„FILM” nie żyje. Ogłoszono zamknięcie prestiżowego magazynu

Opublikowano Maj 16, 2013 | przez MB

film okładka


Wydawało się, że odświeżony i odmłodzony przez Tomasza Raczka „FILM” ma szansę na nowe życie. Niestety. Platforma Mediowa Point Group ogłosiła zakończenie wydawania magazynu. Znak czasów?

„To nadal jest silna i prestiżowa marka, która jednak potrzebuje nowej koncepcji rozwoju. Automatyczny transfer magazynu do internetu nie zawsze okazuje się dobrym rozwiązaniem” – argumentuje prezes Zarządu PMPG Michał M. Lisiecki.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Raczkowi jednak wyszło. Skompletował młodą, ale uznaną kadrę z takimi nazwiskami, jak Piotr Czerkawski, Błażej Hrapkowicz i Arkadiusz Bartosiak wraz z Łukaszem Klinke (słynni wywiadowcy) na czele (warty odnotowania jest powrót na łamy Bartosza Żurawieckiego). Zdynamizował szatę graficzną, wprowadził nowe rubryki, zmienił profil na jeszcze bardziej przystępny. Dostrzegł istnienie seriali w masowej wyobraźni. Co więcej, „FILM” coraz śmielej zaczął odnajdywać swoje miejsce w sieci: patrz przebudowana strona internetowa i profile na portalach społecznościowych.

Teoretycznie walka z Filmwebem od początku była skazana na porażkę, jednak marka i prestiż czasopisma oraz jego naczelnego na samym starcie dawały dodatkowe punkty. Tak samo jak, mimo wszystko, status pisma całkowicie komercyjnego. „FILM” dawno bowiem przestał być medium opiniotwórczym. Został przeniesiony w sferę tabloidu nastawionego na wysoką sprzedaż.

Tej jednak nie zdobył. Statystyki skoczyły w górę, ale nieznacznie. 19 tys. miesięcznie to wynik średnio zadowalający. Czytelników nie skusiły nawet dwa filmy gratis (w majowym wydaniu „Milczenie” oraz „Odwrócić przeznaczenie”). Decyzja o zamknięciu czasopisma wydaje się więc jak najbardziej uzasadniona. Choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że została podyktowana również duchem czasu.

Z rynku kilka lat temu zniknęła „Machina” i do dziś funkcjonuje wyłącznie w internecie. Nie ostało się żadne pismo o grach komputerowych z wyjątkiem nieśmiertelnego „CD Action”. Nowych wydań nie doczekają się już „Maxim” i „Stuff”. Zamknięty został także legendarny „Bluszcz”. W prasę inwestować się najwyraźniej nie opłaca i absolutnie nie jest to nowa myśl.

Papier zjadają pliki, bity oraz piksele.

Każde istniejące i zdroworozsądkowe pismo dysponuje elektroniczną wersją dostępną na tablety albo płatnym dostępem do pełnej zawartości za pośrednictwem strony internetowej. „FILM”, mimo otwarcia się na nowe media, opierał się jednak tendencji całkowitej cyfryzacji do końca wierząc w swoją silną pozycję oraz czytelników. I jak widać dobrze na tym nie wyszedł.

Wobec powyższych faktów zastanawia więc nieprzerwanie dobra passa tygodników opiniotwórczych. Nie tak dawno „Wprost”, „Polityce”, „Przekrojowi”, „Newsweekowi”, a także „Uważam Rze” przybyli nowi konkurenci: „(W) Sieci” oraz „Do Rzeczy”. A przecież obok nich działają także „Przegląd” oraz „Gazeta Polska”. Szokujące jest więc to, że każdy z nich ma swoich odbiorców, reklamodawców i opłaconych pracowników. W przeciwieństwie do „Gali”, w której parę miesięcy temu nastąpiło gremialne złożenie wymówień przez etatowców, którym ponoć zaproponowano śmieszne umowy.

Magazyny plotkarskie to zupełnie osobna historia. Te zawsze znajdą czytelników. Nowe tytuły wyrastają jak grzyby po deszczu, bo żywią się sensacją. „FILM” też próbował, ale poległ w nierównej walce.

Point Group pociesza, że od czerwca, kiedy to słynny miesięcznik przestanie istnieć na dobre, prowadzone będą rozmowy nad nową koncepcją i strategią. Podążając jednak tropem rentowności inwestycji, należałoby przypuszczać, że będą dotyczyły zgoła czego innego, czyli zamknięcia kolejnych tytułów.

W kolejnym rzucie najpewniej odstrzelone zostaną następne pisma o tematyce kulturalnej, których i tak jest coraz mniej. Być może będzie to „Kino”, które już borykało się z problemami finansowymi, być może zasłużony, ale i zjadający własny ogon „Teraz Rock”. Niepewne swojej przyszłości mogą być zapewne miesięczniki literackie, teatralne, ale i wydawnictwa sportowe. Zamknięty w lipcu 2012 roku „Magazyn Futbol” już niedługo może pociągnąć za sobą kolejne ofiary.

Tych ofiar zapewne będzie dużo więcej, a na wszystkim najbardziej ucierpią czytelnicy analogowi i niecyferni, którzy nie chcą albo nie umieją przestawić się na nowoczesny, XXI-wieczny odbiór rzeczywistości…

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑