Fatalne zakończenie „Californication”: Hank, to nie twoja wina

Opublikowano Lipiec 7, 2014 | przez MB

Californication-Season-7-end

O tym, że ostatni sezon „Californication” będzie najsłabszy ze wszystkich, wiedzieliśmy od pierwszego odcinka. Mieliśmy jednak nadzieję, że zakończenie będzie godne Hanka z pierwszych trzech. Przeliczyliśmy się.

Serial o krnąbrnym i pogubionym pisarzu to jedna z naszych ulubionych produkcji telewizyjnych ostatnich dziesięciu lat. Sex, narkotyki, rock’n’roll i literatura. Miewał lepsze i gorsze chwile, ale Moody to Moody. Romantyczny i utalentowany skurwiel, którego muskulaturę i wdzięk pragnie mieć każdy mężczyzna. Z kolei każda kobieta pragnie mieć go w swoim łóżku. Jeżeli jednak prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, a po tym jak kończy, to po finalnym odcinku „Californication” pozycja Hanka jest mocno zachwiana.

Tęgie baty należą się przede wszystkim scenarzystom i operatorom, którzy brawurowo spieprzyli wszystko, co tylko się dało. Epizod sprawia wrażenie zrobionego „na odwal”. Jest do bólu przewidywalny, pretensjonalny i fatalnie sfilmowany. Ciepły, przytulny, ckliwy i cukierkowy. Kompletnie oderwany od całej serii.

Największy żal można mieć o zakończenie Największej Pieprzonej Historii Miłosnej w Dziejach. To, że Hank i Karen muszą być razem, było jasne od samego początku. Absolutnie wszystko do tego zmierzało. Happy end, łzy, wielkie uczucie, ech, och i ach, ok. Ale ten samolot? Ta inscenizacja (nawet katastrofalne „Węże w samolocie” miał lepsze kadry)? Ten grafomański list? Przecież to wszystko było tak złe, tak amatorskie i bez polotu. Gdzie zachodzące Słońce, gdzie para kochanków jarająca trawkę pod gołym niebem i słuchająca Motley Crue? Zamiast tego splecione dłonie, pocałunek i koniec? Fuck.

Californication-finale

Taka scena mogłaby kończyć „To właśnie miłość” albo „Notting Hill”, a nie serial, w którym główny bohater to alter ego Charlesa Bukowskiego. Gdyby autor „Factotum” żył, pewnie huknąłby jedną czterdziestkę, potem drugą, potem trzecią i czwartą i się porzygał. Albo przytrzasnąłby sobie łeb drzwiami od lodówki.

Pewnie wolałby, żeby Hank zginął w wypadku albo zaćpał się z rozpaczy. Albo żeby został ostatecznie przez Karen odrzucony i odszedł w siną dal z dziesięcioma dolarami w kieszeni. Zagrał na gitarze smętną pieśń i upił się do nieprzytomności w jakimś przydrożnym barze.

Gdybając, co by powiedział Bukowski, wypowiadamy się również w naszym imieniu.

Seria Dobrych Uczynków Hanka Moody’ego także rozczarowuje. W jednym odcinku udało mu się odpokutować za całe swoje niegodziwe życie: zaakceptował odważny wybór córki, wyprowadził na prostą syna, spiknął byłą z porządnym gościem, uratował związek najlepszych przyjaciół i heroicznie odmówił seksu z prostytutką. Wszystko to zbyt kolorowe i zbyt idealne. Teraz pewnie kosi trawnik, piecze placki i sadzi rzodkiewkę. Twórcy poszli na łatwiznę. Wstyd.

Californication-7x12-3

Największą zaletą „Californication” było poetyckie cierpienie Hanka. Literacki smutek oraz niespełnione uczucie, jakie nosił w sobie przez wszystkie sezony, jednym odcinkiem zostały sprowadzone do poziomu telewizyjnej telenoweli.

A reszta?

Czy ktoś naprawdę wierzył w to, że Marcy prześpi się ze Stu za milion dolarów? Propozycja godna świetnego filmu z Robertem Redfordem i Demi Moore, za to wątek spartolony po mistrzowsku, bo wepchnięty na siłę i w ostatnim momencie zabrakło na niego pomysłu.  Szkoda też biografii Kamerdynera Rock’n’rolla, do której przymierzał się Charlie. Myśl wprowadzona zdecydowanie za późno, bo właśnie ona mogła dodać trochę ognia do tej sielanki, w którą zamienił się siódmy sezon serialu.

Swoją drogą, tacy goście jak Krull na pewno istnieją i mają wiele elektryzujących wspomnień. Pomyślcie o tym.

W ostatnim odcinku „Californication” dobre jest właściwie tylko jedno ujęcie: spojrzenie na pozostawione pośrodku pustkowia czarne Porsche Moody’ego. Kadr ma w sobie ducha wolności i piosenek Lynyrd Skynyrd. Wszystkie inne sceny najwidoczniej kręciła ekipa „Grey’s Anatomy”.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑