Fejsbuku, dobrze, że jesteś!

Opublikowano Luty 5, 2014 | przez Dżordż

zucker

Od kiedy tylko wstałem we wtorek rano, zewsząd atakuje mnie informacja, że Facebook obchodzi dziś dziesiąte urodziny. Z okazji tej pięknej, okrągłej rocznicy chciałem złożyć na ręce (oczy) Marka Zuckerbera podziękowania.

Dziękuje za to, że powstanie Twojego portalu umożliwiło mi:

– obejrzenie jakiegoś tysiąca zdjęć kotków znajomych. Gdybym nie mógł dogłębnie przeanalizować fotek tych wszystkich Filemonów i Balbinek, moje życie byłoby niewątpliwie dużo uboższe.

– przeczytania miliona statusów w stylu „O jaaaa, ale nuda. Co by tu porobić xd ?”, które wcale nie doprowadzały mnie do łez śmiechu i rozpaczy zarazem.

– przyswojenia setek wiadomości o treści „pierdolę policję”, „Jezu, ale się nakurwiłem hahahahaha” itd. itp., pisanych zwykle nocą z piątku na sobotę oraz z soboty na niedzielę.

– obejrzenia fotek dziesiątek nóg i stóp, które koleżanki z taką chęcią prezentują publicznie. W sumie żadna z tych kończyn nie poraziła mnie niczym niesztampowym, jak np. siedmioma palcami albo piszczelą całą siną od tajskiego boksu, ale to nic, na zgrabne (z reguły) laski zawsze miło jest popatrzeć.

– przypomnienie sobie o istnieniu takich zespołów, jak Nagły Atak Spawacza czy Łysina Lenina. Offowi znajomi lubią wrzucać ich teledyski na walla, dzięki nim bardzo dokształciłem się z zakresu historii muzyki.

– sprawiłeś, że nigdy nie zapominam o ważnych wydarzeniach, w stylu trzydziestka niewidzianej od dziesięciu lat koleżanki albo wyprzedaż używanych rowerów na Sadybie. Choćbym nie wiem jak chciał, nie ma szans, żeby wyleciały mi z głowy.

– dzięki Tobie poznałem markę Lagavulin. Gdy kolega wrzucił post o tej smacznej whisky, z początku zasugerowałem się niefortunną nazwą i byłem przekonany, że chodzi o środek na przeczyszczenie. Na szczęście okazało się, że to prawdziwe, procentowe delicje dla podniebienia.

– Mark, nie będę owijał w bawełnę:  gdyby nie ty, miałbym kilka panienek zaliczonych w życiu mniej. Nie chodzi tu o to, że jak ostatni desperat podrywałem obce laski pisząc im pełne nadziei wiadomości, nic z tych rzeczy. Udało mi się pacnąć dzięki genialnemu w swojej prostocie fejsbukowemu pomysłowi polegającemu na tym, że dziewczyna informuje oficjalnie świat o tym, iż zakończyła swój związek. Jako doświadczony podrywacz wiedziałem jak podejść taką łanię na tyle sprytnie, żeby pocieszanie szybko i bezboleśnie zamieniło się w pieprzenie.

– Twój niesamowity portal społecznościowy bywa jednak także straszny. Przez liczne dziwaczne i szczere zarazem wpisy znajomych mam podejrzenia, że jeden z nich jest faszystą, innego ewidentnie ciągnie w kierunku zwierząt, i nie chodzi mi tutaj bynajmniej o spacery, jedna koleżanka na 100 % jest ekskluzywną kurwą, a inna na 99% dziewicą, zresztą – uwaga, uwaga – 27-letnią!

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑