Facet czyta „50 twarzy Greya” – odcinek 5: orgazm przez sen!

Opublikowano Kwiecień 1, 2013 | przez ZP

grejunio

Nie doceniłem „50 twarzy Greya”. Nie myślałem, że to napisane katastrofalnym językiem romansidło z piątej literackiej ligi może mieć na mnie AŻ taki wpływ. A jednak: ta pseudoksiążka rozwaliła mi pierwszy dzień świąt.

Nie mogłem skupić się na rozmowach przy stole z najbliższymi. Ani na czerpaniu radości z jedzenia smacznych dań. Przez całą niedzielę byłem bowiem zestresowany, ponieważ ciągle gdzieś tam z tyłu głowy chodziła mi myśl, że muszę przeczytać kolejne 60 stron. To niby niewiele, ale uwierzcie – EL James pisze tak fatalnie, że każda minuta zmagania się z jej wypocinami to wyzwanie porównywalne do próby zdobycia K2 zimą.

Dobra, jak przystało na klasycznego Polaka czuję się trochę lepiej, bo sobie ponarzekałem.

Czas na strony 247-307.

<Wszystkie odcinki analizy książki „50 Twarzy Greya” znajdują się pod tym linkiem>

***

A jednak – Ana potrafi być stanowcza! Okazuje się, że czas mija jej nie tylko na pąsowieniu, głupawych rozmowach z Kate i prowadzeniu rozpadającego się, stuletniego chyba garbusa, któremu nadała nawet imię.

„Żadnego fistingu. Co to jest podwieszanie? Klamerki na genitalia? Chyba żartujesz” – maila takiej treści wysłała Steele do naszego buchaja z grubym portfelem. Wynika z niego jednoznacznie, że Grey nie poużywa sobie tak bardzo, jak na to liczył. Żadnej pięści w dupe stary, sorry.

Oczywiście bunt panny Steele nie może trwać zbyt długo. Już stronę dalej dziewczyna robi coś, co przechodzi ludzkie, a przynajmniej moje, pojęcie. Oto zawstydza się straszliwie, ponieważ Grey wysłał jej – uwaga, uwaga – maila napisanego WERSALIKAMI.

„Jak to możliwe, że mnie onieśmiela, choć dzieli nas kilka kilometrów?” – rozmyśla bohaterka.

Jak bardzo żałuję, że nie mogę jej odpowiedzieć! Zrobiłbym to oczywiście mailem:

JESTEŚ CHORA PSYCHICZNIE. IDŹ DO LEKARZA, JUTRO. MOŻE ON CI POMOŻE.

***

Akcja nabiera oszałamiającego tempa.

Stronę później Anastasia zdradza czytelnikowi, że nie tylko ona jest w rodzinie totalną łamagą. Oto jak tłumaczy nieobecność swojego brata* na rozdaniu dyplomów:

„Bob naderwał jakieś wiązadło, co oznacza, że kuśtyka na jednej nodze. Jest równie podatny na wypadki jak ja”.

Ha, ktoś z tej dwójki na mur beton nie dożyje trzydziestki. Oby była to Ana – wtedy seria o Greyu będzie miała tylko trzy części (czyli i tak o trzy za dużo), a nie np. sześć.

***

Przygotowania do randki Any z Christianem idą pełną parą:

„Biorę prysznic, golę nogi i pachy, myję włosy, a potem przez pół godziny je suszę, tak że opadają miękkimi falami na plecy i piersi”.

Hm, zważywszy na to, że kilka dni wcześniej Steele poddawała się już dokładnej depilacji, dochodzę do wniosku, że laska zarasta włosami szybciej niż Grizzly.

Biedny Grey nie wie, w co się wpakował: żeby utrzymać u Anastasii stan totalnego wygolenia, będzie musiał wydać ze 20 % swojego imponującego majątku.

Ana rozwaliła mnie w trakcie zabiegów upiększających czymś jeszcze:

„Maluje rzęsy, a na usta nakładam odrobinę błyszczyku. Rzadko się maluję, makijaż mnie onieśmiela”.

Mam bujną wyobraźnię, naprawdę. Ale mimo to za chuja pana nie potrafię pojąć, jak trochę szminki na ryju, czy tuszu na rzęsach, może wprowadzać babę w stan onieśmielenia.

***

„Muszę prowadzić na bosaka. Wanda, mój garbus, nie jest przystosowana do kierowcy w szpilkach” – to najciekawsze zdanie, jakie pada na kolejnych 20 stronach. Potem nie dzieje się nic, czego byśmy już nie doświadczyli: na randce z Christianem Ana się permanentnie rumieni, Grey próbuje ją zmusić by coś zjadła i przekonać do bycia uległą.

Swoją drogą to najgroszy Pan w historii. Skoro mając ładną buźkę i miliony dolarów na koncie nie potrafi nakłonić jakiegoś zakompleksionego dziewczęcia nie tylko do sado-maso, ale i do regularnego przyjmowania posiłków, to znaczy, że koleś jest naprawdę beznadziejny.

***

HIT ODCINKA, łapcie to:

Ana dostaje orgazmu w trakcie snu imaginując sobie Greya.

„Co to, u licha, było? Jestem w swoim pokoju sama. Jak? Dlaczego? Chowam twarz w dłoniach. Nie wiedziałam, że potrafię śnić o seksie. To zdumiewające. Nie miałam pojęcia, że potrafię szczytować przez sen”.

Ręce mi, kurwa, opadły. Oddałbym oszczędności życia byle tylko móc dobrać się do garbusa panny Steele, a następnie przeciąć w nim hamulce. Wtedy zabiłaby się na pierwszym zakręcie i miałbym święty spokój z czytaniem tego badziewia.

***

Czas na ceremonię rozdania dyplomów. Grey jest na niej honorowym gościem, który wygłasza przemówienie. Oczywiście doskonale dramatyczne, naturalnie porywa za sobą tłumy. Christian nie mówi – on wieszczy. Ernest Hemingway to przy nim król banału.

Ana obserwuje swojego milionera oczarowana i – jakże by inaczej – zawstydzona:

„Poprawiam się na krześle zahipnotyzowana jego spojrzeniem i na policzki wypełza mi powoli rumieniec. Przypomina mi się mój sen i mięśnie w podbrzuszu zaciskają się rozkosznie.”

Po wszystkim Grey zdobywa aprobatę ojczyma Steele. Christian daje się poznać nie tylko jako pianista i pilot doskonały, ale także jako wędkarz-zapaleniec. Identycznie jak stary Anastasii, więc prosty chłopina się wzrusza i niemalże wyjmuje zza pazuchy chleb i sól na błogosławieństwo dla szczęśliwej pary sadomasochistycznych gołąbeczków.

„Jezu, Ana, jesteś taka nieprzewidywalna. Zapierasz mi dech w piersiach” – zdradza Grey. Chłopie, napij się rosołu, ochłoń. Ona nie jest wyjątkowa, ona jest niedojrzała. To typowa dwudziestokilkuletnia gówniara, która nie wie czego chce. Naprawdę nie masz co do tego dorabiać ideologii.

***

Nareszcie! Ana powiedziała „tak” na uprzejmą propozycję zostania uległą suką. Na podjęcie tej decyzji potrzebowała zaledwie 306 stron, a więc ponad połowy książki.

No, to teraz będzie się działo! Już ostrze sobie zęby na opis tych wszystkich zabaw, którymi uraczy nas democznia parka Amerykanów. Z tego co wiem mają być grane masturbacja, fellatio, cunnilingus, połykanie nasienia, stosunek dopochwowy i fisting dopochwowy.

Anastasia nadal jest na „nie” w kwestii fistingu analnego, a moje sześćdziesiąt stron kończy się negocjacjami na temat tego, czy Christian będzie mógł jej wjechać w dupkę, czy też nie. Co za emocje!

Aż zaciskam z wrażenia pośladki.

* ktoś w komentarzu zwrócił mi uwagę, że Bob to nie brat, a ojczym Asnastasii. Kolejny. Racja, mój błąd. Wybaczcie, od czytania „50 twarzy Greya” zaczyna mi się trochę pierdolić w głowie.

 

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑