Gdzie w ten weekend nie poszliśmy. I całe szczęście

Opublikowano Marzec 28, 2015 | przez MB

garou 2

Pewnie tak jak my z każdym kolejnym dniem tygodnia coraz bardziej nie możecie doczekać się weekendu. Błogi spokój i okazja na przeżycie czegoś fajnego i wartościowego. W weekend dzieją się jednak czasem na tym pięknym świecie takie rzeczy, które mogą człowiekowi spieprzyć wolne. Wydarzenia, które nie tyle warto, co trzeba omijać szerokim łukiem. W tym cyklu piszemy o eventach, które olaliśmy w ostatnich 48 godzinach. I całe szczęście.

Występ kabaretu Smile w Lędzinach

Mając świadomość, że kondycja polskiego kabaretu jest w opłakanym stanie, z ulgą przyjęliśmy fakt, że w ten weekend nie wylądowaliśmy w Lędzinach. Być może jest to nawet urokliwa miejscowość, ale w tamtejszej sali widowiskowej swój żenujący program prezentował kabaret Smile. Jeśli którąś z grup mielibyśmy winić o upadek polskiego żartu scenicznego, to Smile byłby bardzo poważnie rozpatrywany w tym kontekście. Dlatego jesteśmy cali w skowronkach, że udało nam się nie kupić biletu na jego występ i nie dojechać na śląskie. Co jednak mają powiedzieć lędzinianie?

Mecz Czarnogóra – Rosja

Bramkarz trafiony racą, bójki, kłótnie, przepychanki, mecz przerwany dwa razy i ostatecznie niezakończony. Farsa, skandal i chryja na całego. Posypią się kary, pewnie Rosja wygra walkowerem. Duch sportu został położony na łopatki. Zdecydowanie nie chcielibyśmy w tym uczestniczyć. I udało się.

Koncert Garou

Choć w ten weekend mieliśmy do wyboru aż dwa koncerty Garou w Polsce, jeden w Warszawie, drugi w Krakowie, to zupełnie nieprzypadkowo nie wybraliśmy się na żaden z nich. Charczenia i zgrzytania, to sobie możemy posłuchać, gdy się nam pralka zepsuje. Garou już tylko odcina kupony licząc na to, że polscy fani pod prysznicami nadal nucą „Gitan”(Panie Garou, nie nucą). Podejrzewamy jednak, że frekwencja na obu koncertach była bardzo wysoka. W urzędach miejskich i wojewódzkich darmowe bilety na pewno miały duże wzięcie.

„Zbuntowana”

Każde młode pokolenie musi się czymś jarać. Kiedyś dzieciaki ekscytowały się, gdy w telewizji oglądały „Stawiam na Tolka Banana”, teraz szczają po gaciach, gdy do kin wchodzi druga część serii „Niezgodna”. Być może faktycznie powinniśmy zorientować się, z czym to się je i o co tyle szumu, ale mamy świadomość, że dzisiejsze dzieciaki mają papkę zamiast mózgu i łykają wszystko jak młode pelikany. Nie zazdrościmy im i nie chodzimy na ich gówniane filmy. Szczególnie, kiedy mają tak ohydny plakat jak „Zbuntowana”.

Impreza urodzinowa Christophera Lamberta

Mimo że całą serię „Nieśmiertelny”znamy na pamięć i doceniamy Lamberta jako Raidena w filmowej adaptacji „Mortal Kombat”, to uważamy go za jednego z najbardziej przewidywalnych i najnudniejszych aktorów wszech czasów. Oczywiście życzymy mu wszystkiego najlepszego, ale jaką imprezę urodzinową mógł zorganizować ktoś taki? Nudną i przewidywalną, która skopałaby nam wolne doszczętnie. W jego biografii ani razu nie padają takie słowa jak: seks, narkotyki, skandal, uzależnienie, alkohol, prostytutki, biba. Co więc mielibyśmy robić na tej imprezie? Grać w scrabble?

 

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑