„Hej, zadzwońmy i powiedzmy, że w kiblu jest bomba”. Najdurniejszy żart w historii ludzkości!

Opublikowano Kwiecień 6, 2016 | przez lucky bastard

Prank-Call-Ideas

Na wstępie musimy to jasno zaznaczyć – naprawdę wiele ludzkich zachowań jesteśmy w stanie zrozumieć. Jesteśmy całkowicie przekonani, że próg naszej tolerancji ustawiony jest znacznie wyżej niż u szarego Kowalskiego. Wiele różnych rzeczy robiło się za małolata, by zwrócić na siebie uwagę i zaimponować kolegom. Jeszcze więcej później, gdy w głowie szumiały procenty lub targały nami emocje, które okiełznać niełatwo. Jednak niezależnie od tego, jak daleko w kolejce do rzucania kamieniem na co dzień jesteśmy ustawieni, tego zjawiska ni chuja pojąć nie możemy – wytłumaczcie nam co, do jasnej cholery, ma w głowie człowiek, który bierze do ręki telefon, wykręca numer lotniska, muzeum itp. i komunikuje pracownikom, że na terenie ich obiektu jest bomba?

A to ostatnio jakaś plaga. Cofnęliśmy się tym samym do czasów, w których powszechny stał się dostęp do telefonów komórkowych, a dzieciaki nie do końca wiedziały, co z nową zabawką można zrobić, a czego należy unikać. Na pewno pamiętacie to zjawisko, trudno wtedy było znaleźć szkołę, która choć raz nie była ewakuowana. Oczywiście pół biedy, gdy śmieszkowie wykręcali numer do budy po to, by nie było sprawdzianu z przyrki – gorzej, gdy na tapet brali np. szpital.

No i co – rozdano kilka mniej lub bardziej srogich kar, minęła ponad dekada, czasy się zmieniły i obserwujemy nagły nawrót debilizmu.

Wejdźmy na moment w skórę takiego żartownisia. Gość sprawdza wiadomości, wie, że sytuacja na świecie jest nerwowa, niedaleko naszego kraju wybuchają PRAWDZIWE bomby, które zabijają PRAWDZIWYCH ludzi. Potem idzie na imprezę – tak jak ten gagatek, który w święta wymyślił sobie, że fajnie byłoby ewakuować lotnisko w Modlinie – trochę wypija i co? Oznajmia wszystkim, że wpadł na zajebisty pomysł, po którym wszyscy będą turlać się po podłodze? Rzeczywiście, jaja jak berety. Zastanawiamy się, jaka motywacja kogoś takiego. Chęć zaimponowania? Jeśli tak, to ten ktoś musi obracać się w towarzystwie samych ameb. Chęć zdobycia popularności? Abstrahując od tego, że tylko kompletny debil może łaknąć tego typu rozgłosu, to raczej słaby deal, bo media będą mówić o tym dwa dni, a konsekwencje ciągnąć mogą się latami. Może wy macie jakieś inne pomysły, my się poddajemy.

W Polsce za tego typu wybryki grozi osiem lat pozbawienia wolności, ich wykrywalność jest pewnie bardzo wysoka. Do tego dochodzi pokrycie kosztów akcji ewakuacyjnych. Czyli generalnie mówimy o dość ciężkiej karze i dobrze – bo wlepienie jej kilku idiotom teoretycznie powinno odstraszyć następnych. Jednak sprawdziliśmy kilka przypadków tego typu i… zdecydowana większość z nich kończy się jedynie wyrokiem w zawieszeniu. A jak na nasze chyba powoli zbliżamy się do momentu, w którym trzeba zaostrzyć postępowanie. Bo przecież nie możemy sobie pozwolić na utratę czujności, a do tego sprowadzają się tę żarty. W ten sposób w końcu zignorujemy prawdziwy alarm, pomylimy go z kolejnym fejkiem.

Krótki apel do potencjalnych żartownisiów: weźcie rozbieg, rozpędźcie się i walnijcie baranka w ścianę. A jeśli dalej macie ochotę zrobić się siebie debila i utrudnić życie zwykłym ludziom, to przynajmniej  – UWAGA, ŻART – dzwońcie do Radomia, zamiast na Okęcie…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑