Facet czyta „50 twarzy Greya”, odcinek 8: porno dla gospodyń domowych

Opublikowano Kwiecień 8, 2013 | przez ZP

greyy

Gdzieś tak od czwartego odcinka „50 twarzy Greya” czekam na jakiś spektakularny przełom w tej książce. Christian pojedzie podczas zabaw sado-maso z Aną jak z burą suką, w efekcie czego zleje ją gorzej niż Przemek Saleta Andrzeja Gołotę. Albo coś o 180 stopni innego:  jej urok sprawi, że Grey zakocha się na amen i zrezygnuje ze swoich wyuzdanych zabaw. Tak bym to widział.

Niestety, nic takiego się nie dzieje. Zamiast tego akcja toczy się wolniej niż przemówienia Tadeusza Mazowieckiego w sejmie. Poza tym E L James powtarza się częściej niż Colin Flirth kiedy w filmie „Jak zostać królem” grał monarchę-jakąłę. A jej dowcipne w zamyśle dialogi są zawsze gorsze od żartów Karola Strasburgera w Familiadzie:

„- Panno Steele, masz niewyparzony język. Możliwe, że będę musiał to jakoś utemperować. Ręce do góry – nakazuje.

Robię, co mi każe, a on, jak jakiś magik, jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię.

– Ta da! – woła żartobliwie.”

Kurwa przekomiczne. Trzy razy spadłem z krzesła czytając ten fragment. Moja kość ogonowa jest spuchnięta bardziej niż ryj alkoholika po dwutygodniowym ciągu.

Wyjątkowo nudne są też  opisy scen łóżkowych – to takie typowe porno dla gospodyń domowych:

„Zamykam oczy, czując, jak wzbiera to we mnie – ta powolna, rozlewająca się po całym ciele rozkosz. Porywając mnie ze sobą wyżej, wyżej, do zamku w chmurach. O tak… Christian lekko przyspiesza. Głośno jęczę” – E L James bez przerwy zalewa nas takimi pierdołami.

Nie wczytywałem się w jej biografię, ale sądząc po zdjęciu ta babka nie jest – mówiąc delikatnie – demonem seksu.

EL James

Przyznacie sami: szału nie ma. Gdyby kobiecina wstawiła takie coś na fotkę.pl w skali 1-10 jej średnia wyniosłaby co najwyżej cztery.

W związku z wyglądem naszej natchnionej autorki dochodzę do wniosku, że przez jej łóżko w ostatniej dekadzie raczej nie prześliznęła się liczba facetów odpowiadająca wielkością pułkowi armii. Gotów jestem się raczej założyć o to, że Brytyjka miała w XXI wieku tylu kochanków, co Burkina Faso medali na zimowych igrzyskach w Vancouver = 0.

Przez to dopadł ją pewnie syndrom klasycznego niedopchania, który zmusił mózg delikwentki do znalezienia sobie substytutów seksu. Niestety dla mnie E L James postawiła na pisanie. Szkoda, że nie poszła w bardziej klasycznym kierunku: np. zwykłej masturbacji. Wtedy moje życie byłoby o wiele przyjemniejsze, nie musiałbym niemal codziennie męczyć się z jej wypocinami.

Żeby nie było – autorka czasem próbuje urozmaicić igraszki naszego zwyrodniałego dueciku. I tak na przykład koło stron 430-435 Grey zapoznał Anę z kulkami waginalnymi. Naturalnie, jak każda jego zagrywka, wywołało to u niej orgazm za orgazmem. Swoją drogą ta dziewczyna dochodzi częściej niż pociągi na słynny paryski dworzec Gare du Nord.

E L James tak opisuje scenę jej szczytu:

„Wymierza mi jeszcze dwa klapsy, a potem pociąga za przytwierdzoną do kulek nitkę i wyciąga je nagle ze mnie. Niemal szczytuję – doznanie jest tak nieziemskie”.

No powiedzcie szczerze, czy coś tak banalnego może kogoś podkręcić? O ile nie jesteś 60-letnią guwernantką z Liverpoolu – raczej nie. Normalni ludzie po przeczytaniu takiego opisu będą się brechtać. I żałować, że Christian nie wyciągnął z Anastasii czegoś innego: zawleczki od granatu, który miałaby w pochwie. Wtedy oboje wylecieliby w powietrze i miałbym święty spokój. Oraz szacunek do E L James, że zakończyła swoje wypociny konkretnym pierdolnięciem.

<Wszystkie odcinki analizy książki „50 Twarzy Greya” znajdują się pod tym linkiem>

***

Na stronie 437 E L James przedstawia nam wyznanie Christiana:

„Kobieta, która wydała mnie na świat, była dziwką i narkomanką”.

W wyobraźni bez trudu widzę Brytyjkę, jak płodzi to zdanie swoimi pulchnymi paluszkami. Pewnie w kącikach ust miała wówczas pianę. W oczach – prawdziwe szaleństwo. Z nozdrzy buchało jej bardziej niż Smokowi Wawelskiemu. A wszystko to było okraszone demonicznym chichotem i rytmicznym, zwariowanym stukotem klawiszy – tak to nie napierdalał nawet Fiodor Dostojewski, gdy tworzył „Zbrodnię i karę”.

Zapewne E L James myślała, że w tym oto momencie skacze po głowie Alfreda Hitchcocka na sam szczyt świata suspensu. Że ludzie dławią się kanapkami, wypluwają kawę, płaczą, ciągną za włosy – swoje i sąsiadów, jeśli jadą akurat autobusem – kiedy czytają to zdanie.

Otóż, kurwa, nie.

Ja na przykład ziewałem kiedy moje oczy trafiły na to zwierzenie Greya. Nudziłem się niemożebnie, ponieważ było to coś tak oczywistego, jak to że Adam Małysz nie zgoli nigdy wąsów.

„Jest zima to musi być zimno”- mówi nam bohater „Misia”, pamiętacie? Tu można napisać coś podobnego: Grey jest pojebany, więc to naturalne, że miał dziwne dzieciństwo, a jego matka musiała być jakąś mroczną postacią.

***

Ana, w samolocie do domu, mailuje z Christianem. Grey, po tym jak kupił jej drogie bilety, w sposób oczywisty żartuje:

– (…) Następnym razem polecisz w skrzyni luku bagażowego, związana i zakneblowana. Coś takiego sprawi mi zdecydowanie większą przyjemność niż przeniesienie do pierwszej klasy.

Na chuj godziny wykładów, dziesiątki egzaminów, lata spędzone przy książkach – mimo ukończenia studiów Anastasia Steele nadal jest kretynką. Po czym wnoszę? Oto nasza dopiero co napoczęta dziewka nie wyłapała dowcipu milionera. I odpisała mu, przerażona:

„Widzisz – nie mam pojęcia, czy żartujesz, a jeśli nie, to chyba zostanę już w Georgii.”

Nie wiem, co jest bardziej zadziwiające: to, że po otrzymaniu takiego maila Christian nie rzucił się z okna swojego apartamentu i w ogóle jeszcze zechciał korespondować z tą idiotką, czy to, co jej napisał:

„Jak to możliwe, że piszesz mejle? Ryzykujesz życie wszystkich na pokładzie, włącznie z Tobą, korzystając z BlackBerry?”

No rzeczywiście, cud, że samolot nie rozjebał się w minutę po wysłaniu wiadomości. Kończę już ten odcinek – idę dać na tacę z radości, że Ana nadal żyje.

 

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑