Hemoroidy, grzyb w pochwie i problemy ze wzwodem. Oto Polska z perspektywy reklam

Opublikowano Luty 1, 2015 | przez Pato

leki

Rzadko oglądam telewizję, ale ostatnio zmusiły mnie do tego mecze ręcznej. No i jak zwykle mnóstwo nowych przemyśleń, w tym jedno przerażające. Mianowicie: 70 procent reklam w polskiej telewizji to… leki. Nie możesz spać? Lek! Masz zespół niespokojny nóg? Lek! Konar nie płonie? Ależ, spokojnie, na to też mamy lek.

To niepojęte – najpierw wmówiono nam, że jesteśmy narodem alkoholików, a teraz po cichu ktoś chce zrobić z nas lekomanów. W żadnym innym kraju nie widziałem takiej inwazji przemysłu farmaceutycznego. Nigdzie indziej nie przybiera to tak żenującej formy. A przecież pod tym żartobliwym płaszczem kryją się tragiczne fakty. Mówi się: najbardziej uzależnieni są Anglicy – OK, ale to u nas słyszy się o syropie dla dzieci na „obniżenie masy ciała” i kto wie, może za chwilę to my będziemy na końcu tej czarnej listy.

Syrop dla dzieci…

Podobno są już na wszystko: na apetyt, na odchudzanie, ostatnio widziałem taki na lepszy sen. Kiedyś było czytanie bajek, kilka zabawnych piosenek, a teraz wystarczy syropik. Po co męczyć się w tulenie, jak można załatwić sprawę cudownym specyfikiem. Nie wiem, niby lekomania to temat długi jak guma z majtek, ciągnie się już kilka lat, ale wcześniej rynek reklamowy wyglądał chyba łagodniej. Teraz są Internet, radio, telewizja. Według badań firmy PVR w zeszłym roku pobiliśmy rekord. Wydaliśmy na leki bez recepty prawie 10 miliardów złotych. Kupujemy w Biedronce, w Tesco, na stacji benzynowej albo w osiedlowym. Bierzemy suplementy na koncentrację, na pocenie się, odchudzanie i oczywiście na potencję.

Na wszystko…

„Kiedy konar nie płonie, szukasz odpowiedniej rozpałki”. To legendarny tekst z reklamy Braveranu. Gdybym pooglądał telewizję i posłuchał radia, pewnie znalazłbym jeszcze trzy podobne. Polska z perspektywy reklam (a oglądałem je w tym tygodniu w sumie jakieś pół godziny) to jedna wielka choroba. Okres. Problemy ze wzwodem. Sraka i hemoroidy. Albo grzyb w cipce, bo i o takich lekach ostatnio usłyszałem. Żeby być poprawnym, tekst brzmiał o „grzybiczym zapalenie pochwy”, co sami przyznacie nie jest melodią dla uszu w trakcie niedzielnego obiadku.

Bierzemy leki, bo boli nas głowa. Ząb? No proste, można tak długo, bo przecież APAP taki tani, a dentysta taki drogi. Jak nic nam nie dolega, to… też bierzemy. Powód? Skoro jest OK, to dalej chcemy żeby było OK. A odtrucie lekomana jest trudniejsze niż odtrucie alkoholika…

Nie będę tu wywoływał teraz tematu narkotyków. Że zabijamy się lekami, a za dragi dostajemy z miejsca wyrok. Tyle już było tej narracji w mediach, że wystarczy. Ten tekst to tylko krótka refleksja. Wskazówka.

Wspomnianych reklam jest tak dużo, że za chwilę trudno będzie uwierzyć, że… nic nam nie dolega. No bo jak kto? Zdrowy? To skąd tyle reklam?

„Zróbmy bakteriom Grunwald!”

Wyłączam telewizor.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑