Gregory David Roberts – poszukiwany bandyta, bestsellerowy autor

Opublikowano Luty 19, 2016 | przez MB

roberts

Na rynku pojawiło się właśnie wznowienie słynnej powieści „Shantaram”. Książka od momentu wydania w 2003 roku narobiła wiele zamieszania, ale chyba jeszcze większą sensację do dziś wzbudza jej autor.

Biografia Gregory’ego Davida Robertsa to doskonały materiał na film. Większość swoich przeżyć zawarł w bestsellerowej książce, którą ekranizować chciały już największe gwiazdy. Najpierw podchody robił Russel Crowe, potem Peter Weir.  Główną rolę zagrać miał Johnny Depp, a teraz prawa do adaptacji posiada firma producencka Deppa. Ten w głównej roli widzi Joela Edgertona („Królestwo zwierzą”, „Warrior”, „Pakt z diabłem”). Prace nad produkcją na razie utknęły w martwym punkcie. W takim, w jakim przez wiele lat tkwił sam Roberts.

Początek legendy o autorze „Shantaram” to rok 1978. Za napady na bank z bronią w ręku otrzymał surowy wyrok i odsiadkę w australijskim więzieniu o zaostrzonym rygorze. Po zaledwie dwóch latach spędzonych za kratami uciekł niezauważony i przedostał się do Indii, a dokładnie do Bombaju, w którym ukrywał się aż dziesięć lat. Co tam robił? Raz pracował jako lekarz w najbiedniejszych dzielnicach, raz handlował narkotykami. Raz wyjechał na wojnę w Afganistanie, raz fałszował paszporty. Zakumplował się też z mafią, a znajomość ta zaprowadziła go z powrotem do więzienia (Arthur Road). Tam było dużo gorzej niż w Australii. Po raz pierwszy na własnej skórze przekonał się na czym polegają tortury. Zakład karny opuścił tylko dzięki łapówce swojego bossa.

shantaram

Po takiej przysłudze nie miał wielkiego wyboru, musiał być oddany i pokornie wykonywać rozkazy wpływowego i groźnego mafioso. W przemyt dragów i fałszywych dokumentów wsiąkł na dobre. Przez długi czas szło mu bardzo dobrze. Odnosił na tym polu wiele sukcesów i pracował na szacunek półświatka. Noga powinęła mu się tylko raz, w 1990 roku we Frankfurcie. Ten jeden raz jednak wystarczył by został pojmany. Dobra passa się skończyła. Z Niemiec trafił prosto do Australii. Tam czekał na niego sąd i wyrok sześciu lat pozbawienia wolności.

Co zrobił Roberts? Znowu zwiał. Tym razem jednak nie na długo. Prawdopodobnie uznał, że przez całe życia nie da się uciekać. Pokornie podwinął więc ogon i wrócił do więzienia, i nie sprawiał już więcej kłopotów. Na tę decyzję w dużej mierze wpłynęła też jego sytuacja rodzinna. Zanim jeszcze został najbardziej poszukiwanym kryminalistą w Australii, zdążył zniszczyć swoje małżeństwo, stracić prawa do opieki nad córką i pożreć się z nią na śmierć i życie. To wprowadziło go w heroinowy nałóg i na zawsze utrudniło relacje z ludźmi, którzy nie mieli nic wspólnego z przestępczością. Uzależnienie z kolei zmusiło go do zdobywania pieniędzy w nielegalny sposób.

Odsiadka, której w końcu się poddał, rozpoczęła bardzo hollywoodzki epizod w życiu Gregory’ego Davida Robertsa. W więzieniu przemyślał swoją postawę i zapragnął pogodzić się z córką, co w końcu mu się udało. Z punktu widzenia popkultury ważniejsze było jednak to, że zaczął pisać książkę – powieść „Shantaram” (boży pokój). Choć manuskrypt tekstu został zniszczony dwukrotnie przez więziennych klawiszy, Roberts za każdym razem go rekonstruował. Na tyle skutecznie by stać się rewelacją na rynku księgarskim.

W Stanach Zjednoczonych „Shantaram” doczekał się drugiej części zatytułowanej „Cień góry”. W Polsce ta pozycja ukaże się w czerwcu br. Roberts w planach ma jeszcze dwa tomy.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑