Gej, który okazał się heterykiem

Opublikowano Październik 3, 2013 | przez Dżordż

zniewiescialy

Dumny kolega obwieścił na fejsbukowym wallu, miejscu, w którym zazwyczaj dzieje się więcej niż w Pekinie w godzinach szczytu, że ma dziewczynę. Nie byłoby w tym oczywiście nic niezwykłego, gdyby nie jeden fakt – byłem przekonany, że ów koleś jest gejem.

Nie był to pierwszy raz kiedy facet, którego uważałem za homoseksualistę, rozpoczął swój związek z laską. Złośliwi powiedzą w tym miejscu, że może te babki to przykrywki, ja bym jednak skłaniał się ku innej tezie – nie umiem rozpoznawać orientacji seksualnej znajomych. Może nie wszystkich, ale pokaźnej części na pewno.

Głęboko wierzę, że nie jestem w tej kwestii osamotniony. Zakładam, że wielu hetero ma problem ze zidentyfikowaniem tego, czy znajomy woli dziewczynki, czy chłopców. Powód? My, mężczyźni, jesteśmy prości. Nieskomplikowani. Jednowymiarowi.

A skoro tak, to kolegów oceniamy głownie po ubiorze, fryzurze i zachowaniu w dyskotece. Jeżeli więc widzimy faceta, wyglądającego 365 dni w roku jakby właśnie wyszedł od stylistki, faceta szczupłego, w zawsze idealnie dopasowanej koszuli, w obcisłych spodniach, faceta, który rzadko na imprezach rwie laski, to mamy o nim wyrobione zdanie: gej.

Jakież jest więc nasze zaskoczenie, gdy ktoś taki wrzuca na fejsa fotki, na których obściskuje się z laską! Albo ustawia status „w związku” z naprawdę niezłą dupą!

W takiej sytuacji człowieka nachodzi chwila refleksji w stylu: czy ja jestem ślepy, czy po prostu heteroseksualni tak upodobnili się stylówą do homosi, że nie sposób ich odróżnić? Stawiałbym na opcję nr 2. Jeśli wrażliwy, spokojny chłopak – nie będący królem danceflooru, nie będący demonem podrywu – jest przy okazji schludnie ubrany i szczupły, może zostać wzięty za pedzia. Nie tylko przez znajomych, ale i obcych.

Mam przyjaciela, który tak właśnie wygląda. Drobny, o mlecznej cerze. Ale stuprocentowy heteryk. Więcej: prawdziwy pies na baby.

Za studenckich czasów wracaliśmy nocnym autobusem na Ursynów, na którym wówczas mieszkałem. Byliśmy wstawieni i poirytowani faktem, że nie udało się nic wyrwać. Frustrację szybko zastąpił strach, który dopadł nas po tym, jak jakiś nawalony kark przypieprzył się do mojego kumpla: – Pedale, co ty tu robisz? A chcesz w ryj?

Stawiam grubą kasę, że mój friend zaliczył w życiu więcej kobit niż ten prostak. Tylko jakie to miało wówczas znaczenie? Musieliśmy nieźle się nagimnastykować, żeby nie dostać po mordach.

Zabawne, że w życiu dochodzi do sytuacji dokładnie odwrotnych. Byłem kiedyś z moją przyjaciółką-modelką na imprezie, na której nie brakowało ludzi ze świata wybiegu. Jeden koleś przyciągał uwagę wszystkich dziewczyn. Wysoki, barczysty brunet, z bardzo mocnym zarostem. Na pierwszy rzut oka – samiec alfa.

– Gość zawsze ma niezły ubaw z lasek, które go adorują – powiedziała mi znajoma.

– Dlaczego? Jest tak wierny narzeczonej, że nigdy by jej nie zdradził, a z tych dziewczyn robi sobie tylko żarty?

– Nie, po prostu jest gejem.

O tempora, o mores!

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑