I ty możesz zostać cenzorem porno

Opublikowano Maj 21, 2013 | przez ZP

cenzura

Lubisz oglądać porno w naprawdę dużych ilościach? Nie boisz się dalekich podróży? Chciałbyś zarabiać koło 100 tysięcy złotych rocznie? Jeśli na wszystkie te pytania odpowiedziałeś tak, mamy dla ciebie oryginalną ofertę pracy.

A właściwie nie my, tylko… Chińczycy. Oto agencja pozarządowa (Anquan Lianmeng) z tego olbrzymiego kraju poszukuje kogoś na stanowisko zwane po angielsku dumnie  Chief Pornography Identification Officer.  Po polsku brzmi to trochę mniej wzniośle: główny cenzor porno.

Gość, który dostanie tę fuchę, będzie musiał siedzieć na dupie przez osiem godzin dziennie i oglądać filmy oraz zdjęcia na różnych mniej lub bardziej dziwacznych stronach. A następnie oceniać, czy są na tyle hardcorowe, że należy je usunąć z chińskiego netu, by oszczędzić tym biednym Azjatom szoku, czy też nie.

Na pierwszy rzut oka to robota-marzenie. Szczególnie, że przełożeni poza konkretnym hardcorem i niezłą pensją zapewniają też służbowy telefon, darmowe posiłki i dopłatę do transportu.

Kiedy jednak człowiek zastanowi się nad tą fuchą trochę dłużej, początkowy entuzjazm mocno opada. Dokładnie tak samo, jak oklapłby wasz wacuś po kilku dniach na nowym stanowisku.

Porno w takich ilościach przejadłoby się chyba nawet najbardziej wytrawnemu erotomanowi, doprowadzając przy okazji człowieka do trwałej impotencji. No bo jak tu się podniecić widokiem nagiej partnerki w domu, po robocie, skoro przez pół dnia człowiek widział jakieś tysiąc szparek?

Ech, chyba jednak nie ma co planować podróży życia do Pekinu, lepiej zostać w swojej starej, sprawdzonej robocie, w której przecież też raz na jakiś czas można odpalić pornoska, na kilka-kilkanaście minut. To akurat wystarczająco, by ciut podniecić się przed powrotem do domu, do żony, która ugotowała nam smaczną kolację, więc liczy zapewne na równie pyszny „deser” w rewanżu…

 

Komentarze




Back to Top ↑