Gdzie Play ma ten zajebisty zasięg? W metrze!

Opublikowano Marzec 11, 2013 | przez ZP

testujsmartfona

Play dociera dalej niż Wojewódzki? Nie sądzę.  Więcej: Play nie dociera prawie nigdzie…

Żyję w największym mieście w tym kraju – Warszawie. Na logikę telefon powinien w nim śmigać szybciej niż Ben Johnson na sterydach. Zarówno jeśli chodzi o jakość połączeń, jak i internetu.

Niestety, teoria jedno, a praktyka drugie.

Mieszkam w starej kamienicy, z grubymi ścianami. W samym centrum stolicy, nie na jakimś wyjebiewie. I co? Mam taki zasięg jakbym rezydował na co dzień w Bieszczadach. Czasem jedna kreska, czasem żadnej.

Jeśli ktoś do mnie dzwoni, muszę stawać przy oknie. Tylko wtedy da się w miarę normalnie porozmawiać. W każdej innej sytuacji jest bryndza. Nie mam szans pogadać przez komórkę leżąc w wannie czy siedząc na sraczu –  owe ściany są dla Playa problemem nie do przeskoczenia.

W pracy nie jest lepiej. Play NIGDY nie ma tu pełnego zasięgu. Bywa, że przy dobrym dniu, gdy trzymam telefon kilka metrów od siebie, tuż obok okna, złapie jedną kreskę, dosłownie na chwilę. To jednak za mało, aby normalnie porozmawiać. Gdy ktoś do mnie telefonuje, oddzwaniam więc ze stacjonarnego. Nieodmiennie doprowadza mnie to do szału. Klnę jak szewc, kopie w krzesło, walę pięścią w stół. Czuje frustrację bo to dla mnie nie do pomyślenia, żeby w XXI wieku w dużej, europejskiej metropolii borykać się z tak błahymi sprawami.

W pewnym momencie myślałem nawet, że może mam zjebany telefon i stąd te problemy, ale nie, znajomi, którzy są abonentami Playa użerają się z tymi samymi problemami. Mówią mi, że paradoksalnie owa sieć najlepiej odbiera…w metrze. No, po prostu zajebiście. Na powierzchni dupla blada, pod ziemią ekstra zasięg. Takie cuda tylko w Polsce.

Gdybym był włóczęgą albo maszynistą pociągu w metrze, Play byłby dla mnie wymarzoną firmą. Tak nie jest, więc traktuję tego operatora jak muzykę Justina Biebera – z odrazą.

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑