Fajna miejscówka: knajpa Puro Beach na Majorce

Opublikowano Styczeń 14, 2013 | przez Fox

Nic nas tak nie wkurwia w kwestii podróży, jak tak zwani „doradcy”. Doradcy wszędzie byli, wszystko widzieli, wiedzą, gdzie są konfitury – cola tańsza o 50 centów i taksówka za połowę ceny. Doradcy słyszeli, że w Brazylii cię okradną i pobiją/zabiją. Wiedzą, gdzie jest gorąco, gdzie śmierdzi, gdzie są „słabe śniadania” i takie tam. A dajcie żyć! Tak samo było przed lotem na Majorkę. Bo tam są Niemcy! Jezu, a gdzie ich nie ma? Pewnie wielu z Was dla nich pracuje. Pijani Anglicy. W Krakowie też pokazywali tyłki i co? Na szczęście nie posłuchaliśmy. Było warto, a jednym z najfajniejszym miejsc na ziemi jest tamtejsza knajpa Puro Beach.

Jak widzicie na załączonym obrazku jest być może trochę w „leming style”, ale jako że kompletnie nie poważamy i nie trawimy określenia „leming”, sztucznego i wykreowanego na siłę, mamy to gdzieś. Na wakacjach chodzi o to, żeby było miło, a w Puro tak jest, no – może jak płacisz za drinka, to już niekoniecznie, ale to akurat inna historia. My wychodzimy z założenia, że jak cię nie stać, żeby gdzieś polecieć, to siedź na dupie w domu. Kiedyś dziadek naszego kumpla oblatywał świat z torbą napchaną pasztetami w puszce i suchym chlebem – zajebista atrakcja, nie ma co. Nazywaliśmy go Pampalini, jak tego z bajki, co polował na tygrysy.

Na Majorce faktycznie są Niemcy (na południu, północ opanowali Anglicy), którzy czują się tam jak u siebie w domu, a żeby było jeszcze bardziej po niemiecku, wybudowano im nawet wielką halę, coś w rodzaju dyskoteki (nazywa się Mega Park), gdzie mogą jodłować, pić piwo i pierdzieć przy jedzeniu kiełbasy, z czego skrzętnie korzystają. W ogóle dziwna to nacja – na Majorkę przylatują głównie grupy młodych facetów, którzy śpiewają na ulicach, opalają się razem i tworzą absurdalnie wysokie proporcje mężczyzn do kobiet, chociaż kobiety nie są akurat specjalnie zainteresowane rumianymi licami germańskich gości.

Nie ma sensu jednak zaprzątać sobie nimi głowy. Sama wyspa jest super, można ją objechać bardzo szybko wynajętym samochodem, a zrelaksować się we wspomnianym Puro Beach. Knajpa wydaje nawet własne płyty z muzyką chill out, można tam sam sobie strzelić masaż, a z leżaka obserwować samoloty, które wznoszą się z pasa startowego i zabierają kolejnych dwustu Niemców lżejszych o tysiące euro. Puro robi jeszcze lepsze wrażenie w nocy, kiedy zaczyna się zaludniać i mienić dziesiątkami świateł. Oczywiście, jeśli chcecie stawiać drinki francuskim stewardesom, musicie wziąć zapasową kartę.

Miejscówka jest kapitalnie położona – cypel wchodzi w morze, a sam punkt to mniej, więcej połowa drogi między turystycznym El Arenal a Palma de Mallorca – stolicą wyspy. Te dwa punkty łączy genialna, licząca kilkanaście kilometrów trasa rowerowa, biegnąca wzdłuż linii brzegowej. Wiadomo, że jazda na rowerze jest męcząca, więc postój na zimne piwo jest wskazany. Nie pytajcie po ile jest piwo, bo wiadomo, że jak ktoś pyta o takie rzeczy, to nigdy tam nie poleci. O dziwo w Puro nie ma pierdzących Niemców, być może dlatego, że knajpa nie serwuje wurstu.

Generalnie, jako miejsce do odpoczynku, 10 na 10. Jest tam trochę przyjemniej niż na dworcu pekaes w Rudzie Śląskiej.

 

 

 

Komentarze

Widoczki
Ceny
Laski przy barze
Hipsterskość

Podsumowanie:

3

Lans i luz


Ocena użytkowników: 2.5 (22 głosów)

Tagi: , , ,



Back to Top ↑