Hiszpanie ruszają z kolejnym protestem – chcą zniesienia prac domowych dla dzieci

Opublikowano Październik 16, 2016 | przez ZP

tdah-organizacion

„Nie pograsz na komputerze ani nie wyjdziesz na dwór zanim nie odrobisz pracy domowej”, słyszał pewnie od rodziców za dzieciaka każdy z nas. Tak więc – chcąc nie chcąc – nim można było w pełni oddać się szczeniackim uciechom, najpierw trzeba było otworzyć zeszyt/ćwiczeniówkę i zmusić się do tego ostatniego intelektualnego wysiłku w ciągu dnia. Co jednak ciekawe, w Hiszpanii doszli niedawno do wniosku, że najwyższy czas pójść w drugą stronę.

Na Półwyspie Iberyjskim rodzice stwierdzili bowiem, że zadawanie ich dzieciom lekcji… ma zły wpływ zarówno na nie, jak i na harmonijne pożycie całej familii. Według Hiszpańskiego Stowarzyszenia Rodziców Uczniów, aż 40 procent ankietowanych twierdzi, że lekcje wchodzą w konflikt z potrzebami dziecka takimi, jak odpoczynek czy czas na zabawę. Połowa przepytywanych jest zaś zdania, że zbyt duża ilość zadawanych prac domowych źle wpływa na atmosferę w domu.

To jednak nie koniec tej – jakkolwiek spojrzeć – dość absurdalnej afery. Rodzice postanowili bowiem z tej okazji póść krok dalej i… rozpocząć strajk. W skrócie: albo w listopadzie na weekendy nie będziecie naszym pociechom nic zadawać, albo… będziemy pisać usprawiedliwienia i przedstawiać konkretne powody, dlaczego przyszły do szkoły nieprzygotowane do zajęć.

Głównym argumentem Hiszpanów będących za wspomnianą zmianą jest to, że podobny model edukacji obowiązuje w Finlandii, czyli kraju o jednym z najlepszych współczynników jeśli chodzi o efekty nauczania. Prezes organizacji stojącej za protestem, José Luis Pazos, podkreśla jednak, że celem jest całkowite zniesienie zwyczaju zadawania prac domowych. Tak, jak ma to miejsce chociażby we Francji.

Choć jak na razie nie wiadomo jeszcze, ile rodzin weźmie udział w strajku, cała sprawa z dnia na dzień zyskuje na rozgłosie i staje się coraz bardziej poważna. Do tego stopnia, że dyskusje na ten temat dotarły aż do Kongresu Deputowanych (odpowiednik naszego Sejmu).

Jaki będzie koniec opisywanej afery? Nie mamy pojęcia. Tak czy inaczej, trochę tego nie rozumiemy. Choć oczywiście pewnie nie wszystko, co zadawano nam do domów przydało nam się w późniejszym życiu, to i tak dalecy bylibyśmy od stwierdzenia, że wyrządzano nam aż taką wielką krzywdę. a rozwiązywanie zadań z matematyki rujnowało harmonijną atmosferę w rodzinie…

Komentarze




Back to Top ↑