Gangsterzy zaśmiali się Meksykowi w twarz. Guzman znowu uciekł z więzienia

Opublikowano Lipiec 15, 2015 | przez ZP

Screen Shot 07-14-15 at 08.32 PM

Forbes w swoim czasie umieścił go na 41. miejscu wśród najbardziej wpływowych ludzi świata, na 14. wśród najbogatszych, a na pierwszym wśród mafiozów. Joaquin „El Chapo” Guzman to naprawdę gruba ryba w światku przestępczym, jedna z tych najgrubszych, dlatego gdy policja ujęła go i wsadziła do paki obwieszczono wielki triumf. Przedwcześnie.

Pojmanie „El Chapo” miało być symbolem tego, jak Meksyk wygrywa wojnę z kartelami, jak opanował sytuację w kraju. Problem jednak w tym, że po czternastu miesiącach za kratami Guzman uciekł z więzienia. Nie była to dla niego pierwszyzna – już raz dokonał takiej sztuki w 2001.

Sprytu gangsterowi nie chcemy odmówić, ale jeśli chcesz uciec z więzienia, to zawsze największą siłę oddziaływania będzie miała kasa, to ona może wyrwać kraty, otworzyć drzwi, przekonać strażników by odwrócili wzrok bądź dostali chwilowej amnezji. To właściwie jest jasne i nie pozostaje żadną tajemnicą – dość unikalny talent do uciekania z więzień to przede wszystkim efekt zasobnego portfela w tylnej kieszeni Guzmana. Tym razem został ulokowany w więzieniu o najostrzejszym rygorze, prawdziwej twierdzy – Altiplano położonego dziewięćdziesiąt kilometrów od stolicy. Ale mocne ściany to przecież nie wszystko. Zawsze ktoś musi tych ludzi pilnować, a oni wszyscy wiedzą z kim mają do czynienia – facet o reputacji Guzmana może dwoma słowami zastraszyć strażnika, nie wspominając o możliwościach korumpowania.

Screen Shot 07-14-15 at 08.33 PM

Uciekł kopiąc dziesięciometrowy tunel, który przebiegał od łaźni do szybu wentylacyjnego. Trudno podejrzewać, by taki krezus musiał kopać sam, a także by włodarze więzienia i strażnicy o niczym nie wiedzieli. Podobno prace zostały podjęte jak tylko się tam znalazł, a zajęły równe szesnaście miesięcy. Tunel miał szerokość 50cmx50cm, drabinę, a potem trzeba było jeszcze przemaszerować półtora kilometra szybem.

Oczywiście Meksykanie od razu zmobilizowali wszystkie siły, by go schwycić. Przecież ta ucieczka podważa cały autorytet i politykę państwa, które chełpiło się schwytaniem „El Chapo” jako jednym ze swoich największych sukcesów. Facet jednak potrafi być nieuchwytny, poprzednio po ucieczce potrafił na trzynaście lat zapaść się pod ziemię. A ma gdzie – podobno w swojej flocie szef jednego z największych karteli Meksyku, bandy Sinaloa, ma odrzutowce oraz… łodzie podwodne.

Poruszeni wszystkim są też Amerykanie, którzy bardzo aktywnie pomagali Meksykanom przy pościgu za Guzmanem. Prosili nawet o ekstradycję, tak by boss trafił do amerykańskiego więzienia i tutaj został sądzony. Na to jednak sąsiedzi nie przystali, a teraz muszą świecić oczami za totalną kompromitację swych służb. Przecież to lata wysiłków całej armii ludzi, a które poszły na marne. Światek przestępczy zaśmiał się im w twarz. A śmiech urwie się dopiero w momencie ponownego wpakowania Guzmana za kratki. Czyli raczej nieprędko…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑