Hołdys definiuje bójkę i… robi to wyjątkowo zgrabnie

Opublikowano Wrzesień 24, 2013 | przez Gofrey

holdys

Stosunek do Hołdysa to jedno, docenienie przebłysku geniuszu – drugie. Nawet jeśli twierdzi, że gdyby nie piraci, byłby drugim Claptonem, nawet gdy nazywa ludzi chujami i banuje na Twitterze nie dziesiątkami, ale setkami, nawet gdy momentami się z niego podśmiechujemy czy zwyczajnie szydzimy – zdecydowanie ma facet teksty, za które należy mu się browar.

Ostatni twitterowy wywód z pewnością należy nie do tych, które wzbudzają u nas niesmak, ale do tych, które drukujemy i wrzucamy do skrzynek przypadkowym mieszkańcom bloku.

Nie ma co przedłużać, Hołdys o bójkach, prosto z jego twitterowego konta:

„Tak się biją mężczyźni z gangów, gentlemani i artyści. Bez dresów. Żadnych pałek i kastetów. Czoła uniesione prosto.

https://twitter.com/ZbigniewHoldys/status/381945370885898240/photo/1

 

„Piękna bójka w moim awatarze. Taka bójka likwiduje intrygi, gasi syczane pokątnie żale i równa rachunki. Uzupełnia braki w honorze. Wyjaśnia. Ale taka, a nie bandycki napad z bejsbolami znienacka, ciosem w tył głowy, z biciem i kopaniem kobiety, nożem w ręku. To zajęcie frajerów.

Kiedy trwa taka bójka – nikt się nie wtrąca. Znajomi trzymają teczki i parasole wojowników, podnoszą z ziemi ich utytłane kapelusze. Nie wtrącają się, nie wystawiają swoich pięści i narzędzi, nie podstawiają nóg. Każdy, kto się wtrąci zostaje człowiekiem niecharakternym. Co w żargonie ulicznym oznacza iż jest to ciućmok tchórzliwy, może kabluje na policję.

Kolejna zasada w kodeksie ludzi honoru i czci: nigdy nie zaczynamy pojedynku na pięści w obecności kobiet wojowników. To męska rzecz. Honor bójki wymaga, by jeden mężczyzna nie bił drugiego w obecności jego Pani, gdyż Ona nie powinna być świadkiem porażki swojego mena. Ktoś, kto bije człowieka w trenczu w obecności jego kobiety, jest obsranym żulem, niewartym podania ręki, można mu strzelić z gana w kolano. Absolutnie bezkarnie. Można mu wybić szyby w samochodzie. Można mu zapakować psią kupę do pudełka po butach i wysłać z napisem „Od przyjaciół”. Rękoczyny między kobietami są niedopuszczalne, panowie mają obowiązek odciągnąć swoje kobiety, gdyż mogą sobie zniszczyć fryzury i odzież. To tyle tytułem bójek z klasą, dodam jeszcze reguły honoru: leżącego się nie kopie. Nie uderza cegłami i innymi przedmiotami. Pomaga wstać.”

Czy możemy cokolwiek dodać? Chyba tylko tyle, że naprawdę piękne czasy zostawiamy za sobą, prawdopodobnie bezpowrotnie. Z jednej strony ci, którzy chcieliby hołdować tym świetnym zasadom, ale są bezradni wobec białej broni, kastetów, przewagi liczebnej, z drugiej ci, którzy honorową bójkę widzieli raz – właśnie u Hołdysa w awatarze.

Aż dziw bierze, że te urocze, męskie wojenki ze ścisłym kodeksem praktykują dziś już tylko ci, którzy akurat o przechowywanie etosu dżentelmena posądzani być nie mogą i chyba nawet nie chcą. Wąska, hermetyczna grupa, która faktycznie walczy z zasadami, ale jakoś do tych marynarek i walizek nie do końca pasuje.

Kiedyś już pisaliśmy – szerzy się skrajna pizdowatość, a drugiej stronie zdarza się wpadać z męskości w prymitywizm. Możemy sobie tylko popatrzeć jak to załatwiali dżentelmeni, jak opisywał to u siebie Grzesiuk i jak śpiewał o tym Lady Pank. A po wszystkim piątka, gratulacje i do knajpy. Wspaniałe czasy, ładne nawet w tak niesympatycznym fragmencie jak dawanie sobie po mordzie.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑