Fascynująca historia maratończyka, który przeżył… własną śmierć

Opublikowano Maj 12, 2014 | przez Dżordż

salazar2

To coś więcej niż książka o bieganiu. To… wyznanie wiary. W naukę, Boga i patriotyzm. A także w kult ciężkiej pracy. „14 minut” Alberto Salazara to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego maratończyka. Nie mam jednak wątpliwości, że spodoba się także ludziom, którzy z joggingiem mają niewiele wspólnego.

Tytułowe „14 minut” to nie jest wynik, jaki nasz bohater osiągnął w jakimś ważnym biegu bijąc tym samym np. rekord świata. Nie, chodzi o co innego – na tyle czasu Salazar… opuścił ten świat. Umarł, dosłownie. Umarł, by w niespełna kwadrans później… odrodzić się na nowo.

Zanim Alberto spotkał się na chwilę z kostuchą, osiągnął naprawdę wiele. Wygrał legendarne maratony w Nowym Jorku i Bostonie,  co więcej, na dystansie 42 km i 195 m udało mu się nawet ustanowić rekord świata!

Dlaczego zatem nigdy nie zdobył olimpijskiego medalu? Jakim cudem ostatni ważny wyścig zwyciężył w wieku zaledwie 24 lat?  Z jakiego powodu nie został najlepszym długodystansowcem w historii, o czym tak bardzo marzył i co wydawało się jak najbardziej możliwe na początku jego kariery?

Ta niesamowita książka odpowie wam na te wszystkie pytania. Pokaże też, jak ważne w bieganiu są detale: od nieprzeciążania organizmu straszliwymi interwałami, po… prawidłowe ułożenie ramion podczas zawodów.

„14 minut” to jednak nie tylko opowieść zawodowego sportowca o ciężkim treningu, wymagającym wielu wyrzeczeń. To także historia nieśmiałego chłopaka, który nie potrafił podrywać dziewczyn nawet kiedy był sławny. To wspaniały opis skomplikowanych relacji syna z ojcem, który… walczył u boku Castro na Kubie, pomagając mu w obaleniu władzy, a jednocześnie nie wiedząc, że Fidel to jeszcze gorszy potwór od tego, którego właśnie się pozbyto. Ta książka jest również wyznaniem wiary. Alberto co prawda zawsze był blisko kościoła, ale raczej ze względu na tatę-zagorzałego katolika, a nie przez potrzebę własnego serca. Do czasu…

Co ujmuje w „14 minutach” to także fakt, że ktoś tak głęboko religijny jak Salazar potrafi jednocześnie  tak analitycznie i naukowo podchodzić do treningu. Alberto słynie bowiem z tego, że wykorzystuje wszystkie możliwe nowinki techniczne do tego, by jego podopieczni biegali jeszcze szybciej. I choć wielu ludzi ze środowiska uważa go za religijnego wariata, który przesadza z majstrowaniem przy organizmach swoich zawodników, Amerykanina bronią wyniki: na igrzyskach w Londynie jego podopieczni, czyli Mo Farah i Galen Rupp, zajęli dwa pierwsze miejsca w biegu na 10 000 m…

Książkę możecie zamówić pod tym adresem:

http://www.sklep.weszlo.com/produkt/665-14-minut

 

Komentarze

Hawana, Hawana
Nike, Nike
Ból vs Bóg
Klimat dawnych maratonów

Podsumowanie: Duża rzecz. Motywuje, zastanawia, pobudza wyobraźnię. Warto.

4.8


Ocena użytkowników: 0 (0 głosów)

Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑