Gdzie w ten weekend nie poszliśmy. I całe szczęście

Opublikowano Marzec 22, 2015 | przez lucky bastard

B2B-Boring-590x431

Pewnie tak jak my z każdym kolejnym dniem tygodnia coraz bardziej nie możecie się doczekać weekendu. Dwóch dni, w których będziecie w końcu mogli odpocząć od ujadania szefa i nużących wynurzeń waszych kolegów i koleżanek z pracy. Dwie doby błogiego spokoju; okazja na zrobienie czegoś naprawdę fajnego i przyjemnego. W sobotę i niedzielę dzieją się jednak czasem na tym pięknym świecie wydarzenia, które mogą człowiekowi spieprzyć wolne. Wydarzenia, które nie tyle warto co TRZEBA omijać szerokim łukiem. Dziś napiszemy wam właśnie o nich, o eventach, które olaliśmy w ostatnich 48 godzinach. I całe szczęście.

Koncert Braci Figo Fagot w… Tczewie

Absolutne przeciwieństwo tego, co jest dla nas definicją dobrej, weekendowej zabawy. Nie chodzi nawet o to, że ten koncert odbył się w Tczewie. Może nie jest to światowe centrum rozrywki i sztuki, jednak mimo wszystko to całkiem urokliwe małe miasto. Znamy gorsze miejsca.

Problemem jest to, że nie mamy 2012 roku. Wtedy Bracia Figo Fagot byli w miarę sensowni. Ot, zabawna alternatywa kapelka, wyśmiewająca disco polo i żenująco proste popowe piosenki polskich wykonawców. Można było się z tego pośmiać, niektóre teksty były autentycznie zabawne, a nieudolność muzyczna twórców nadawała temu projektowi dość przyjemny sznyt. Problem w tym, że BFF już zdecydowanie się przejedli i sami chyba pogubili się w tym, co było tym, co nadawało sensu ich hm… ‘sztuce’. Zaczęli pisać bardziej na serio, przykładają się do warstwy muzycznej. Gdzieś po prostu rozwiały się opary wiejskiego absurdu.

Występ w tczewskim Domu Kultury i Sztuki… jaki będzie następny krok, koncert w świetlicy gimnazjum nr 2 w Świdnicy?

Wystawa tulipanów w warszawskim Wilanowie

To nie żart, ktoś naprawdę organizuje coś takiego. Kiedy usłyszał o tym nasz kolega-alergik z redakcji, odruchowo się przeżegnał. To by w sumie mogło być nawet ciekawe – wpuścić tam kogoś uczulonego na pyłki kwiatów i obserwować jego reakcję. Może pobiłby nawet rekord Guinessa w kichaniu?

Niestety, kolega storpedował nasz pomysł i profilaktycznie przykuł się do kaloryfera, więc z bólem serca powiedzieliśmy tej wystawie  pas.

Równonoc 2015

Nie wiecie o co chodzi? My do niedawna też nie wiedzieliśmy i chyba niepotrzebnie się dowiadywaliśmy, ponieważ w takie miejsce nawet siłą nas nie zaciągną. To konwent dla fanów fantastyki i gier planszowych… innymi słowy stężenie nerdów i kuców na jeden metr kwadratowy przekroczyło w Warszawie wartość krytyczną.

Oczywiście nikogo nie oceniamy, każdy ma prawo do własnego hobby. Jak to mówią – jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki. A propos córek, to ten aspekt konwentu nas akurat zainteresował – tego typu spędy kojarzą nam się z rozwiązłymi laskami odwalonymi w wyzywające stroje, cosplay, te sprawy. Mieliśmy nadzieję, że będzie to przynajmniej uczta dla oczu.

I tu kolejny zawód – niczego w tym stylu nie znaleźliśmy w planie konwentu. Znaleźliśmy za to „Turniej My Little Pony”. No nie. Po prostu kurwa – nie.

Radom

Nie wiemy, co działo się w ten weekend w Radomiu. I wolimy nie wiedzieć.

Światowy Dzień Wody nad Wisłą

Czyli zabawa nad Wisłą. Pierwsze wrażenie było takie – ok, dajmy temu wydarzeniu szansę. Skojarzyło nam się to z zimnym piwkiem na oblanym słońcem nabrzeżu. Lekki wiatr, ciepełko, pierwszy dzień wiosny. W skrócie: sami się już prawie do tego pomysłu przekonaliśmy. A potem zobaczyliśmy co planowali organizatorzy: porady profesjonalnych dietetyków, nauka przygotowywania napojów na bazie wody (eureka, co za pomysł!) i creme de la creme, czyli zwiedzanie najnowocześniejszej w Polsce Oczyszczalni Ścieków ‘Czajka’ oraz zabytkowej (czyli starej) Stacji Filtrów.

Komentarze




Back to Top ↑