykam włosia szczoteczki. Jest wilgotne. Musiał jej użyć. Biorę ją szybko, wyciskam na niej pastę i w ekspresowym tempie myję zęby. Ależ ze mnie niegrzeczna dziewczynka”.

No sami powiedzcie, czy to nie jest ostre przegięcie pały? Na miejscu Christiana wybatorzylibyśmy to dziewcze bezwględnie za pozbawione jakiejkolwiek klasy zachowanie. Nawiasem mówiąc chyba do tego dojdzie: gdzieś tak koło 120 strony okazuje się, że Grey to niezły perwers. Ma w domu w Seattle salę tortur bo lubi dominować, ale z głową: zanim jak domniemuję wykorzysta naszą dzierlatkę, kazał jej podpisać plik dokumentów grubości sienkiewiczowskiej „Trylogii”, aby zabezpieczyć się na wypadek ewentualnego pozwu.

Ludwiku Dornie! Sabo! Aleksandrze Kwaśniewski! Idźcie tą drogą! Jeśli poznacie w klubie laskę chetną na bunga bunga, zanim do czegoś dojdzie, każcie parafować jej umowę! Żeby potem, rano, nie było akcji w stylu: najebana nie wiedziałam co robię, zaskarżę Cię!

Na koniec, już tradycyjnie, chciałem wam przytoczyć kilka porażających fragmentów.

Grey, odkrywczo, do Anastasii: Podczas picia alkoholu trzeba jeść!

Dialog odcinka:

– Masz wilgotne włosy – gani mnie.

– Nie mogłam znaleźć suszarki – bąkam zawstydzona. Co nie znaczy, że nie próbowałam.

Anastasia dedukuje, niczym Sherlock Holmes: Powiedział, że lubi, jak jego kobiety czują. A więc pewnie nie żyje w celibacie.

Christian zdradza swój największy sekret: Anastasio, byłaś w stanie śpiączki (po alkoholowej nocy – przyp. ZP). Nekrofilia mnie nie pociąga.

Przemyślenie Any podczas rzygania: Tak strasznie mi wstyd. Chcę, aby połknęły mnie azalie na klombie.

WTF?

Zdarzało mi się ostro pić. I zapalić zioło. Ale nawet w stanach lewitacji nie miewałem tak niesztampownych rozkmin. Brawo Ana!

Nie mogę się doczekać trzeciego odcinka. „50 twarzy Greya” wciąga mnie coraz bardziej. Powoli staję się hm… niewolnikiem (sądząc po tym co pewnie wydarzy się w apartamencie w Seattle to dobre słowo) tej książki.

 

 

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑