Gdy zamiast Penelope Cruz wylądowałeś w łóżku z leśnym skrzatem…

Opublikowano Sierpień 29, 2013 | przez ZP

woman

Kolega wyglądał jakby pił co najmniej od 24 godzin. Błędny wzrok, roztrzepane włosy, dziadowska mimika. – Wracasz z baletu? – spytałem będąc pewnym odpowiedzi. A tu proszę, zaskoczenie: – Nie, z nieudanej randki. Laska była z kompletnie innego świata niż ja, dlatego zwiałem.

Po tym wyznaniu nastąpił dwudziestominutowy monolog, pełen pasji godnej kandydata na prezydenta USA, w którym znajomy tłumaczył, jak bardzo ta dziewczyna nie była w jego typie.

– To po cholerę w ogóle się z nią umawiałeś? – spytałem logicznie.

– Poznałem ją w klubie, po pijaku, wydawała się wtedy dużo ładniejsza i bystrzejsza – odpowiedź, która padła, przypomniała mi, że takich historii słyszałem już może nie setki, ale na pewno dziesiątki.

Dodam, że nie każda kończyła się tak bezurazowo, jak mojego znajomego. Bywało, że samiec nie miał w sobie tyle zachowawczości co on i nie poprzestał podczas zakrapianej nocy na wzięciu telefonu, a następnie umówieniu się na randkę dzień lub dwa później. Zdarzało się, że kolega X od razu postanowił skonsumować znajomość, ponieważ niewasta, w oparach alkoholu, jawiła mu się jako bliźniaczka Penelope Cruz, podczas gdy tak naprawdę przypominała raczej leśnego, przydrogowego skrzata jakich pełno przy naszych krajówkach. Naturalnie znajomy zorientował się jak naprawdę jest nad ranem, kiedy magiczne procenty przestały już działać.

Z opowiadań wiem, że takie historie wyglądają mniej więcej tak: otwierasz oczy w obcym pokoju, w nieswoim łóżku, mrugasz nimi znacząco próbując sobie przypomnieć co i jak. Nie masz jednak pojęcia co się stało, więc z niepewnością odwracasz się w kierunku łóżkowego współlokatora. Twoja pierwsza myśl: oby to nie był umięśniony murzyn.

Uff, leżysz obok kobiety, cudnie.

Ulga przemienia się w rozpacz kiedy tylko rzucasz okiem na jej ciało, będące wynikiem lat flirtu z najrozmaitszymi ciastkami. Gdyby jeszcze twarz przypominałą tę z okładek czasopism, jakoś przełknąłbyś niedoskonałości fizyczne. Niestety, twoja nałożnica prezentuje się mniej więcej tak, jakby wszystkie bakterie tego świata zgadały się, by zaatakować właśnie jej facjatę.

Próbujesz powstrzymać łkanie, ale nie dajesz sobie z tym rady. Następnie klękasz na podłodze, chowasz twarz w dłonie spod których wydobywa się bełkotliwe acz głośne: DLACZEGOOOO?!

Słowo to budzi powtorka, który czuje się niedopieszczony, więc prezentuje zawadiacki uśmiech numer 3 oblizując przy okazji wargi. Patrzysz na to z taką miną, jakbyś nakrył własnych starych na seksie. Gdy pierwszy szok mija, zawijasz się w tempie jakiego nie powstydziłby się Carl Lewis z najlepszych lat. Kolejne trzy godziny spędzasz pod prysznicem na próbach zmycia z siebie brudów minionej nocy. Oczywiście nic to nie daje, już na zawsze dla kumpli, a co gorsza dla siebie samego, będziesz tym, który dmuchnął gremlina.

Tak to, niestety, panowie jest. Co można z tym zrobić? Do głowy przychodzi mi tylko jeden pomysł, za to genialny, jestem pewien, że ktoś, kto by go zrealizował, zbiłby fortunę godną Marka Zuckerberga: trzeba wymyślić na smartfony aplikację pomagającą najebanemu w trzy dupy kolesiowi ocenić dziewczynę, z którą akurat flirtuje.

Ja to widzę tak: podstawiasz lasce pod ryj telefon mówiąc, że chcesz jej cyknąć foto na tapetę, a tak naprawdę sprzęcik skanuje jej buźkę. Gdy pojawi się na nim zielone światło, śmiało możesz atakować. Czerwone = najebany kretynie, zadajesz się z mega pasztetem, wiej!

No sami powiedzcie, nie chcielibyście mieć czegoś takiego w swoim iPhonie albo Samsungu?

 

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑