Facet czyta „50 twarzy Greya” – odcinek 4: coming out Christiana

Opublikowano Marzec 31, 2013 | przez ZP

ulegly

Nie wiem, czy jesteście na to gotowi. Są święta, ludzie chillują, więc boję się, że ta informacja was rozbije. Zmiażdży. Zmasakruje. Przerośnie.

Ale co tam, zaryzykuję.

Uprzedzam – poczujecie większy szok niż kobieta Bruce’a Wayne’a, gdy ten oświadczył jej, że jest Batmanem. Będziecie bardziej zdziwieni niż dziewczyna Clarka Kenta kiedy dowiedziała się, że jej ciapowaty, ukochany dziennikarz to Superman.

Gotowi?

Na pewno?

OK, to strzelam.

(dłuższa pauza, dwa drinki whisky plus cola na dodanie samemu sobie odwagi)

3

2

1

0

wyznanie Christiana Greya:

Jedna z koleżanek matki uwiodła mnie, gdy miałem piętnaście lat. Miała bardzo szczególne upodobania. Byłem jej uległym przez sześć lat.

Tak moi drodzy, to prawda! Ten perwers roku, dominator nad dominatorami za młodu był zwykłą suką.

Szok. Skandal. Niedowierzanie. O święty Barnabo! Jak to możliwe?

Nie wiem, ale wypijam kolejne dwa drinki, żeby się uspokoić – ręce drżą bardziej niż po pierwszym samogwałcie.

<Wszystkie odcinki analizy książki „50 Twarzy Greya” znajdują się pod tym linkiem>

Dziś czytam strony 187-247.

E L James uraczyła mnie wyznaniem Greya już na początku czwartego odcinka . Aż boję się, co będzie dalej. Domniemuję, że autorka działa w stylu Alfreda Hitchcocka – zaczyna od mocnego pierdolnięcia, a potem… wiadomo, jest jeszcze bardziej hardcorowo.

Ha,  chyba mam rację!

Strona 188. Christian mówi Anastasii, że nigdy w życiu nie zdradził swojej Pani:

Ona była wszystkim czego potrzebowałem. Poza tym sprałaby mnie za coś takiego na kwaśne jabłko.

No proszę. Niby taki twardziel, niby wyrzeźbiony mięśniak, niby samiec alfa, który zarządza setkami ludzi w swojej firmie, a jednak koniec końców pizdeczka. Tchórz, który bał się jakiegoś MILF-a z pejczem.

Żałosne i zabawne zarazem.

Idźmy dalej: page numer 189.

– Jedz – rzuca cicho, zbyt cicho.

O tym wam jeszcze nie pisałem. Christian ma fobię na punkcie żarcia. Ciągle każe Anie wpierdalać. Niezależnie od pory dnia czy nocy. Kiedy Steele odmawia konsumowania pokarmu, przewraca oczami. Prycha. Wzdryga się. Denerwuje. Aż dziw, że nie robi focha z przytupem.

Biedna dziewczyna wpieprza więc więcej niż kulturysta po dwóch godzinach katorżniczego treningu w siłce. Dlaczego Grey każe jej zajadać się aż tak bardzo? Nie mam pojęcia. To jedno z tych pytań, na które ludzkość nie znalazła jeszcze odpowiedzi.

Lećmy dalej: Kate, najlepsza psiapsióła Any, rozchyla uda przed bratem Christiana, Elliotem. Steele jest w sumie zszokowana, że obie dają Greyom. I w związku z tym pyta samą siebie w myślach:

„Co ci Greyowie mają w sobie? Co sprawia, że są rozpraszający, nieokiełznani i nie można im się oprzeć?”

Podmiot liryczny nie pokusił się, niestety, o odpowiedź. W tej sytuacji to ja wezmę ten ciężar na swoje wątłe barki: moim zdaniem bracia są tak seksowni, ponieważ jako jedyni w całym stanie się nie rumienią. Ana czerwieni się nieustannie, Kate też, a Greyowie nic, ciągle zachowują normalny kolor na ryjcach.

Szacun.

Swoją drogą zastanawiam się, czy nasze bohaterki na pewno są takie wstydliwe, czy też może – nie daj Bóg – mają problem z nadciśnieniem? E L James na razie nie pisała nic o ich kłopotach zdrowotnych, mam więc nadzieję, że moje nieśmiałe przypuszczenia są chybione.

***

Christian kupił Anie laptopa. Oczywiście to nie był zwykły komputer ze sklepu ze sprzętem elektronicznym zza rogu. Grey przysłał Steele sprzęcior, który… a zresztą, niech to opisze E L James: ” ten model nie jest jeszcze dostępny w sklepach; to zupełna nowość firmy Apple”.

Anastasia korzysta z tego cudu techniki pełną gębą = wdaje się z Christianem w niebanalną wymianę maili:

G: Mam nadzieję, że dzień w pracy upłynął Pani przyjemnie.

A: Tak, proszę Pana… dzień w pracy upłynął mi bardzo przyjemnie.

G: Niezwykle się cieszę, że miała pani przyjemny dzień.

Dobre, nie? Wyjątkowo błyskotliwa konwersacja.

Ale ale, to nie koniec ostrych zabaw w wirtualnym świecie. Christian śle Anastasii taką wiadomość:

Chciałbym dać Ci drugą szóstkę (za łóżkowe zabawy – przypomina ZP). Pierwszą otrzymałaś naprawdę zasłużenie 😉

Reakcja Any? Typowa dla niezrównoważonej psychicznie laski, która dopiero co straciła dziewictwo:

„Christian Grey właśnie przysłał mi emotikona z przymrużonym okiem… O rety”.

Piję piątego drinka. Robię to, ponieważ nie jestem w stanie ogarniać dalej tego badziewia na trzeźwo. Szczerze? Wolałbym oglądać całą kolejkę piłkarskiej drugiej ligi grupy wschodniej niż męczyć się z Greyem. Wolałbym wziąć udział w japońskiej, wielogodzinnej ceremonii parzenia herbaty niż czytać po raz dwusetny, że Christian „uśmiechnął się szelmowsko”.

***

Na 230 stronie dochodzi do ważnego wydarzenia. Ana zdradza, jak wygląda jej pościel: „łóżko zaścielone jest patchworkową narzutą zrobioną przez mamę, która jakiś czas temu przechodziła etap fascynacji ludowością”.

Wiem, że to wyznanie zdaje się być z pozoru błahe. Ale ja dostrzegam w nim drugie dno: skoro matkę Anastasii kręcą takie dziwactwa, jak ludowość, skoro ta babka ma już męża nr 4 (pisałem o tym w pierwszym odcinku), znaczy to jedno: córka najpewniej przejęła po niej geny szaleństwa. Dlatego też być może zgodzi się na jazdę po bandzie z Greyem.

Ok, faktem jest, że ten mail wskazuje na co innego:

Okej, dość już widziałam.

Miło było Cię poznać.

Ana.

Mogłoby się wydawać, że tym samym Steele skończyła swoją przygodę z tym słodkim brutalem.

Nic bardziej mylnego!

Kilka stron później Christian wpada do jej studenckiego mieszkania jak dzik w szyszki i bzyka Anastasię, żeby naprowadzić jej myślenie na właściwy tor (czytaj przekonać ją do tego, że uległość jest fajna). Oczywiście biznesmanowi z Seattle udaje się ta sztuka.

Swoją drogą – podziwiam go. Za to, że ruchał Anę tuż po tym, jak uprawiała jogging. W związku z czym waliło jej ze stóp, o czym nasza bohaterka informuje pośrednio na stronie 233, kiedy Ch.G się do niej dobiera:

„O nie…nie… moje stopy. Nie. Niedawno biegałam.

– Nie – protestuję, próbując go odepchnąć.”

A fuj.

 

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑